Kraj

Kościelny grunt dla miliardera

Rzeczpospolita
Biznes na ziemi. Działki oddane zakonom przez Kościelną Komisję Majątkową trafiły do śląskiego przedsiębiorcy
W rękach 25-letniego biznesmena Tomasza Domogały, jego żony, szwagra i szwagierki jest dziś ponad 600 hektarów ziemi przekazanej wcześniej Kościołowi przez Komisję Majątkową przy MSWiA. Była to rekompensata za utracone w PRL nieruchomości.
Rodzina biznesmena odkupiła ziemię m.in. od Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety i od należącego do albertynek Towarzystwa Pomocy dla Bezdomnych im. św. Brata Alberta. Sprawą odzyskiwania ziemi dla tych zakonów oraz dla Bazyliki Kościoła Najświętszej Marii Panny w Krakowie zajmuje się były funkcjonariusz SB Marek Piotrowski. [link=http://www.rp.pl/artykul/304603.html" "target=_blank]„Rz” opisywała już wcześniej[/link], że jego działalnością interesują się prokuratorzy. Piotrowski sam wskazuje bowiem tereny, które chce odzyskać Kościół, i przedstawia komisji wyceny gruntów. Według śledczych są one pięciokrotnie niższe od cen rynkowych.
Jak sprawdziła „Rz”, odzyskana przez byłego esbeka ziemia błyskawicznie jest sprzedawana rodzinie Domogały. [srodtytul]Darczyńca i komisja[/srodtytul] Tomasz Domogała jest większościowym akcjonariuszem giełdowej grupy Famur, dużego producenta i eksportera sprzętu górniczego. Wraz ze swym ojcem Jackiem, twórcą grupy, zasiada w jej radzie nadzorczej. W ubiegłym roku „Forbes” wycenił majątek Tomasza Domogały na 1,8 mld zł. Famur oraz sam Jacek Domogała są wielkimi darczyńcami archidiecezji katowickiej. W 2004 i 2005 r. grupa przekazała archidiecezji w sumie prawie 5,5 mln zł, w 2007 r. aż 6 mln zł. [wyimek]Ziemię, którą ostatecznie kupili Domogałowie, dla zakonów odzyskał były funkcjonariusz SB Marek Piotrowski[/wyimek] Dyrektor ekonomiczny archidiecezji obdarowywanej przez biznesmenów ks. Mirosław Piesiur jest wiceprzewodniczącym Komisji Majątkowej, która zatwierdzała wnioski o zwrot ziemi przygotowane przez Piotrowskiego. To m.in. podpis ks. Piesiura widnieje na zgodach na przekazanie gruntów, które w efekcie trafiły w ręce Domogałów. Członkiem Komisji Majątkowej ze strony Kościoła jest także Małgorzata Bryk zatrudniona jako dyrektor biura zarządu grupy Famur. Bryk pracuje też jako wiceprezes w spółce Przedsiębiorstwo Usługowe AB Consulting, której udziałowcami są Jacek i Tomasz Domogałowie. [srodtytul]Sposób „na meldunek”[/srodtytul] Ziemię rolną odzyskaną przez zakonnice mógł od nich zgodnie z prawem odkupić tylko ktoś, kto jest rolnikiem mieszkającym w gminie, na której terenie leżą grunty (lub gminie sąsiedniej). Młodzi Domogałowie – wszyscy mają po dwadzieścia kilka lat – znaleźli jednak sposób, by kupić ziemię od Kościoła. Tomasz, aby nabyć lasy i sady w Świerklańcu pod Tarnowskimi Górami, zameldował się w Tarnowskich Górach, w mieszkaniu w bloku. Sąsiedzi lokatora nie widują, nikt w mieszkaniu nie przebywa. Tomasz w ubiegłym roku nabył 157 ha od towarzystwa albertynek. Szwagier Tomasza, 29-letni Robert Wilk, kupił w czerwcu 2007 r. od tego samego towarzystwa 145 hektarów pod Gliwicami (w Bojszowach w gminie Rudziniec). W akcie notarialnym podał, że mieszka we wsi Sierakowice, w podgliwickiej gminie Toszek. – Wymeldował się już – mówi o Wilku zdenerwowany właściciel domu. – Mój kolega prosił, żeby zameldować go na czas jakiś, bo razem polują, to zameldowałem – wzdycha. Przyznaje, że Wilk tu nigdy nie mieszkał. Wilk kupił także ponad 20 hektarów w dwóch innych wsiach. Siostra żony Tomasza Domogały Weronika Gawlak-Socka kupiła prawie 300 ha. 25-letnia studentka z Zakopanego, by kupić grunt za blisko 4 mln zł, zameldowała się w śląskiej wsi Boguszyce, we wspomnianej już gminie Toszek. – Wnuczka mnie prosiła, to zameldowałam, razem studiowali w Krakowie – przyznaje w rozmowie z „Rz” właścicielka domu. Gawlak-Socka kupiła też mieszkanie w bloku w sąsiedniej miejscowości Słupsko. [srodtytul]Wszyscy jesteśmy rolnikami[/srodtytul] Gawlak-Socka dwa dni przed nabyciem ziemi wydzierżawiła kawałek gruntu i złożyła oświadczenie, że „jest rolnikiem indywidualnym”. Oświadczyła także, że posiada kwalifikacje rolnicze.. Ze śledztwa „Rz” wynika zresztą, że Gawlak-Socka była tylko pośrednikiem. Pięć miesięcy po zakupie gruntów sprzedała je siostrze Karolinie – czyli żonie Tomasza Domogały. Podobne oświadczenia co Gawlak-Socka złożyli Tomasz Domogała, Robert Wilk i Karolina Domogała. Rodzina Domogałów korzystała przy zakupach z usług pełnomocnika Stanisława Jasińskiego. Kiedy pytamy, dlaczego jego mocodawcy fikcyjnie się zameldowali, by nabyć rolniczy grunt, jest zaskoczony. – Ja odpowiadam za sprawy podatkowe związane z dzierżawcami, pan Tomasz Domogała przebywa w mieszkaniu w Tarnowskich Górach, pocztę przecież odbiera – mówi Jasiński. [srodtytul]Omijanie dzierżawców[/srodtytul] Ziemia tak szybko trafiała od zakonnic do nowych właścicieli, że gminy, które były zainteresowane odkupieniem gruntów przekazanych przez Komisję Majątkową, zawsze były spóźnione. Tak było m.in. w Nowym Targu, Pszczynie, Zabrzu, Świerklańcu. – Szybko się dowiedzieliśmy, że teren, którym byliśmy zainteresowani, już został sprzedany – mówi Rafał Kobos, pełnomocnik prezydenta Zabrza ds. inwestycji. Transakcje te pod kątem ewentualnych szkód dla gmin badają prokuratury w Gliwicach i Warszawie. W dodatku przy sprzedaży ziemi Domogałom pomijano dzierżawców tych terenów, którzy mieli prawo pierwokupu. Z dokumentów, do których dotarła „Rz”, wynika, że do aktów notarialnych dołączono nieprawdziwe informacje stwierdzające np., że dany dzierżawca nie jest rolnikiem indywidualnym albo że posiada gospodarstwo rolne o powierzchni powyżej 300 ha (więc traci prawo pierwokupu do dzierżawionego terenu, bo rolnik indywidualny nie może posiadać więcej niż 300 ha). Tak było choćby w przypadku Aleksandra S. Czyżowicza, rolnika. Dzierżawioną przez niego ziemię kupili Robert Wilk i Weronika Gawlak-Socka. Ani notariusz, ani Wydział Ksiąg Wieczystych Sądu Rejonowego w Gliwicach nie sprawdzili informacji o dzierżawcach. Dlaczego? Próbowaliśmy się dowiedzieć w kancelarii Krystyny Paszek w Chorzowie, w której powstały wszystkie akty notarialne Domogałów. – Nie mogę mówić o szczegółach aktów notarialnych – odpowiada Paszek. – Notariusz nie działa jak sąd, nie prowadzi też dochodzenia, czy składane przez strony oświadczenia są prawdziwe. Nie chce oceniać ustaleń „Rz”. – Podanie nieprawdy grozi odpowiedzialnością osobom, które ją złożyły, m.in. karną, odszkodowawczą, może skutkować także unieważnieniem aktu notarialnego. Ja jestem raczej sekretarzem niż śledczym. [srodtytul]Nowi właściciele milczą[/srodtytul] Domogałowie przez swoje spółki kupili za pośrednictwem Piotrowskiego jeszcze kilka innych rolniczych działek od albertynek i elżbietanek. Spółka Bradus wydała 990 tys. zł za 2,7 ha w Wyrach w powiecie mikołowskim. Na tej ziemi stała hurtownia warta ponad 6,5 mln zł. Udziałowcami Bradusa są spółki należące bezpośrednio lub pośrednio do Domogałów: Polaris Chłodnie Śląskie i AB Consulting. Spółka kontrolowana przez Tomasza Domogałę TDJ Investments nabyła od albertynek 58 ha w Zabrzu-Mikulczycach i Rokitnicy, a także ziemię w podgliwickich Zbrosławicach. Jacek Domogała poprzez agencję PR odmówił rozmowy z „Rz” i podania wysokości wszystkich darowizn na archidiecezję katowicką od 2004 r. Na spotkanie z „Rz” nie zgodził się ks. Mirosław Piesiur. Na pytanie, czy on lub ktokolwiek związany z kurią polecał Piotrowskiemu Jacka Domogałę w kwestii zakupu ziem, ks. Piesiur odpisał przez rzecznika: „Pani Redaktor pomyliła Archidiecezję Katowicką z firmami prowadzącymi działalność gospodarczą w zakresie pośrednictwa w obrocie nieruchomościami”. Domogałowie przez pełnomocnika żądają teraz opłat od dzierżawców ziemi, którą nabyli. Umowę dzierżawy mogą wypowiedzieć pod byle pretekstem. – Nie mam złudzeń. Nikt nie będzie czekał 25 lat, aż mi się dzierżawa skończy – mówi „Rz” jeden z rolników.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL