Służby mundurowe

Najbardziej znany z tajnych agentów

Prasa kolorowa wiele miejsca poświęciła agentowi Tomkowi. Oficer CBA został zdekonspirowany. W telewizji pokazano nawet amatorski film z jego udziałem. Na zdjęciu „Fakt” z 17 – 18 października
Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński
Media wykpiwają „przystojniaka” z CBA, eksperci wytykają mu błędy. Broni go tylko były szef Mariusz Kamiński
Od kilku tygodni media mają nowego bohatera, a celebryci groźnego konkurenta. Agent CBA posługujący się pseudonimami Tomasz Piotrowski lub Tomasz Małecki stał się jednym z głównych tematów prasy kolorowej i nie tylko. „Fakt” i „Super Express” opublikowały nawet jego zdjęcia. „Tomasz, szarmancki przystojniak, który służy w Centralnym Biurze Antykorupcyjnym. A w czasie pracy nie waha się, by wykorzystywać swój urok...” – pisze o nim „Fakt”.
„Ubrania od Armaniego i Prady, porsche carrera i motocykl Harley, mieszkanie w apartamentowcu, portfel ostentacyjnie wypchany gotówką i kartami kredytowymi. Tymi akcesoriami rozporządzał agent CBA Tomasz” – przedstawia go z kolei „Gazeta Wyborcza”. Tajny agent został też jednym z bohaterów satyrycznego programu RMF FM, w którym występuje jako „pachnący Romek”. [wyimek]33-letni dziś Tomasz K. karierę w policji zaczynał w drugiej połowie lat 90. we Wrocławiu[/wyimek]
Kim jest człowiek, którego prawdziwego nazwiska nie znamy, ale z dnia na dzień stał się bohaterem mediów? [srodtytul]Wrocławski policjant[/srodtytul] O policyjnej karierze najbardziej znanego dziś agenta w kraju wiadomo niewiele. 33-letni dziś Tomasz K. karierę w policji zaczynał w drugiej połowie lat 90. we Wrocławiu. Pracował m.in. jako wywiadowca oraz w sekcji zajmującej się zwalczaniem plagi tamtych czasów, jaką były kradzieże samochodów. Aby upodobnić się do środowiska złodziei samochodowych i nie rzucać się w oczy, ubierał się tak jak oni. – Złote łańcuchy na szyi, skórzane kurtki, luksusowe auta i szpan – opowiada jeden z rozmówców „Rz”. Zanim Tomasz trafił do CBA, pracował w Centralnym Biurze Śledczym, m.in. w komórce zajmującej się operacjami specjalnymi. Jednak – jak zaznaczają nasi rozmówcy – raczej nie na pierwszej linii. – Zdolny, dobrze się zapowiadający, ale solista, z tendencją do lansowania siebie, co w tej robocie jest zdecydowaną wadą – mówi jeden z rozmówców „Rz” z policji. Bardzo podobnie wypowiada się o nim nasz inny rozmówca, który pracował w policji pod przykryciem: – Do tego zajęcia trzeba szczególnych predyspozycji psychicznych, umiejętności oddzielenia roli odgrywanej w służbie od życia prywatnego. Tomasz za bardzo lubił się lansować i grać na siebie. Jak wynika z nieoficjalnych informacji „Rz”, po pewnym czasie Tomasz został odsunięty od operacji specjalnych. – Była obawa dekonspiracji. Dlatego został wycofany – tłumaczy „Rz” wysoki rangą oficer policji. Byli koledzy niechętnie wypowiadają się o znajomości z agentem Tomkiem. Znacznie chętniej robią to osoby przedstawiane jako jego „ofiary”, czyli te, które w wyniku jego działalności zostały zatrzymane przez CBA pod zarzutem korupcji. [srodtytul]Znakomity tancerz[/srodtytul] – Raz, pamiętam, tańczyliśmy salsę do piątej rano. Całował mnie wtedy po włosach. Czułam jego podniecenie. Można mówić, że się kogoś kocha i kłamać. Ale nie można udawać, że się kogoś pragnie – żaliła się była posłanka PO Beata Sawicka, która została przyłapana na gorącym uczynku, gdy przyjęła 50 tys. zł łapówki. Tłumaczyła, że agent był „szalenie przystojny” i to z jego powodu wplątała się w całą sprawę. Podczas rozprawy Sawicka płakała i mówiła m. in., że agent obsypywał ją pocałunkami i bukietami róż (jeden miał być owinięty perłami). Podobnie o znajomości z Tomaszem mówi aktorka i gwiazda telewizyjna Weronika Marczuk-Pazura, którą CBA zatrzymało po przyjęciu 100 tys. zł łapówki. Jej zdaniem agent CBA próbował ją uwieść. – Wszyscy moi znajomi mówią, że maślane oczy to mało powiedziane – tak w programie „Teraz my” opisywała jego stosunek do siebie. Jej zdaniem pieniądze, które przyjęła, miały być nie łapówką, ale wynagrodzeniem dla jej firmy. Znajomi Marczuk-Pazury, którzy poznali Tomasza, nie przebierają w słowach. – Jak dla mnie, to był typ kolesia, który może wyrwać laskę z dyskoteki na fajną furę – mówił w TVN juror z programu „You can dance” Michał Piróg. Z taką oceną sytuacji nie zgadza się CBA. – To typowe odwracanie uwagi od udokumentowanych przypadków korupcji. Osoby, które się jej dopuściły, teraz próbują odgrywać rolę ofiar – można usłyszeć w biurze. – Z tego człowieka robi się bawidamka i lowelasa. To ocena skrajnie niesprawiedliwa – mówił we wtorkowym wywiadzie w „Rz” były szef CBA Mariusz Kamiński. – Mamy do czynienia z niezwykle doświadczonym funkcjonariuszem państwa polskiego, od lat realizującym wymagające najwyższego profesjonalizmu i zaangażowania operacje specjalne. Zdaniem Kamińskiego ujawnienie tożsamości agenta, które miało miejsce w mediach, może zagrażać jego bezpieczeństwu. – Zważywszy że wcześniej brał on udział również w rozbijaniu siatek handlarzy narkotyków, musimy się liczyć z zagrożeniem jego życia – uważa Kamiński. [srodtytul]To nie film, to prawdziwa walka[/srodtytul] – To praca wyjątkowo niebezpieczna i stresująca, więc średnio na stu chętnych do tej roli, nadaje się jeden – opowiada „Rz” jeden z doświadczonych policjantów. – Funkcjonariusz operacyjny dostaje nową tożsamość, musi ją budować wiele miesięcy, a nawet lat. – To nie film, to prawdziwe życia, walka. Tu nie ma mowy o błędzie. Błąd policjanta pod przykryciem może narazić życie jego, a także nasze – dodaje policjant od kilkunastu lat zwalczający mafię narkotykową. – Nie przypominam sobie w naszej grupie dekonspiracji, ale gdyby się tak stało, zmieniłbym zawód. – Ujawnienie wizerunku dyskwalifikuje tego człowieka jako agenta pracującego pod przykryciem – przyznaje dr Zbigniew Rau, były wiceszef MSWiA. Czy coś może grozić agentowi? – Nie sądzę, zagrożenie dla takiego agenta jest największe, kiedy np. gang, do którego wniknął, działa. Ale później, po jego rozbiciu, nie ma wielkiego niebezpieczeństwa. Te operacje – jak donoszą media – zostały już zakończone. Chociaż zawsze musi na siebie uważać – zaznacza Rau. – Wątpię, by mogło grozić mu jakieś niebezpieczeństwo – mówi „Rz” Piotr Niemczyk, były dyrektor biura analiz UOP. – Sam się trochę prosił o dekonspirację. Generalnie im agent mniej zwraca na siebie uwagi, tym lepiej. Ale on miał inny modus operandi. Dzisiaj, śledząc medialne informacje na temat jego działalności, nasi rozmówcy wskazują na błędy, jakich miał się dopuścić Tomasz. – „Przykrywkowcy” jak ognia unikają sytuacji, w której ktoś mógłby im zrobić zdjęcie. Co robią, by się od tego wykpić? Wychodzą do toalety, mówią, że pilnie muszą zadzwonić albo wyjść. Każdy pretekst jest dobry. A agent Tomasz jest na tylu fotkach, że głowa boli – zaznacza jeden z doświadczonych funkcjonariuszy policji. Nasi rozmówcy zgodnie twierdzą, że i tak agenta pracującego pod przykryciem po kilku akcjach się wycofuje. Nowy szef CBA Paweł Wojtunik już zapowiedział, że nie wyrzuci agenta Tomasza ze służby, ale przesunie go do innych zajęć. [i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorów [mail=j.strozyk@rp.pl]j.strozyk@rp.pl[/mail], [mail=g.zawadka@rp.pl]g.zawadka@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL