Wiadomości

Wydłużę poranną "Kawę czy herbatę"

Iwona Schymalla
Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński
Przyjęłam propozycję, która wydawała mi się niezwykle ciekawa zawodowo - mówi Iwona Schymalla, nowa dyrektor TVP1.
[b]Długo się pani zastanawiała nad przyjęciem propozycji prezesa Piotra Farfała?[/b]
Przyznam, że dość długo. Ale pomyślałam sobie, że to niesamowita szansa. Mogę wykorzystać umiejętności, które zdobyłam przez 17 lat pracując jako dziennikarka i prezenterka w telewizji publicznej. A przy okazji mogę zmienić też swoje życie - zamiast pojawiania się przed kamerą, zarządzania zespołem. [b] Jednak przez kilkanaście lat pracy w TVP nikt tak pani nie docenił, jak prezes Farfał?[/b]
Czułam się doceniona co roku. Widzowie zawsze chętnie oglądali przygotowane przez mnie programy. Widać to było po wynikach oglądalności zarówno w porannym programie "Kawa czy herbata", który współprowadziłam, czy w niedzielnym programie "Między ziemią a niebem". Dwa razy zdobyłam też nagrodę Wiktora. [b]Ale jeśli chodzi o stanowisko to jeszcze nie był pani tak wysoko. [/b] To ogromna odpowiedzialność. A także zarządzanie kolegami, których znam od lat. Z tego co wiem to wszyscy są bardzo zadowoleni. Gdyby zapytał pan pracowników Jedynki o zdanie to najczęściej usłyszałby, że nareszcie szefem została osoba z telewizji, która jest specjalistą. [b]A nie boi się pani, że koledzy szybko zmienią zdanie? Wkrótce w TVP zaczną się przecież zwolnienia grupowe i kolegów trzeba będzie zwalniać.[/b] Pracuje tu ok. 100 osób. Udaje nam się bronić przed zwolnieniami. Jest kilku pracowników, którzy są w wieku emerytalnym, więc w takich przypadkach możemy zmienić ich formę współpracy z Jedynką, ale się ich nie pozbywając. To są nieliczne zespoły, nieliczne redakcje i każdy ma tutaj na razie nie zagrożoną pracę. [b] Pojawiły się jednak informacje, że pani nominacja to ukłon w stronę PO. [/b][i]("Dziennik" w kwietniu podał, że Schymalla była jedną z osób, które obecnemu szefowi TVP proponował na to stanowisko Tomasz Siemoniak, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji - przyp. red.)[/i] To musi pan Platformy zapytać, bo ja nic o tym nie wiem. Przyjęłam propozycję, która wydawała mi się niezwykle ciekawa zawodowo. Nigdy się nie zajmowałam polityką i nie wiem, kto mógłby z kimś coś ustalać w moich sprawach. [b]Została pani szefową anteny po tym, gdy zarząd zatwierdził już ramówkę Jedynki. Czy pani ruchy będę w ogóle jesienią widoczne w ofercie programowej?[/b] Sporo zmian będzie w tej ramówce. Wynika to z bieżących prac nad kilkoma sprawami, które trzeba było zmodyfikować. Przy nowych serialach, do których właśnie kręcone są zdjęcia, to ja kolauduję te produkcje. Zatem z całą redakcją i Agencją Filmową mamy wpływ na ich kształt. Podobnie jest z programami publicystycznymi. Dopiero po moim pojawieniu się będziemy podpisywać nowe umowy, choć w ramówce był przeznaczony czas na publicystykę o określonym charakterze. Poza tym wprowadzimy tematyczne soboty, czyli cztery dziesięciominutowe wejścia między godziną 13 a 17. Zaczniemy już 29 sierpnia, gdy cała sobota będzie poświęcona promocji ramówki. A do 3 godzin zostanie wydłużona codzienna poranna "Kawa czy herbata". [b]Forsuje pani program, w którym dotychczas była prezenterką? [/b] Nie forsuję. To po prostu bardzo dobry program, który miewał nawet 36 proc. udziału w rynku. To największe udziały w paśmie. Dlatego postanowiliśmy dodać 45 minut, które będzie miało charakter poradniczy. [b] Po awansie na dyrektora zniknie pani z wizji? [/b] Podjęłam decyzję, że nie będę prowadzić ani programu niedzielnego ani porannego. W tym ostatnim pojawię się jeszcze w środę i czwartek, ale to ze względu na grafik. Zastąpi mnie Agata Konarska, która zajmuje się sprawami ekonomicznymi w TVP Info. [b]Ostatnio mocną stroną Jedynki są seriale. Co tym razem ma przyciągnąć widzów?[/b] Pojawi się ekranizacja książki Małgorzaty Kalicińskiej "Dom nad rozlewiskiem". Pojawią się nowe odcinki "Ojca Mateusza" i "Londyńczyków". Poza tym zadebiutują "Siostrzyczki", to opowieść o zakonnicach. Uruchamiamy także nowy turniej rozrywkowy. Wystąpią w nim pary, które zdecydowały już, że wezmą ślub. [b]To pewnie niejedyne nowości. Jakie zmiany zajdą w publicystyce? [/b] Pojawią się dwa nowe programy publicystyczne, ale w tej chwili nie podam szczegółów, bo negocjujemy z twórcami formułę każdego z nich. Muszę też zdecydować wspólnie z dyrektorem od spraw finansowych na jak długo podpiszemy umowy. Musimy sprawdzić czy program chwyta, czy ludzie go oglądają. Sprawa jest na tyle otwarta, że nie ma jeszcze o czym informować. [b]Na antenie jak w życiu. Jeśli coś się pojawia, to coś zniknie. Taki los spotka program "Pryzmat"?[/b] Tak. Ale to są decyzje, które zapadały przed moim przyjściem. Podejrzewam, że była podpisana umowa na kilka odcinków, która nie została przedłużona. [b]W wywiadzie dla "Rz" prezes Farfał zapowiedział renegocjacje umów z twórcami programów telewizyjnych. Czy pani już prowadziła rozmowy na temat obniżenia ich honorariów? [/b] Na razie takie rzeczy się nie dzieją. Ani nikomu nie odebraliśmy ani nie dołożyliśmy pieniędzy. Oczywiście obcinane są jakieś drobne pieniądze, które dają pewną pulę oszczędności. W sumie każda firma teraz oszczędza i taki racjonalny rachunek musi być prowadzony. [b]A budżet jesienny w TVP 1 będzie niższy od tego, który był wiosną? [/b] Jest podobny. Ma taki poziom, który pozwala na produkcję ciekawych programów. [b]Pytam, bo wiadomo, że TVP szuka oszczędności rzędu 200 mln zł.[/b] Program świadczy o tym, że udaje się tę antenę bardzo dobrze zagospodarować. Potem będziemy patrzeć na wyniki oglądalności i zastanawiać się, jakie programy zatrzymać, a które uruchomić, aby zdobyć sympatię widzów i reklamodawców. [b]Pracuje pani w TVP od tylu lat. Pamięta pani sytuację stacji sprzed dekady. Jak pani, tak od kuchni, ocenia dzisiejszą kondycję TVP?[/b] O wiele więcej uwagi trzeba poświęcać kwestiom finansowym. Z większym namysłem wprowadzać programy na antenę. Z większą ostrożnością popisywać umowy na mniejszą liczbę odcinków. Aby zabezpieczyć się przed obecnością programu, który przez rok będzie przynosił starty. Dziś bardziej niż kiedyś musimy też zwracać uwagę, że robimy program dla dużej publiczności. Jeżeli serial "Ranczo" ma 8 milionów widzów, a "Ojciec Mateusz" 6-7 mln to znaczy, że właśnie w takiej sposób powinniśmy komunikować się z publicznością. [b]A ma pani pomysł na przyciągnięcie do TVP młodej widowni? [/b] Myślę o takim programie, który mówiłby o uzależnieniach i zagrożeniach, jakie ze sobą niosą. Miałby formułę debaty na żywo dotyczącej spraw społecznych. Na to trzeba trochę poczekać. Ale jesienią będziemy myśleć nad programem wiosennym. [b]Myśli pani, że wystarczy na to wszystko czasu? Przy obecnym sytuacji z zarządem TVP za kilka tygodni może się okazać, że TVP ma nowego prezesa, który będzie tworzył własną ekipę menadżerów. [/b] Ja robię swoje. Myślę, że nie będzie powodu tworzyć nowego zespołu, bo współpraca zaczęła się nam układać doskonale. [b]Liczy pani, że spokojnie przepracuje przynajmniej do końca kadencji obecnego prezesa TVP, czyli do czerwca przyszłego roku? [/b] Zawsze jestem optymistką.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL