Społeczeństwo

Zwiazkowcy powitali wojewodę jajkami i kamieniami

Fotorzepa, Bartosz Jankowski
Płonące opony, dźwięk petard i gwizdków - około dwóch tysięcy związkowców głównie z zakładów H. Cegielskiego protestowało w Poznaniu. Manifestacja przeszła trasą, którą przemaszerowali robotnicy Czerwca '56. Pod urzędem wojewódzkim doszło do starć z policją
- Nie będzie to spokojny protest - ostrzegał Tadeusz Pytlak, szef "Solidarności" w Cegielskim. Związkowców wspierali górnicy, stoczniowcy oraz anarchiści. [wyimek]"'56 blisko", "Partia Olewusów", "Żądamy pracy" i "Podejrzani ludzie" - takie transparenty towarzyszyły protestującym[/wyimek]
Protestujący zapowiadali m.in. spalenie "trumny z Platformą Obywatelską i Donaldem na czele". Manifestacja zaczęła się na terenie fabryki - dokładnie tak, jak w Czerwcu '56 roku. Związkowcy podpalili opony, użyli petard, gwizdków i syren.
Po przemarszu trasą, którą ponad pięćdziesiąt lat temu szli robotnicy Czerwca '56 przedstawiciele protestujących złożyli kwiaty pod pomnikiem ofiar tamtych wydarzeń i wyruszyli pod siedzibę wojewody wielkopolskiego Piotra Florka. To właśnie na jego ręce związkowcy chcieli złożyć petycję z listą żądań. Zgromadzeni obrzucili jajkami otoczony szczelnym kordonem policji urząd. Na placu przed budynkiem urządzili wiec. Protestujący w dźwięku wybuchających petard i syren odczytali swoje postulaty. Również tutaj palone były opony. Kiedy Florek postanowił porozmawiać z protestującymi, ci przypuścili szturm na siedzibę urzędu. Doszło do starć z policją. Według rzecznika prasowego wojewody pracownicy zakładów H. Cegielskiego zostali zaproszeni do rozmów, ale odmówili. Przekazali jednak petycję, którą Florek zobowiązał się dostarczyć premierowi. Jeden ze stoczniowców uczestniczących w manifestacji jest ranny. Przebieg w gnieźnieńskim szpitalu. [ramka]Protest ma zwrócić uwagę rządu na złą sytuację w bankrutujących Zakładach Cegielskiego. Związkowcy chcą, aby premier podjął konkretne działania. Liczą m.in. na zahamowanie zwolnień, zagwarantowanie środków na odprawy i zaległe wypłaty. Ze względu na kryzys pracę w zakładach im. H. Cegielskiego straciło około pięćset osób. Związkowcy obawiają się kolejnej fali zwolnień, która może dotknąć także spółki córki. Zakłady są główną fabryką silników okrętowych.[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita OnLine

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL