Świat

Czas na przegląd traktatu

W 1991 polski premier Jan Krzysztof Bielecki i kanclerz Niemiec Helmut Kohl podpisali traktat o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy
PAP
Specjalna deklaracja mogłaby uaktualnić polsko-niemieckie porozumienie z 1991 roku
Jak dowiaduje się „Rz”, nieformalne konsultacje w sprawie deklaracji do traktatu polsko-niemieckiego miałyby się rozpocząć w trakcie planowanej przez Instytut Zachodni w lutym przyszłego roku konferencji naukowej z okazji 70. rocznicy podpisania przez Hermanna Göringa rozporządzenia rozwiązującego polskie stowarzyszenia w Niemczech i nakazującego konfiskatę ich mienia. Jak zapewnia niemiecki rząd, rozporządzenie to zostało uchylone postanowieniami obecnej konstytucji RFN. Jednak jego skutki są odczuwalne do dziś.
Okazją do powrotu do dyskusji o prawach Polaków w Niemczech stała się wystawa w Sachsenhausen o tragicznych losach przywódców Polonii w czasach nazistowskich. – Chodzi nam nie tylko o przypomnienie losów 2 tysięcy przedstawicieli polskiej mniejszości narodowej, którzy trafili do obozów koncentracyjnych, ale także o budowanie nowej tożsamości narodowej przedstawicieli niemieckiej Polonii – tłumaczy Lucyna Królikowska, organizatorka otwartej w niedzielę pierwszej tego rodzaju wystawy w Niemczech. Jest przewodniczącą organizacji Nike skupiającej przedsiębiorców o polskich korzeniach. Do Sachsenhausen hitlerowcy wysłali co najmniej 80 działaczy polonijnych, przede wszystkim mężczyzn. Do Ravensbrück trafiła z kolei grupa kobiet ze środowisk polonijnych. Wielu więźniów zmuszanych do niewolniczej pracy zmarło z wycieńczenia. Są to fakty mało znane, nawet w środowiskach niemieckiej Polonii. Ich przypomnienie ma pomóc w zwarciu szeregów organizacji polonijnych w Niemczech w dążeniu do wyegzekwowania od rządu niemieckiego skrupulatnego przestrzegania polsko-niemieckiego traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy z 1991 roku.
– Zbliża się jubileusz jego 20-lecia i dobrze byłoby zastanowić się nad jego przeglądem – mówi „Rz” prof. Andrzej Sakson, szef Instytutu Zachodniego w Poznaniu. – Chodzi o brak symetrii w traktowaniu przez Polskę mniejszości niemieckiej w naszym kraju i liczącej prawie dwa miliony osób społeczności polskojęzycznej w Niemczech. Niemiecki rząd federalny przeznacza na wspieranie polskiego języka i polskiej kultury zaledwie kilkaset tysięcy euro, podczas gdy wydatki Polski na szkolnictwo niemieckie wynoszą około 38 mln złotych rocznie. Dysproporcje są ogromne, nawet po uwzględnieniu wydatków rządów niemieckich landów. [wyimek]Wczoraj otwarto w Sachsenhausen wystawę o losach Polonii w czasach nazistowskich[/wyimek] – Tak dłużej być nie może – mówi Marek Wójcicki ze Związku Polaków w Niemczech spod znaku Rodła. Berliński adwokat Stefan Hambura ostrzega jednak przed pokusą renegocjacji traktatu. Jego zdaniem wystarczy, jeśli oba rządy wydadzą specjalne oświadczenie likwidujące powstałą asymetrię. – To dobry pomysł, bo od lat 90. ochrona praw mniejszości posunęła się bardzo daleko. Można więc wydać deklarację interpretującą zapisy traktatu. Dopuszcza to konwencja wiedeńska – tłumaczy Karol Karski (PiS), były wiceszef MSZ i członek Rady Stałej Forum Współpracy Polsko-Niemieckiej.  – Mamy do czynienia z latami zaniedbań ze strony wielu rządów, bo tylko tak można wytłumaczyć istniejąca dysproporcję między naszymi krajami. Przyjrzenie się, jak są realizowane dwustronne umowy, jest jak najbardziej uzasadnione i MSZ prowadzi takie analizy – mówi Joanna Fabisiak (PO), wiceprzewodnicząca Sejmowej Komisji ds. Łączności z Polakami za Granicą. Precedens już istnieje. – Niemcy i Francja dokonały przeglądu traktatu wersalskiego z okazji 40-lecia jego obowiązywania i w specjalnym oświadczeniu rozszerzyły zakres dwustronnych konsultacji – przypomina Claire Demesmey z Niemieckiego Towarzystwa Polityki Zagranicznej (DGAP). Nie widzi powodów, dla których Berlin nie byłby gotów na podobny krok w relacjach z Warszawą. Tym bardziej że nowa niemiecka koalicja rządowa deklaruje chęć zacieśnienia więzi z Polską, a politycy CDU i FDP stawiają przyjacielskie relacje z Francją jako wzór dla stosunków z Polską. Według prof. Saksona celowe byłoby zastanowienie się, czy w przyszłej deklaracji do traktatu z 1991 roku nie należałoby umieścić zapisu o wzajemnej rezygnacji przez Polskę i Niemcy z wszelkich roszczeń odszkodowawczych i majątkowych. – Byłaby to swego rodzaju opcja zerowa budująca wzajemne zaufanie w naszych relacjach – tłumaczy Sakson. [i] —Piotr Jendroszczyk z Berlina, współpraca Wojciech Lorenz[/i] [ramka][b]Karol Karski (PiS)[/b] | [i]były wiceminister spraw zagranicznych, członek Rady Stałej Forum Współpracy Polsko-Niemieckiej[/i] To może być dobry pomysł, bo od początku lat 90. ochrona praw mniejszości narodowych i praw człowieka posunęły się bardzo daleko, mamy wyższe standardy w Unii Europejskiej i w ramach państw Rady Europy. Traktat jest niesymetryczny, bo uznaje mniejszość niemiecką w Polsce, a nie uznaje istnienia mniejszości polskiej w Niemczech. Argumentacja, która wtedy padała, że prawo niemieckie nie zna pojęcia mniejszości narodowej, nie wytrzymuje krytyki, ponieważ się okazało, że jednak istnieje tam mniejszość duńska czy łużycka. Oczywiście nie powinniśmy wracać do treści integralnej traktatu, bo mówienie o zmianach nam się kojarzą z jego renegocjacją. Ten traktat jest dobrą podstawą naszych stosunków, ale obie strony mogłyby się porozumieć co do wydania deklaracji interpretacyjnej traktatu. Jest to możliwe w rozumieniu art. 31 konwencji wiedeńskiej o prawie traktatów. Obie strony, w każdym momencie mogą dokonać interpretacji umowy międzynarodowej. To może być deklaracja dwustronna albo jednostronna przyjęta przez drugą stronę, mówiąca o tym, że traktat nie może być interpretowany w sposób, który by wyłączał istnienie czegoś, co faktycznie istnieje, czyli mniejszości polskiej w Niemczech. Abstrahując od samego traktatu, ta mniejszość posiada przecież określone uprawnienia obecne w aktach prawnych obowiązujących w relacjach między naszymi państwami wynikających z członkostwa w Unii Europejskiej i Rady Europy. [i]—not. lor[/i][/ramka] [ramka][b]Joanna Fabisiak (PO)[/b] | [i]wiceprzewodnicząca Sejmowej Komisji ds. Łączności z Polakami za Granicą[/i] Mamy do czynienia z latami zaniedbań ze strony wielu rządów, bo tylko tak można wytłumaczyć asymetryczność w wywiązywaniu się z traktatu. Przykładem może być choćby ponoszenie przez Polskę ogromnych nakładów na nauczanie niemieckiego, jako języka mniejszości i nieporównywalnie mniejszych nakładów strony niemieckiej. Przyjrzenie się, jak dwustronne umowy są realizowane, jest jak najbardziej uzasadnione i MSZ prowadzi takie analizy. Jesteśmy stroną dobrze wywiązującą się z umów i myślę, że będziemy przez partnerów szanowani, jeśli będziemy od nich domagać się tego samego. Nie chodzi o zadrażnianie stosunków, ale o rozwiązywanie problemów. Działania muszą być prowadzone bardzo rozsądnie, ale konsekwentnie. Kanclerz Angela Merkel robiła przyjacielskie gesty pod adresem Polski, można więc domniemywać, że obecna koalicja będzie bardziej otwarta na działania zmierzające do wyrównania istniejących asymetrii we wzajemnych stosunkach. [i]—not. lor[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL