Świat

Miał zginąć w wypadku

Jan Czarnogursky
Fotorzepa, MW Michał Walczak
SzTB, czyli czechosłowacka bezpieka, poważnie przymierzała się do zlikwidowania kłopotliwego działacza opozycji, późniejszego premiera Słowacji Jana Czarnogurskiego.
– Chcieli zainscenizować wypadek drogowy. Byłem niewygodny dla komunistycznych służb specjalnych, wiedziałem zbyt wiele, byłem obrońcą słowackich sygnatariuszy Karty 77, spotykałem się z czeskimi i polskimi dysydentami, podpisywałem najważniejsze odezwy opozycyjne, brałem udział w działaniach Komitetu Helsińskiego – powiedział nam Czarnogursky, jeden z czołowych słowackich dysydentów, współtwórca aksamitnej rewolucji 1989 roku, a potem pierwszy wicepremier w postkomunistycznym, czechosłowackim rządzie federalnym, i twórca słowackiej, prawicowej Partii Chrześciańsko-Demokratycznej (KDH).
– O przygotowywanym zamachu dowiedziałem się od agenta Jana Planki. Podobno nie była to inicjatywa oddolna, ale samego kierownictwa SzTB. Nie powiedziałem o planowanym zamachu rodzinie i przyjaciołom. Nie chciałem ich niepokoić – przyznał lider słowackiej chadecji. O zamachu na Jana Czarnoguskiego poinformowała również słowacka telewizja TA3 i dziennik „SME”.
– Nie wykluczamy, że plany zabójstwa mogły być brane pod uwagę – stwierdził szef słowackiego Instytutu Pamięci Narodu (UPN) Ivan Petrański. Instytut skierował już do prokuratury kilka wniosków w sprawie zabójstw dokonanych przez funkcjonariuszy komunistycznej bezpieki. W jednym z przypadków chodzi o zabójstwo Valerii Matulaj oskarżonej w roku 1962 na podstawie sfałszowanych zarzutów o zdradę państwa. Mimo zaawansowanej choroby nowotworowej oskarżona została skazana na dwa lata więzienia i zakatowana przez bezpiekę podczas odbywania wyroku. Kolejne dwa przypadki dotyczą księży. Chodzi o zabójstwo księdza Milana Gona, który po wyroku w 1979 r. został skierowany do tzw. obozu resocjalizacji, gdzie zmarł w skutek pobicia. Bezpieka pobiła również brutalnie księdza Sztefana Polaka na plebanii w Borovicach w roku 1987, kiedy duchowny odmówił współpracy. Prokuratura zajmuje się też sprawą Floriana Gala, który w roku 1952 podczas przesłuchania w Bratysławie został wyrzucony z okna trzeciego piętra budynku służb bezpieczeństwa. [i]—Andrzej Niewiadowski z Bratysławy[/i]
Źródło: Rzeczpospolita OnLine

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL