Sądownictwo

Winni w aferze, ale teraz pokrzywdzeni?

Obrońcy skazanych w aferze gruntowej chcą wykorzystać zakwestionowanie przez rzeszowską prokuraturę legalności akcji CBA
– Nasze wątpliwości dotyczące zgodności z prawem operacji Centralnego Biura Antykorupcyjnego w Ministerstwie Rolnictwa, które podnosiliśmy podczas procesu, potwierdziła prokuratura w Rzeszowie – mówi „Rz” mecenas Wojciech Wiza, obrońca Piotra Ryby, skazanego w aferze gruntowej.
Adwokat chce uznania jego klienta za pokrzywdzonego w rzeszowskim śledztwie. – W tym tygodniu złożę wniosek – zapowiada. – Jeśli wpłynie, będziemy się zastanawiać – mówi Mariola Zarzyka-Rzucidło, rzecznik prokuratury w Rzeszowie.
We wtorek rzeszowscy śledczy podważyli legalność akcji CBA z 2007 r., mającej wykryć korupcję w resorcie rolnictwa i postawili zarzuty szefowi Biura Mariuszowi Kamińskiemu. Ich zdaniem wręczenie kontrolowanej łapówki i tworzenie fikcyjnych dokumentów potwierdzających istnienie działki na Mazurach nadającej się do odrolnienia było wbrew przepisom. Taka ocena akcji CBA jest na rękę Piotrowi Rybie i Andrzejowi K. – jedynym dotąd skazanym w aferze gruntowej. Ich obrońcy dostrzegli szansę na wybronienie klientów. Piotr Ryba i Andrzej K. to biznesmeni, którzy wpadli w zastawioną przez CBA pułapkę. Zostali skazani (w pierwszej instancji) za płatną protekcję: oferowanie za łapówkę odrolnienia ziemi na Mazurach. Ich obrońcy próbowali przekonać sąd, że zebrane przez CBA dowody to owoce z zatrutego drzewa, tj. zdobyte nielegalnie. Nie przekonali: sąd rejonowy w sierpniu uznał oskarżonych za winnych, a akcję, na którą zgodę dał prokurator generalny i sąd, za legalną. Czy teraz podważenie jej legalności przez rzeszowskich śledczych pomoże oskarżonym się wybronić? – Pytanie, co wolno służbom, wciąż jest aktualne – mówi mec. Wojciech Wiza. – W Polsce nie ma teorii owoców zatrutego drzewa, która obowiązuje np. w USA. Mamy do czynienia z dwoma różnymi sprawami i nawet jeśli sąd skazałby szefa CBA, nie pomoże to oczyścić się z winy Rybie i K. – ocenia prof. Piotr Kruszyński, karnista z UW. [ramka][srodtytul]Najgłośniejsza operacja Biura[/srodtytul] Akcja CBA miała wykryć korupcję w Ministerstwie Rolnictwa, na którego czele w 2007 r. stał wicepremier Andrzej Lepper. W jej efekcie zatrzymano tylko Piotra Rybę i Andrzeja K. Według Mariusza Kamińskiego CBA dostało wiarygodną informację o osobach, które chwalą się, że mogą odrolnić dowolny grunt za łapówkę. Byli to Ryba i K. Agenci CBA podszyli się pod biznesmenów zainteresowanych transakcją i podjęli negocjacje. Akcji nie udało się doprowadzić do końca. K. w ostatniej chwili wycofał się z wzięcia 3 mln łapówki za odrolnienie ziemi na Mazurach od podstawionego agenta, a Lepper, do którego miała trafić część kwoty, w ostatniej chwili odwołał spotkanie z Rybą. Gdy latem 2007 r. ujawniono finał nieudanej operacji, sugerowano, że spalił ją przeciek, za którym miał stać były szef MSWiA Janusz Kaczmarek (spotkał się w hotelu Marriott z Ryszardem Krauzem i tak sygnał dotarł do posła Lecha Woszczerowicza, który nazajutrz miał uprzedzić o akcji CBA Leppera). Do dziś nie wiadomo, czy przeciek był. Bada to prokuratura. [i]—graż[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL