Wenecja kicz project

Najgorsze książki świata
Czy to romans? Przewodnik kulinarny? Książka, która przybliża uroki Wenecji? Po trzykroć tak!” – pisze na okładce „Tysiąca dni w Wenecji” Marleny de Blasi wydawca, zachwalając tę „ciepłą, zabawną i inspirującą” książkę. Po trzykroć nie – odpowiadam.Nie – dla ciepłych, zabawnych i inspirujących powieści, które nie są ani przewodnikami, ani książkami kucharskimi, ani romansami, usiłując być tym wszystkim po trochu. Zapewne da się to napisać przyzwoicie, ale do tego trzeba talentu, którego Marlenie de Blasi brakuje, podobnie jak brakowało go sławiącemu uroki Prowansji Peterowi Mayle’owi („Dobry rok”) i Frances Mayes („Pod słońcem Toskanii”), których autorka „Tysiąca dni w Wenecji” naśladuje. Wszyscy oni mają za sobą ciekawe przeżycia. Na literaturę to jednak za mało, choć na komedię romantyczną w sam raz. „Dobry rok” z sukcesem przeniósł na ekran Ridley Scott (z Russellem Crowe w roli głównej), a „Pod słońce...
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL