Świat

Rosyjskie lesbijki wciąż bez ślubu

(fot. Daquella Manera)
Flickr
– Ślubu nie będzie – zadecydował wczoraj sąd w Moskwie, odpowiadając na skargę dwóch lesbijek, którym w maju prawa do zawarcia związku odmówił stołeczny urząd stanu cywilnego
Rosyjski kodeks rodzinny nazywa małżeństwem wyłącznie związek mężczyzny i kobiety – uzasadniała swoją decyzję sędzia.
Irina Szypitko i Irina Fiet odwoływały się jednak do konstytucji, w której zakazu małżeństw między osobami tej samej płci nie ma. W ich imieniu występował Nikołaj Aleksiejew, znany gejowski aktywista i jednocześnie adwokat, jednak jego płomienne przemowy o równych prawach nie wzruszyły sędzi. – Spodziewałyśmy się odmowy, ale nie oczekiwałyśmy takiego potoku homofobii – mówi „Rz” Irina Fiet. – Sędzia zadawała nam prowokacyjne, wręcz chamskie pytania. Na przykład: „A pani to kim jest, mężem czy żoną?” – opowiada.
Panie nie zamierzają się poddawać i będą zaskarżać wczorajszą decyzję we wszystkich instancjach. – Aż do Strasburga – mówi Irina. Ślub wezmą i tak – już 23 października w kanadyjskim Toronto. Później, jak zapowiadają, będą walczyć o uznanie aktu małżeństwa przez Rosję. [srodtytul]Prawo do szczęścia[/srodtytul] Z kolei petersburskie media doniosły, że w poniedziałek w tzw. północnej stolicy zwolennicy homoseksualnych małżeństw pikietowali przed Smolnym – siedzibą władz miejskich. Broniąc swych postulatów tłumaczyli, że nie chodzi im o propagandę homoseksualizmu czy dodatkową pieczątkę w paszporcie, ale o prawa gwarantowane przez kodeks rodzinny. – Prawo do małżeństwa to osobiste i nieodłączne prawo człowieka. Niestety, nasz kraj jest pod tym względem daleko w tyle nawet za Brazylią i Nepalem (gdzie związki homoseksualne są legalne – red.) – mówiła Radiu Echo Petersburga organizatorka akcji Maria Jefriemienkowa. – Jesteśmy takimi samymi obywatelami, mamy takie same prawa i potrzeby jak inni ludzie – dodała. – Rosja jest bardzo zacofana, ale uznanie małżeństw homoseksualnych jest tylko kwestią czasu. Chociaż może bardzo długiego – przekonuje Irina. Jewgienia Debriańska, działaczka na rzecz praw mniejszości, uważa jednak, że te postulaty są nierealistyczne. – Nikt nie będzie zmieniać kodeksu rodzinnego, to się w Rosji nie wydarzy – mówi nam. Inni komentatorzy podkreślają, że w tak tradycyjnym społeczeństwie jak rosyjskie nie może być mowy nie tylko o legalizacji homoseksualnych związków, ale nawet o spokojnej dyskusji na temat mniejszości. – Dla naszych władz jesteśmy przydatni tylko i wyłącznie jako przysłowiowy chłopiec do bicia, społeczna zaraza, którą należy wytępić – mówił mi kilka miesięcy temu Nikołaj Aleksiejew. [srodtytul]Normalny Rosjanin ich nienawidzi[/srodtytul] Homoseksualizm jest tematem tabu w rosyjskiej debacie publicznej, a prasa pisze o gejach najczęściej przy okazji rozpędzenia kolejnego mityngu w obronie ich praw. Z bezkompromisowego podejścia do gejów słynie mer Moskwy Jurij Łużkow, który nazywa ich „nasieniem szatana” i zapewnia, że do parady gejów dojdzie w stolicy tylko i wyłącznie „po jego trupie”. Mer mówił niejednokrotnie, że nie zabrania im zbierania się „w swoich klubach”, ale nie życzy sobie, by demonstrowali swoją odmienność na ulicach. Pod podobnym poglądem podpisuje się spora większość Rosjan, chociaż wielu z nich w prywatnych rozmowach nie kryje obrzydzenia odmienną orientacją. – Nie chcę, by moje dzieci patrzyły na całujących się facetów. Normalny i porządny Rosjanin ich nienawidzi. Jak mi jakiś stanie na drodze, to ciężki jego los – wytłumaczył mi Walera, moskiewski sprzedawca matrioszek. – Trafiła pani na wzorcowego przedstawiciela naszego społeczeństwa – mówi z goryczą Irina i dodaje, że los gejów i lesbijek jest szczególnie ciężki na prowincji. – W dużych miastach można jeszcze jakoś żyć, spotykając się w piwnicznych klubach i zbytnio nie obnosząc ze swoją orientacją. Ale na wsi czy w małych miasteczkach trwa polowanie na czarownice. Nie należy się tam przyznawać do homoseksualizmu, ale często utrzymanie go w tajemnicy jest bardzo trudne, bo wszyscy wtrącają się do twojego życia – dodaje. [srodtytul]W trosce o społeczeństwo[/srodtytul] Rosyjska walka z gejami przyjmuje często groteskowe formy, jednak argumenty, które padają, są podobne do tych, jakie padają w innych państwach, które widzą w publicznej akceptacji homoseksualizmu zagrożenie społeczne. Zdecydowanie przeciwko homoseksualizmowi występuje także rosyjska Cerkiew prawosławna. Wśród polityków niechętne gejom są nie tylko władze, ale często również środowisko liberalne. Ku oburzeniu rosyjskich gejów na temat homoseksualizmu niedawno krytycznie wypowiedział się słynny sowiecki dysydent Władimir Bukowski, który nazwał obronę praw mniejszości kolejną szkodliwą ideologią. – Aktywiści, którzy jakoby bronią tych praw – organizacje homoseksualne i feministyczne – w rzeczywistości, tak jak niegdyś Lenin robotników, wykorzystują ich jako instrument kontroli społeczeństwa – mówił Bukowski podczas wizyty w Bułgarii. – Boję się, że gdyby moje dzieci na to patrzyły, uznałyby to za normę - mówi Temir, 25-latek rodem z Kraju Ałtajskiego. – Skąd mam wiedzieć, czy takie cechy nie są zaraźliwe – pyta.
Źródło: Rzeczpospolita OnLine

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL