Plus Minus

Jan Józef Lipski na pasach

Rzeczpospolita
Trzeciego grudnia 1971 roku zostało wysłane do Sekretariatu KC PZPR pismo następujące: „Od dwóch dni poddawany jestem – nie po raz pierwszy – stałej i ostentacyjnej inwigilacji ze strony władz tzw. Bezpieczeństwa.
Polega to na nieustannym jeżdżeniu za mną 2 mercedesów. Co prawda nie rozumiem takiej troskliwości – niemniej uprzejmie proszę, jako podatnik i obywatel, o zastąpienie kosztownych, wielolitrażowych, importowanych z kraju kapitalistycznego (Niemiecka Republika Federalna) wozów – tańszymi wozami krajowymi lub przynajmniej wozami produkowanymi przez któreś z państw obozu socjalistycznego. Z poważaniem dr Jan Józef Lipski”.
Przytaczam ten tekst, korzystając nie z archiwum poprzedniczki SLD, lecz z najnowszego tomu Instytutu Dokumentacji i Studiów nad Literaturą Polską. W ciągu ostatnich trzech lat kierowania przez Piotra Kłoczowskiego placówka ta (stanowiąca oddział Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza) wydała dziewięć pozycji, bez których posiadania nie wyobrażam sobie poważnej biblioteki naukowej, szczęśliwy, że sam mogę z nich korzystać u siebie. Jest to przede wszystkim „Konstelacja Kultury. Bibliografie pisarzy w wydawnictwach Instytutu Literackiego w Paryżu”: Miłosz, Gombrowicz, Stempowski, Jeleński, Czapski, Herling-Grudziński. Bibliografie odnotowujące nie tylko wszelkie teksty, choćby najdrobniejsze (czasem zaskakujące – Miłosz zimą „54 omawiał tomik krajowego grafomana Henryka Gaworskiego), dokonane przez pisarzy liczne przekłady – dla wielu z nas był to wtedy jedyny kontakt ze światową kulturą, a także wszelkie o nich uwagi i wzmianki.
Ukazał się też tom „Herbert. Studia i dokumenty” (315 stron dużego formatu, fotokopie rękopisów, maszynopisów z korektami, rysunki, teksty listów do przyjaciół, a także spis 31 książek w czterech językach zebranych przez Herberta do planowanego studium o „Wojnie peloponeskiej” Tukidydesa, pozostałych w jego prywatnej bibliotece), „Noty dla edytora” – szkice 42 przyjaciół i jedno pisemko urzędowe dla uczczenia 75. rocznicy urodzin nestora naszych wydawców Jerzego Timoszewicza. Wreszcie pozycja ostatnia to: „Archiwum domowe Jana Józefa Lipskiego. Próba opisu zasobu” dokonana przez Łukasza Garbala i Dorotę Szczerbę. Oczywiście zacząłem lekturę od aneksów: obustronnej korespondencji z Jerzym Giedroyciem i Jerzym Stempowskim, oraz listów Witolda Gombrowicza. To Jan Józef Lipski w kierowanej przez siebie redakcji w Państwowym Instytucie Wydawniczym, korzystając z cenzuralnej pauzy, doprowadził do wznowienia „Ferdydurke” („57) i pierwszego książkowego wydania „Iwony księżniczki Burgunda („58). Lipski był zarazem autorem szkicu o „Ferdydurke” ogłoszonego w tygodniku „Nowa Kultura”, dwukrotnie chwalonego przez Gombrowicza. To właśnie PIW-owskie wydanie „Ferdydurke” zostało skonfiskowane jej wydawcy oprócz innych książek i wielu papierów podczas rewizji w marcu „64 w odwecie za udział Lipskiego w zbieraniu podpisów pod Listem 34. J. J. L., przenikliwy znawca literatury, przy całym obywatelskim zaangażowaniu przejawiał odrobinę mniej słuchu na polityczne subtelności chwili. Te dwa czarne mercedesy zaczęły za nim jeździć przed VI Zjazdem partii, którego rozplakatowane wszędzie hasło brzmiało przecież „…żeby ludziom żyło się dostatniej”. Oczywiście udostępnianie dóbr podlegało gradacji – masom pozwalano na popijanie coca-coli, łapsów przesadzano z szarych warszaw, które już dawniej towarzyszyły naszemu bohaterowi, do mercedesów. W nich służyło się wygodniej. I na jeden jeszcze aspekt humanizmu socjalistycznego warto zwrócić uwagę. W lipcu 1963 roku Komenda Dzielnicowa MO Warszawa Praga-Południe odpowiedziała na skargę Lipskiego w sprawie niewłaściwej jazdy radiowozu na przejściu dla pieszych. Tę kwestię wyjaśnia w swych wspomnieniach przyjaciel Lipskiego Andrzej Biernacki: „Gdy podchodzący pod zaawansowany wiek średni, ciężko chory na serce piechur wchodził na pasy – oni z rozradowanymi twarzami najeżdżali pędem, by niemal w ostatniej chwili zatrzymać się”. Mercedesy pozwalały na wykonanie tego manewru w sposób bardziej deprymujący, lecz z większym prawdopodobieństwem uniknięcia finalnej katastrofy; „Janek opowiadał o tym z niekłamanym smutkiem – że są tacy młodzi Polacy, którzy pozwalają deprawować swą ludzką godność”. Obok takich ponurych przypomnień „opis zasobu” przynosi także wiadomości radosne. Zachowała się brązowa teczka z napisem „Pustelnicy III”: 31 spiętych tekstów do trzeciego tomu „Pustelników z Krakowskiego Przedmieścia”. Umowę na tę antologię zawarł Jan Józef Lipski z PIW w roku 1966. Tom pierwszy prezentował warszawskich felietonistów i kronikarzy z lat 1818 – 1899, t. II obejmował lata 1900 – 1939, trzeci od roku 1945 do wczesnych lat 70. Ponieważ to, co było cenzuralne w roku 1957, w „68 mogło zagrażać bezpieczeństwu ludowego państwa, wydawnictwo postanowiło poprzestać na dwu tomach. Oddana do składania 2 maja 1972 r., a podpisana do druku 11 grudnia tegoż roku antologia ukazała się w lutym 1973 r. w nakładzie 5 tys. egzemplarzy i od lat jest niedostępna nawet w handlu antykwarycznym. Czy PIW zdecyduje się na jej wznowienie w pełnym wymiarze? Może we współpracy z najwybitniejszym dziś wydawcą varsavianów Muzeum Historycznym m. st. Warszawy, kierowanym przez troskliwego i kompetentnego dyrektora Andrzeja Sołtana. Jeśli do tego dojdzie, to przynajmniej w aneksie powinien się znaleźć przepisany na wstępie list do Sekretariatu KC, opowiedziany w swoim czasie przy księgarnianym stoliku Antoniego Słonimskiego, podobnie jak niektóre inne felietony trzeciego tomu. Wydawnictwa, o których dziś opowiedziałem, niedostępne w żadnej księgarni, istnieją jednak naprawdę. Podaję adres Instytutu: Krakowskie Przedmieście 87/89, 00-079 Warszawa, www.literatura.art.pl
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL