Medycyna i zdrowie

Słodcy brutale

fot. star5112
Flickr
Jedzenie dużych ilości słodyczy przez dzieci wyzwala u nich po latach skłonność do przemocy — uważają brytyjscy naukowcy
Słodkości źródłem agresji? Sami odkrywcy tego mechanizmu przyznają, że brzmi to dość absurdalnie. Jednak za tym odważnym wnioskiem stoi ogromny materiał dowodowy: aż 17,5 tys. osób przebadanych pod kątem skłonności do przemocy i dostępu do łakoci w dzieciństwie. Wnioski z tych analiz opublikowało pismo „British Journal of Psychiatry”.
[srodtytul] Cukierek dla przestępcy [/srodtytul] Podczas wcześniej prowadzonych badań dr Simon Moore z Cardiff University, obecnie kierujący pracą naukowców, zauważył, że młodociani przestępcy bardzo źle się odżywiają, pochłaniając przede wszystkim ogromne ilości słodyczy. To go zaciekawiło i pchnęło ku dalszym analizom, które pokazały wyraźnie, że osoby, które jako dziesięciolatki codziennie jadały cukierki i czekoladę, w wieku 34 lat wykazują większą skłonność do agresji. Tak było w przypadku 69 proc. badanych, którzy w wieku dojrzałym popadli w konflikt z prawem. Spośród tych, którzy nie wykazywali jako dorośli skłonności do agresji, tylko 42 proc. w dzieciństwie pochłaniało swoją codzienną porcję słodyczy.
Wpływ jedzenia łakoci na późniejsze agresywne zachowania okazał się być nadrzędny nawet wobec takich fundamentalnych czynników jak presja rodziny, środowiska czy wykształcenia. [srodtytul]Zasłużyć na nagrodę [/srodtytul] Naukowcy uważają, że może stać za tym kilka mechanizmów zachowań utrwalonych w dzieciństwie. - Skłaniamy się ku wyjaśnieniu mówiącemu, iż regularne dawanie dzieciom cukierków i czekoladek może uniemożliwić im nauczenie się oczekiwania na coś, czego pragną — mówi dr Simon Moore. — Nieumiejętność odłożenia nagrody na później może pchnąć taką osobę do impulsywnych zachowań, a nawet przestępczości. Udoskonalenie diety u dzieci może więc nie tylko poprawić ich stan zdrowia, ale i zmniejszyć skłonności do agresji. Być może, dywaguje naukowiec, jedną z przyczyn tego zjawiska jest duża ilość konserwantów zawartych w słodyczach, które w długim okresie wywołują zmiany zachowań. Według innej, konkurencyjnej teorii, to właśnie dzieciom „trudnym” — agresywnym, wymagającym — daje się najwięcej słodyczy, by choć na chwilę je uspokoić i wyciszyć. - Nic więc dziwnego, że z pobudliwych kilkulatków wyrastają skłonni do przemocy dorośli — uważa prof. Alan Maryon-Davis z brytyjskiego Faculty of Public Health. W tym więc wypadku zła dieta byłaby więc skutkiem, a nie przyczyną niepożądanych zachowań. Z tego też powodu wielu naukowców jest sceptycznie nastawionych do pomysłu dr Moore'a. - Słodycze wywołują agresję? To zupełna bzdura albo bardzo zły żart primaaprilisowy — komentuje Julian Hunt z Food and Drink Federation. Dodaje przy tym, że niezbicie dowiedziono, iż korzenie agresji wyrastają z wychowania i wpływu środowiska na młodych ludzi, a nie z dostępu do łakoci. Gorsza dieta jest zazwyczaj skutkiem niedopilnowania dzieci i niskiej świadomości ich rodziców. Bez względu na to, kto ma rację, kilkulatkom lepiej ograniczać dostęp do słodyczy. Chociażby po to, by miały zdrowsze zęby i nie cierpiały na nadwagę.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL