fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Motoryzacja łapie oddech

Fabryka Fiat Auto Poland w Tychach
Fotorzepa, Tom Tomasz Jodłowski
Adam Woźniak
Gnębiona spadkami produkcji i drastycznymi cięciami etatów polska branża motoryzacyjna zaczyna wreszcie ożywać
Gnębiona spadkami produkcji i drastycznymi cięciami etatów polska branża motoryzacyjna zaczyna wreszcie ożywać. Dostawcy komponentów znowu przyjmują do pracy. Także ci, którzy niedawno zwalniali.
Maflow Polska w Tychach produkujący elementy do klimatyzacji, który w drugiej połowie ubiegłego roku pozbył się blisko 600 pracowników z powodu spadku produkcji, w lipcu zdecydował się przyjąć
165 osób. – Zamówienia wzrosły. Jeśli sytuacja dalej będzie się poprawiać, mogą być kolejne przyjęcia – mówi przedstawiciel firmy Wojciech Zymek. Nowych pracowników szuka także producent siedzeń i tapicerki Lear Corporation. W końcu stycznia firma zwolniła ponad 200 osób. Teraz poszukuje szwaczek, krojczych, pracowników linii automatycznych. Z firmy dzwonią nawet do tych, których wcześniej zwolniono. – Mamy problem, bo część tych ludzi już znalazła pracę. A nowo przyjętych trzeba przeszkolić – usłyszeliśmy w zakładzie. Wałbrzyska Toyota Motor Manufacturing Poland zapowiedziała, że do września zatrudnienie w porównaniu z czerwcem wzrośnie o prawie 100 osób. Większość z nich będzie pracować na drugiej zmianie. – Zwlekaliśmy z jej uruchomieniem. Ale zamówienia na tyle wzrosły, że w końcu podjęliśmy decyzję – mówi kierownik ds. korporacyjnych zakładu Grzegorz Górski.
Skąd ta zmiana? Przedstawiciele branży nie kryją, że wzrost produkcji i przyjęcia nowych pracowników to w dużej części efekt dopłat do zakupu nowych aut, jakie wprowadziło już kilkanaście państw europejskich. Fiat Auto Poland w Tychach, który na rynku niemieckim zwiększył w pierwszym półroczu sprzedaż blisko trzykrotnie, przyjmie ok. 300 nowych pracowników. Dzięki temu będzie mógł jeszcze bardziej wyśrubować możliwości produkcyjne.
Inne firmy, które dzięki zagrani- cznym dopłatom dostały zamówienia, cieszą się, że mogą utrzymać zatrudnienie. – Dobre jest już samo powstrzymanie fali zwolnień – twierdzi dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Tychach Katarzyna Ptak.
Dopłaty okazują się zbawienne zwłaszcza dla tych, którzy współpracują z producentami małych samochodów. Wałbrzyska Toyota przyznaje, że dzięki dopłatom przeszła przez kryzys w miarę bezboleśnie. Zakład jest poddostawcą fabryki samochodów w czeskim Kolinie (tam kieruje 70 – 80 proc. produkowanych skrzyń biegów i silników), gdzie z taśm zjeżdżają małe auta: Toyota Aygo, Citroen C1, Peugeot 107. A na tego typu samochody dopłaty wyśrubowały popyt. – Kolin utrzymywał produkcję na stałym poziomie. A to nas trzymało przy życiu i pozwoliło uniknąć zwolnień – tłumaczy Górski.
Nie wiadomo jednak, jak długo ten pozytywny trend się utrzyma. W tym roku dopłaty w Europie się kończą. – Jest poważna obawa, że za kilka miesięcy sytuacja znowu się odwróci. Przyszły rok może być gorszy od obecnego – twierdzi Rafał Orłowski z monitorującej rynek firmy AutomotiveSuppliers.pl. Mogłaby na to wskazywać nienaturalna w obecnych warunkach skala zwyżek sprzedaży na niektórych rynkach, w tym na niemieckim. Prawdopodobnie część klientów, która zdecydowała się kupić teraz samochody, planowała zakup w roku przyszłym. A w takiej sytuacji sprzedaż w 2010 r. spadnie. – To uderzy w dostawców – ostrzega Orłowski.
Ci ostatni liczą się z taką sytuacją. – Jesteśmy przygotowani, że na początku przyszłego roku będzie lekka zapaść – potwierdza przedstawiciel firmy Johnson Controls w Siemianowicach Śląskich. Dlatego wszystkie firmy, które teraz przyjmowały lub przyjmują pracowników, zatrudniają ich na krótko – od jednego do trzech miesięcy. Gdy braknie zamówień, będą mogły się ich bezboleśnie i szybko pozbyć.
[i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autora: [mail=a.wozniak@rp.pl]a.wozniak@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA