fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Wyprostować się

Artur Boruc
AFP
Artur Boruc specjalnie dla „Rzeczpospolitej” o wspomnieniach z Belfastu i o tym dlaczego teraz wygramy z Irlandią Północną
[b]Zacznijmy od cytatu z Leo Beenhakkera: „Od kilku miesięcy nie widziałem tak pewnego Artura Boruca, jestem o niego spokojny”. Pan też jest o siebie spokojny?[/b]
[b]Artur Boruc:[/b] Skupiam się na treningach. Sezon dopiero się zaczął i rzeczywiście jest dobrze, ale czy uda się utrzymać formę przez cały rok - tego nie wiem. Czyli jestem spokojny, ale nie do końca i wydaje mi się, że to zdrowe podejście do sprawy.
[b]Traktuje pan nowy sezon, jako nowy rozdział w swoim sportowym życiu? [/b]
Jest to początek nowego etapu i chciałbym, żeby różnił się od tego, który mam za sobą. Zazwyczaj jak sobie coś zakładałem, to mi się udawało, dlatego mam nadzieję, że teraz będzie podobnie. Chciałbym się wreszcie wyprostować, mam przed sobą jeszcze kilka ładnych lat grania w piłkę i zamierzam się skupić tylko na tym. Będę maksymalnie koncentrował się przed każdym meczem, żeby wpadki z poprzedniego sezonu już się nie powtórzyły. W moim podejściu do zawodu niewiele się zmieniło, bo uważam, że pod tym względem zawsze byłem rozsądny. Postanowiłem tylko poukładać sobie trochę życie. Największym przeciwnikiem reprezentacji Polski byli sami jej piłkarze. Jeśli nie potrafimy sobie poradzić z własnymi problemami i zaprzątamy głowę rzeczami nie związanymi z futbolem, o sukces rzeczywiście jest ciężko.
[b]Mecz z Irlandią Północną w Belfaście był chyba jednym z najgorszych w pana karierze. Sobotni rewanż będzie traktował pan w wyjątkowy sposób? [/b]
Zwycięstwo nie zależy tylko ode mnie, mogę jedynie obiecać pełną koncentrację. Zrobię wszystko, żeby Irlandczycy nie zdobyli gola. Jeśli wygramy, wszystkie osobiste żale zostaną wyrównane. W Belfaście nam nie poszło, ale nie miałem żadnego problemu z przeciwnikami. Zgrzyty miałem z kibicami na stadionie, ale przecież nie będę się tym przejmował.
[b]Wychodząc na boisko w Chorzowie nie będzie pan miał w pamięci mecz z Belfastu?[/b]
To dopiero byłoby głupie i bezsensowne! Belfast przeszedł do historii, nie ma co do tego wracać i dołować się przed meczem, który może pomóc nam o tamtym zupełnie zapomnieć. Gramy przed własnymi kibicami i na normalnej nawierzchni, a to dla nas bardzo ważne.
[b]Zgrupowanie w Mühlheim jest trochę dziwne, nie było jeszcze żadnej awantury. Beenhakker nie kłóci się z PZPN, nikt nie komplikuje wam życia. Czujecie się nieswojo?[/b]
To, co się dzieje na linii Leo - PZPN nie powinno nas w ogóle dotyczyć, bo nie mamy na to wpływu. Zgrupowaniom rzeczywiście towarzyszyło ostatnio spore zamieszanie, ale spokój wcale nas nie peszy. Pozwala się lepiej przygotować.
[b]Jakie ostre słowa padły przed meczem z Grecją, że w Bydgoszczy znowu wyglądaliście, jak drużyna?[/b]
Pierwszego dnia spotkaliśmy się z trenerem, który powiedział, że zaczynają się przygotowania do meczów eliminacyjnych. O tym, że początek kwalifikacji kompletnie zawaliliśmy, nie musieliśmy sobie przypominać. Padły mocne słowa, kiedy mobilizowaliśmy się na mecz z Grecją i cztery spotkania o być, albo nie być na mundialu. Naprawdę wierzymy w to, że pojedziemy na mistrzostwa świata, nie możemy podchodzić do sprawy, jak przegrani. Jesteśmy mocni mimo wszystkich przeciwności losu. To, że Marek Saganowski gra w trzeciej lidze nie świadczy, że jest gorszym piłkarzem, niż był wcześniej. Jest tak samo dobry, tylko jego klub jest w troszkę słabszej sytuacji. To, że Ebi Smolarek nie ma klubu, to też chwilowa sprawa, takie koleje losu.
[b]Nawet jak przegracie te eliminacje, to pan chyba utrzyma formę przynajmniej do Euro 2012?[/b]
Na pewno nigdy nie zrezygnuję z występów w kadrze, bo oszukiwałbym sam siebie. Czuję się młodo, nie mam problemu w kontaktach z młodszym pokoleniem zawodników, a o nowym selekcjonerze nie myślę. Wiem, że to nie jest ostatnie zgrupowanie z Beenhakkerem, bo wierzę w nasze zwycięstwa w dwóch najbliższych meczach. Może z boku reprezentacja wygląda jako zbiór odmiennych charakterów, ale naprawdę czujemy się jedną drużyną.
[b]Pana Celtic nie zakwalifikował się do Ligi Mistrzów. Nie ma pan wrażenia, że przegapił moment, żeby odejść z Glasgow?[/b]
Nie. Spędziłem tam cztery fajne lata. Chciałbym spróbować swoich sił w Premiership czy gdzieś indziej, ale jeśli przyjdzie mi grać w Celticu do końca kariery, to też nie będę narzekał.
[i]- rozmawiał w Mühlheim Michał Kołodziejczyk[/i]
Źródło: Rzeczpospolita OnLine
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA