Komentarze

Platforma kontra Platforma

Gdyby Platforma Obywatelska chociaż połowę tego wysiłku, który wkłada w utrącanie projektów ustaw autorstwa własnych polityków, wkładała w realizację swych przedwyborczych obietnic, to Polacy od miesięcy żyliby w najgruntowniej zreformowanym kraju świata.
[b][link=http://blog.rp.pl/gabryel/2009/10/03/platforma-kontra-platforma/]skomentuj na blogu[/link][/b]
Oto przykład pierwszy z brzegu. Jak ustaliła „Rz”, marszałek Sejmu i zarazem poseł PO Bronisław Komorowski przygotowuje projekt założeń nowelizacji ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora w części dotyczącej oświadczeń majątkowych, mimo że gotowy jest projekt ustawy antykorupcyjnej autorstwa minister w Kancelarii Premiera i zarazem posłanki PO Julii Pitery. Wcześniej podobny manewr Platforma zastosowała np. w sprawie ustawy o in vitro – gdy tylko projekt posła PO Jarosława Gowina nie spotkał się dobrym przyjęciem części wyborców, do prac nad konkurencyjnym rozwiązaniem niezwłocznie przystąpiła posłanka PO Małgorzata Kidawa-Błońska. Projekt ustawy antykorupcyjnej Julii Pitery, który od wielu miesięcy czeka w kolejce na rozpatrzenie przez rząd, zakłada wprowadzenie rozwiązań znacznie ostrzejszych niż obowiązujące. Przewiduje rozszerzenie zestawu czynów, które mogą zostać uznane za przejawy korupcji, oraz wprowadzenie nowych sposobów kontroli funkcjonariuszy publicznych, m.in. obowiązku składania oświadczeń o działalności zarobkowej nie tylko ich oraz ich małżonków, ale też ich dalszą rodzinę, w tym przez dzieci i rodziców.
Z kolei projekt firmowany przez Bronisława Komorowskiego ogranicza się do propozycji zmian w obowiązującej ustawie o wykonywaniu mandatu posła i senatora. W dodatku wprowadzenie niektórych z nich skutkować może nie podwyższeniem, ale – przeciwnie – obniżeniem standardów antykorupcyjnych. Dotyczy to choćby przesunięcia z części jawnej do niejawnej oświadczenia majątkowego informacji o tym, u jakiej osoby prywatnej polityk zaciągnął pożyczkę. Warto przy tym zauważyć, że o ile w przypadku ustawy o in vitro oba projekty (autorstwa Kidawy-Błońskiej i Gowina) mają szansę wylądować w odpowiedniej komisji sejmowej, o tyle w przypadku kosmetycznego projektu Komorowskiego może się szybko okazać, że po prostu zastąpi on restrykcyjny projekt ustawy antykorupcyjnej Pitery. Co w obecnej sytuacji nie byłoby chyba najlepszym rozwiązaniem.
Źródło: Rzeczpospolita OnLine

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL