Telewizja

Zróbmy im Chinatown

No, to mamy wojnę. Brak tarczy antyrakietowej można było przeboleć, zwłaszcza że większość z nas jej nie chciała. Nie wpuścili Zakopowera przez bramkę w Chicago? Trudno, nie damy się sprowokować. Ale z Polańskim przegięli. Wydali na siebie wyrok. Taki reżyser, taki twórca, a oni go na lotnisku, jak przestępcę...
Na szczęście Francuzi są z nami, Andrzej Wajda i Janusz Głowacki, i Krzysztof Zanussi, który pięknie mówił u Olejnik, że wszystko jest względne. Bardzo dobrze, że autorytety napisały list do polskich władz, a nie amerykańskich, nie będziemy z dziadami rozmawiać. „Wydarzenia rozgrywające się w innej kulturze społecznej i obyczajowej, które w europejskim systemie prawnym byłyby już przedawnione, nie mogą być sądzone po tylu latach w sposób, który przekreśla życie człowieka”.
O to chodzi – w innej kulturze. Kulturze, gdzie w kukurydzy wszyscy ze wszystkimi. Nicholson może potwierdzić. Też mógłby coś zrobić, w „Przełomach Missouri” strzela jak zawodowiec, niech teraz przejmie prokuraturę w Los Angeles, z Hollywood ma rzut beretem. Zróbmy im z czterech liter Chinatown. Można jeszcze namówić papieża, żeby wspomniał podczas homilii o przedawnieniu za seks z trzynastolatką. Ale najpierw trzeba zająć Szwajcarię. Nagle im się przypomniało. Jedną ręką statuetka, drugą ręką kajdaneczki! Co za naród nie wyżyty! Dziury w serach robią i takie są skutki. Nic to, minister Sikorski pomoże. Zna przodków Obamy, da radę. – Panie prezydencie, można na chwilkę?. – Ty, Radek, olłejs. – O tego reżysera mi chodzi. – Jes, aj noł... – On teraz siedzi w Szwajcarii... – Jes, aj noł... – Czy można by go wypuścić? – Jes, Radek, ofkors. On tylko musi uciec from Zurich. Curik, z powrotem, ju andestend mi, Radek?
A tak po Jacksonie płakali. Wtedy im nie przeszkadzało, że chłopca molestował. Że Polański uciekł przed procesem? Przecież sama powiedziała, że mu wybacza i ma dosyć tematu. Co z tego, że po trzydziestu latach? Wiadomo, jak u nas poczta chodzi. I nie wpadnie do głowy zaoceanicznym potworom, że gdyby był winny, to by przyleciał, kiedy mu pozwolili wszystko wyjaśnić. A skoro nie ma czego wyjaśniać, to jest niewinny. Pisze w książce, że go sprowokowała, ale widocznie to do jankeskich głów nie dociera. Uwolnić Romana! Bo jak nie, to wszystkie hamburgery przerobimy na kebaby. I wtedy zobaczymy, kto się będzie śmiał. [link=http://blog.rp.pl/feusette/]blog.rp.pl/Feusette[/link]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL