Świat

Karadżić kwestionuje masakrę w Srebrenicy

Plakaty na belgradzkiej ulicy wzywające do protestu przeciwko procesowi Radovana Karadzicia przed trybunałem haskim, lipiec 2008 r.
afp/getty images
Proces w Hadze. Przywódca bośniackich Serbów twierdzi, że w 1995 roku nie mogło zginąć 8 tysięcy Muzułmanów. Żąda dowodów
– Ta liczba jest zawyżona o kilka tysięcy – powiedział Karadżić podczas wstępnego przesłuchania. Po czym zażądał od trybunału, by zapewnił mu dostęp do DNA ofiar znalezionych w masowych grobach. – Wszystko, co dotychczas głoszono o Srebrenicy, jest błędne. Ofiary, o których mówimy, zginęły w innym miejscu albo były za granicą lub okazało się, że żyją – powiedział. Rodziny ofiar są oburzone. – Niech powie, gdzie są ukryte pozostałe groby – mówiła członkini organizacji Kobiety Srebrenicy. Dotychczas nie udało się odnaleźć szczątków wszystkich ofiar. Ale i tak masakrę w Srebrenicy uznaje się dziś za największe ludobójstwo od zakończenia II wojny światowej. – Analizując DNA, zidentyfikowaliśmy szczątki około 6200 osób, które zaginęły w lipcu 1995 roku – mówi „Rz” Jasmina Mameledzija, rzeczniczka Międzynarodowej Komisji ds. Osób Zaginionych (ICMP). – DNA było pobierane z kości, które wydobyto, i porównywane z DNA z próbek krwi pobranych od krewnych zabitych. Próbki te pokrywają się w bardzo dużym stopniu. Na podstawie tych badań podtrzymujemy wcześniejsze szacunki mówiące o około 8100 ofiarach.
Według ICMP wiele faktów wskazuje też na to, że zwłoki ze Srebrenicy to ofiary masakr, a nie zabici w wyniku walk serbsko-bośniackich. Widać to chociażby po sposobach zakopywania zwłok. – Dowiedliśmy, że w wielu przypadkach sprawcy usuwali szczątki z jednego masowego grobu i przenosili je w różne miejsca, najwyraźniej chcąc ukryć dowody popełnienia zbrodni wojennej – mówi Mameledzija. Zdarzało się, że ICMP zidentyfikowała szczątki mężczyzny w czterech masowych grobach, a dwa z tych miejsc leżały aż 20 kilometrów od siebie. Do dziś wielu Serbów trzyma jednak stronę Karadżicia. – W Srebrenicy doszło do mordów. Ale 8 tysięcy ofiar to science fiction. Nic takiego nie miało miejsca. To niemożliwe. A jeśli tak, to domagam się śledztwa w tej sprawie – mówi „Rz” Darko Trifunović, serbski politolog. Profesor Roman Wieruszewski, który w 1996 roku był w Srebrenicy z ramienia Komitetu Praw Człowieka ONZ, też przypuszcza, że rzeczywista liczba ofiar mogła być mniejsza. – 8 tysięcy to szacunkowe dane dotyczące liczby osób zaginionych w rejonie Srebrenicy – przyznaje w rozmowie z „Rz”. Ale zaraz podkreśla, że tak naprawdę liczby nie mają znaczenia. – Byłem tam i widziałem jeden z masowych grobów. To był dramatyczny obraz. Dlatego nikt nie kwestionuje faktu, że w Srebrenicy doszło do masakry. I dlatego taktykę obronną Karadżicia uważam za niemoralną – mówi. Masakry w Srebrenicy dotyczy jednak jeszcze jedna niewiadoma, którą zwolennicy Karadżcia używają jako argumentu. Dopiero w tym roku wyszło bowiem na jaw, że w latach 2005 – 2006 trybunał w Hadze zniszczył około tysiąca dokumentów znalezionych w masowych grobach. Wśród nich były dowody osobiste ofiar. Podobno zniszczyli je z powodów proceduralnych i higienicznych. – To absurd. Czy z powodu higieny w Polsce zniszczono by dowody z obozu w Auschwitz? – pyta oburzony Trifunović.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL