Piłka nożna

Miło, lekko i przyjemnie

Daniel Mąka z Polonii Warszawa trafia w siatkę, ale z boku bramki rywala
PAP
Zgodnie z przewidywaniami Polonia, po zwycięstwie w San Marino, pokonała Juvenes w Warszawie 4:0, ale powtórzenie tego w następnej rundzie Ligi Europejskiej będzie już niemożliwe. Za tydzień Czarne Koszule grają z NAC Breda.
Nie tylko przewaga z pierwszego meczu, ale i widok rozluźnionych zawodników San Marino na rozgrzewce dawał powody do optymizmu. W dodatku już po dziesięciu minutach, po strzale Marcelo Sarvasa piłka odbiła się od obrońcy, wleciała nad bezradnym bramkarzem do siatki i wszelkie wątpliwości zostały rozwiane. Od tej pory poloniści mogli z większym lub mniejszym skutkiem ćwiczyć rozmaite warianty ataków. Gości stać było wyłącznie na przeszkadzanie, co im zresztą dość dobrze wychodziło. Zamknięci na swojej połowie nie mieli okazji ani razu strzelić na bramkę Sebastiana Przyrowskiego.
Poloniści pierwszy raz wystąpili bez sprzedanego do Nottingham Forest Radosława Majewskiego, ale w tak łatwym meczu nie było tego widać. Atakowali wszyscy, chociaż nie każdy skutecznie. Daniel Mąka w całym meczu nie wykorzystał pięciu bardzo dobrych lub dobrych okazji. Natomiast wolej Adriana Mierzejewskiego, po którym Polonia zdobyła drugą bramkę był ozdobą spotkania. Mierzejewski dostał podanie z lewej strony od Jarosława Laty i stojąc tuż za linią pola karnego strzelił z powietrza lewą nogą. Bramkarz Simone Montanari ani drgnął. W innych sytuacjach ratował swój zespół przed jeszcze wyższą porażką. Dwa kolejne gole padły po przerwie. Najpierw Michał Chałbiński wykończył ładną akcję, rozpoczętą podaniem Laty z wolnego do Igora Kozioła i jego odegraniem głową przed bramkę. Na 4:0 podwyższył Marcelo, uderzeniem głową piłki podawanej przez Mąkę. Niezłe szanse mieli jeszcze Daniel Gołębiewski, który strzelił z 30 metrów tak, że bramkarzowi piłka niemal wyłamała ręce oraz Mierzejewski, strzelający z trudnej pozycji w boczną część siatki. W innej sytuacji piłkę z linii bramkowej wybił Francesco Perotta.
Mecz był lekki, łatwy i przyjemny. Sędzia nie ukarał nikogo kartką, publiczność dopingowała swoich i biła brawo gościom, czego nie mógł nachwalić się trener Alberto Manca. Podkreślał, że jego drużynę i Polonię dzieli przepaść większa niż cztery bramki, więc porażka jaką poniósł leży w granicach przyzwoitości. - Między Polonią a nami jet taka różnica, że wy nazajutrz po meczu idziecie do masażystów i na trening a my do pracy. Z Juvenesem przyjechało ponad 20 kibiców, którzy wykupili wszystkie okolicznościowe szaliki, wyprodukowane na ten mecz. W drużynie gości na środku pomocy grał Maurizio Galli, przypominający Fabrizio Ravanellego, zwanego Srebrnym lisem. Siwy Galli ma 47 lat, jeszcze w ubiegłym roku reprezentował San Marino w siatkówce plażowej, a kiedy piłkarze Juvenes szli na piechotę ze stadionu, na drugą stronę ulicy, do hotelu Ibis, Gallemu żaden młody nie niósł torby. On ma więcej siły niż wielu graczy, mogących być jego synami. Ale piłkarz w tym wieku chyba jeszcze w europejskich pucharach przeciw Polakom nie grał. [ramka] Polonia - AC Juvenes Dogana 4:0 (2:0). Pierwszy mecz 1:0, awans Polonii. Bramki: Marcelo Sarvas dwie (10, 65), A. Mierzejewski (45), M. Chałbiński (54). Sędziował P. Salij (Kazachstan). Widzów 3 000. Polonia: Przyrowski - Mynar (46, Piątek), Jodłowiec, Kokosiński, Zasada - Mierzejewski, Kozioł (56, Trałka), Marcelo Sarvas, Lato (56, Gołębiewski) - Mąka, Chałubiński Juvenes: Montanari - R. Selva, Marzocchi, Renzi, Ceci - Perotta, Rossi, Tasso, Galli, Gasperoni ((46, Nanni) - Gamberini (49, Fanini).[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL