Historia

Wydarzenia

Myśliwiec F6F-3 Hellcat ląduje na pokładzie lotniskowca USS „Lexington” podczas bitwy na Morzu Filipińskim, czerwiec 1944 r.
ARCHIWUM „MÓWIĄ WIEKI”, bundesarchiv
W czerwcu 1944 roku Japończycy podjęli desperacką próbę odwrócenia losów wojny na Dalekim Wschodzie
[srodtytul]Świat[/srodtytul]
Wobec odzyskiwania przez Amerykanów wysp na południowo-zachodnim Pacyfiku dowództwo chciało ich sprowokować do przyjęcia walnej bitwy morskiej, w której zamierzało zniszczyć całą flotę amerykańską. Z drugiej strony dowodzący amerykańską 5. Flotą admirał Raymond Spruance, zamiast angażować się w bezcelowe walki, skoncentrował się na zajęciu wyspy Saipan w archipelagu Marianów, na północno-wschodnim krańcu Morza Filipińskiego. 19 czerwca, wobec rozpoczęcia przez US Navy i wojska lądowe operacji desantowej na Saipanie, Japończycy postanowili tam zadać klęskę przeciwnikowi. Ich wysiłki pokrzyżowały amerykańskie okręty podwodne i lotnictwo, które odparły ataki wroga. Całkowitym fiaskiem zakończyły się próby ataków lotniczych – większość japońskich eskadr nie zdołała się przedrzeć w pobliże amerykańskiego zespołu morskiego. Piloci amerykańscy nazwali te walki „wspaniałym odstrzałem indyków na Marianach”. Cesarska marynarka wojenna poniosła również dotkliwe straty w okrętach. Amerykańscy podwodniacy posłali na dno dwa z trzech dużych lotniskowców japońskich: „Taiho” i „Shokaku” (w 1941 roku uczestniczył w ataku na bazę morską USA w Pearl Harbor). O klęsce Japończyków przesądziło słabe wyszkolenie niedoświadczonych pilotów myśliwców i bombowców. [srodtytul]Europa[/srodtytul]
W nocy z 13 na 14 czerwca 1944 roku Niemcy przeprowadzili pierwsze bombardowanie Londynu z wykorzystaniem latających bomb V-1. Atak udał się częściowo – z dziesięciu wystrzelonych pocisków cel osiągnęły tylko cztery. Następnej nocy ponowiono atak, ale na znacznie większą skalę – na stolicę Wielkiej Brytanii wystrzelono ok. 100 V-1. 18 czerwca zaś już 500. Do końca wojny Niemcy wyprodukowali 30 tys. sztuk V-1, z czego przeciwko Wielkiej Brytanii użyli 10 tys. (szacuje się, że cel osiągnęło 7 tys., w tym prawie 3,9 tys. spadło w obrębie Londynu). Prace nad V-1 (od niem. Vergeltungswaffe – „broń odwetowa”) rozpoczęto w końcu lat 30., a projektem kierował Fritz Gosslau. Do połowy sierpnia 1943 roku doświadczenia nad tą bronią prowadzono w tajnym Wojskowym Instytucie Badawczym w Peenemünde na wyspie Uznam. W wyniku nalotu alianckiego próby i późniejszą produkcję przeniesiono do kilku ośrodków na terenie Rzeszy i okupowanych ziemiach polskich, głównie na Dolny Śląsk i Podkarpacie. Początkowo Niemcy skupili się na wystrzeliwaniu V-1 za pomocą samolotów (jedna z koncepcji przewidywała naprowadzanie pocisku przez pilota). Ale najlepszym rozwiązaniem okazało się odpalanie ze specjalnej wyrzutni-katapulty. [srodtytul]Polska[/srodtytul] Równocześnie z pracami nad V-1 Niemcy prowadzili badania nad doskonalszymi typami broni rakietowej. Przy okazji prac nad projektem rakiety pionowego startu A4 (niem. Aggregat 4) wyprodukowano rakietę V-2. Projekt, nad którym pieczę sprawował niemiecki naukowiec i pionier konstrukcji rakietowych Wernher von Braun, do sierpnia 1943 roku realizowano w Peenemünde. Po alianckim nalocie produkcję V-2 przeniesiono w głąb Niemiec, a próby rakiet przeprowadzano m.in. na poligonie Pustków-Blizna na południu Polski. 20 maja 1944 roku w okolicach Sarnak nad Bugiem oddział Armii Krajowej przejął niewybuch V-2. Wstępne prace badawcze nad niemiecką bronią przeprowadził zespół: prof. Janusz Groszkowski, prof. Marceli Struszyński i inż. Antoni Kocja. W lipcu wyniki ich badań oraz zdemontowaną rakietę przewieziono samolotem (w ramach operacji „Most III”) do Londynu. Pierwszy raz Niemcy odpalili V-2 z Holandii na Paryż 8 września 1944 roku. Szacuje się, że do końca wojny użyli ok. 5,5 tys. tych rakiet, z czego 70 proc. trafiło w cele – położone głównie w Wielkiej Brytanii i Belgii. [i]Tomasz Bohun[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL