Kraj

Zima już pokazuje, że nie ma litości

Silny wiatr wpychał wodę z Zalewu Wiślanego do rzeki, która zalała ulice w Elblągu. Ogłoszono tam stan pogotowia przeciwpowo- dziowego
Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski Krzysztof Skłodowski
Pogoda. Wichury, śnieg i podtopienia. Efekt: siedmioro rannych, tysiące domów bez prądu i chaos komunikacyjny
[b][link=http://www.rp.pl/galeria/11,377410.html" "target=_blank]Pogoda daje się we znaki mieszkańcom wielu miejsc na świecie. Obejrzyj zdjęcia[/link][/b]
[b]O sytuacji w stolicy przeczytasz więcej w [link=http://www.zyciewarszawy.pl/artykul/1,410577_Pierwszy_snieg_tej_jesieni.html]Życiu Warszawy[/link][/b] – Mam małe dzieci, nie działa ogrzewanie, elektryczna kuchenka, wody nie można kupić, bo sklepy zamknięte z powodu awarii prądu – rozpaczała Beata, mieszkanka Rzeszowa, który do późnych godzin wieczornych pozbawiony był prądu i wody. – Mąż w miskach naznosił śniegu, by można się było umyć i przepłukać zatkany sedes.
W wielu miejscach Polski śnieg i wiatr poczyniły podobne spustoszenia. Prawie pół miliona Mazowszan zostało w środę bez prądu. Naprawa potrwa do jutra – usłyszało wielu z nich. Podobnie było w okolicach Nowego Sącza, Limanowej, Myślenic. W Rzeszowie zamknięto parki i cmentarze. Na te drugie mogli wchodzić tylko uczestnicy pogrzebów. – To prawdziwa katastrofa – mówił oficer dyżurny straży pożarnej w Rzeszowie. – Non stop odbieramy sygnały o łamiących się pod naporem śniegu drzewach. Na Lubelszczyźnie strażacy interweniowali ponad 500 razy. – Nasze samochody praktycznie nie zjeżdżały do bazy – mówi „Rz” Ryszard Starko, rzecznik Komendy Wojewódzkiej SP w Lublinie. A w całym kraju ponad 4,5 tys. razy. Doszło do awarii głównej linii energetycznej zasilającej Warmię, Mazury i Podlasie. Wieczorem straż pożarna informowała o siedmiu rannych, w tym siedmioletniej dziewczynce, którą zranił konar, i dwóch strażakach. – Ich życiu nic nie grozi – zapewniał rzecznik komendanta głównego Państwowej Straży Pożarnej Paweł Frątczak. – Najpierw zaczęło migać oświetlenie, potem zgasły ekrany monitorów. Na szczęście w szpitalu, kotłowniach, oczyszczalni ścieków i ujęciu wody dla miasta zadziałały agregaty prądotwórcze – mówi „Rz” Stanisław Fleks, zastępca burmistrza Siemiatycz. W mieście prądu nie było do 15. Na Podkarpaciu posiłkiem przy świecach musiało się zadowolić ok. 50 tysięcy osób. Ustrzyki Dolne i okoliczne wioski nie miały wody po awarii w Solinie. [srodtytul]Morze w głąb lądu[/srodtytul] Sytuacja na Żuławach jest tragiczna – donoszą ewakuowani mieszkańcy gminy Elbląg. Takiej powodzi nie było tu od kilkunastu lat. – Wiatr wieje z najgorszego dla Żuław kierunku północnego i północno-wschodniego i „wpycha” wodę do dopływów – mówiła w środę „Rz” Agnieszka Harasimowicz z gdyńskiego oddziału IMGiW. Uspokajała, że wichura osłabnie w czwartek rano. Wieczorem miejscami siła wiatru dochodziła do 12 stopni w skali Beauforta. Na razie odcięta została komunikacja z Mierzeją Wiślaną, a sztorm zniszczył fragment sopockiego molo. Wiatr osiągał aż 130 km na godzinę. W środę wieczorem kilka dzielnic Gdańska z powodu tzw. cofki było zagrożonych powodzią. – Sytuacja jest opanowana – zapewniał Andrzej Chudziak ze spółki Gdańskie Melioracje. Wieczorem bez prądu było w rejonie Gdańska ok. 40 tys. osób. – W Małopolsce śnieg i śnieg z deszczem będzie padać przez najbliższe dwie doby – mówi Adam Dziedzic, dyżurny z Biura Prognoz Meteorologicznych IMiGW w Krakowie. Od czwartku wiatr powinien osłabnąć. [srodtytul]Komunikacja nie działa[/srodtytul] Z powodu silnego wiatru część samolotów nie mogła lądować na lotnisku w Rębiechowie. Na Podkarpaciu powalone drzewa zablokowały m.in. drogę krajową na trasie z Przemyśla do Sanoka. Śnieg, który zasypał lokalne drogi, uniemożliwiał objazdy. Wiele aut utknęło w błocie. Kierowcy ustawiali się w kolejkach do serwisów, by wymienić opony na zimowe. Chaos dotknął też PKP. Na dworcu w Rzeszowie pasażerowie daremnie czekali na pociąg z Przemyśla. Odwołano kursy Munina – Horyniec i Przeworsk – Stalowa Wola – Rozwadów po zerwaniu sieci trakcyjnej. Daniel Kowal z Warszawy jechał na rozmowę kwalifikacyjną pociągiem do Lublina. Trwająca zwykle ok. trzech godzin podróż wydłużyła się wczoraj do siedmiu. – Kilka godzin staliśmy, bo trzeba było usunąć zalegające na torach drzewa i gałęzie – mówi. – Szef firmy, w której ubiegam się o pracę, sam miał małą kolizję, więc okazał wyrozumiałość. Na torach utknęły pociągi z Warszawy i Szczecina do Lublina. Wieczorem spółka InterCity informowała, iż wszystkie ekspresy mogą być opóźnione. Na zakopiance ruch odbywał się rano w żółwim tempie. Jak nas poinformował komisarz Krzysztof Dymura z małopolskiej drogówki, największym kłopotem były do południa niegroźne stłuczki. Nadal ciężki jest stan mężczyzny przygniecionego we wtorek w Zakopanem przez konar drzewa. Gałąź oderwała się pod naporem mokrego śniegu. Mężczyzna jest w stanie śpiączki farmakologicznej. [srodtytul]Żadna sensacja[/srodtytul] Skutkami ataku zimy zainteresował się też zajęty rekonstrukcją rządu Donald Tusk. – Nie ma sytuacji określanej jako black-out – ocenił wczoraj na konferencji. Obiecał szybkie naprawy linii energetycznych. Po południu dzięki staraniom energetyków sytuacja zaczęła się poprawiać. Zdaniem specjalistów śnieg w październiku nie jest żadną sensacją.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL