Operacja w Afganistanie

Afganistan: trzy śmigłowce w ogniu

Operacja w Afganistanie
Fotorzepa, Seweryn Sołtys Seweryn Sołtys
Terroryzm. Poniedziałek był najkrwawszym dniem dla sił USA w Afganistanie od 2005 roku. Zginęło aż 16 Amerykanów
Pierwszy śmigłowiec – potężny transportowy Chinook – runął na ziemię w zachodniej części kraju. Przyleciał, by ewakuować członków oddziału sił specjalnych, którzy brali udział w akcji przeciwko jednemu z najpotężniejszych handlarzy narkotyków. Podczas walk zginęło kilkunastu rebeliantów.
Śmigłowiec wzniósł się w powietrze, gdy tylko komandosi zdołali wskoczyć na jego pokład, ale nie zdołał opuścić pola bitwy. W katastrofie zginęło siedmiu żołnierzy i trzech cywilów pracujących dla agencji rządowych USA. 26 osób zostało rannych. – Na targu doszło do starcia między zachodnimi żołnierzami i talibami. Podczas walki strąciliśmy należący do zachodnich wojsk śmigłowiec – oświadczył rzecznik talibów. Dowództwo sił NATO podkreśla, że choć przyczyny tragedii wciąż są jeszcze badane, to prawdopodobnie śmigłowiec nie został strącony przez talibów. Tym zapewnieniom zaprzecza świadek nocnej bitwy. – Obudził mnie odgłos walki, więc zaprowadziłem moją rodzinę do sąsiedniej wioski. Gdy wyszliśmy na dwór, w powietrzu wisiały cztery śmigłowce. Zrzucały bomby i wystrzeliwały rakiety. Zobaczyłem, jak jeden z nich został zestrzelony, a pozostałe nadal atakowały pozycje talibów – opowiada 35-letni Ahmad Farwad cytowany przez brytyjski dziennik „The Times”.
Z kolei na południu Afganistanu czterech żołnierzy zginęło, a dwóch innych zostało poważnie rannych, gdy jeszcze przed zmrokiem dwa lecące blisko siebie śmigłowce zderzyły się w powietrzu. A na wschodzie kraju jeden Amerykanin zginął w eksplozji, a drugi zmarł w wyniku ran poniesionych dzień wcześniej w walce z talibami. 2009 rok był najbardziej krwawy dla sił USA od rozpoczęcia w 2001 roku inwazji na Afganistan (blisko 300 zabitych). Wkrótce Barack Obama ma zdecydować, czy wysłać do Afganistanu dodatkowe 40 tysięcy żołnierzy, o które prosił głównodowodzący sił USA w tym kraju. Zdecydowanym przeciwnikiem takiego rozwiązania jest wiceprezydent Joseph Biden. Czasu do namysłu Biały Dom ma jednak coraz mniej. Republikanie żądają szybkiego ogłoszenia strategii, a wczorajsze katastrofy dodały im jeszcze argumentów. – Te wydarzenia nie będą miały rozstrzygającego wpływu na decyzję Obamy, ale na pewno zwiększą presję ze strony opinii publicznej – tłumaczy „Rz” Ilan I. Berman, wiceprezes American Foreign Policy. – Coraz więcej osób uważa, że przy tak dużej liczbie ofiar brak strategii Białego Domu wobec Afganistanu jest nie do przyjęcia.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL