Świat

Turyści ryzykanci sami zapłacą za ratunek

Fot. Phillie Casablanca
Flickr
Nowe prawo. Rząd chce odwieść Francuzów od niebezpiecznych wojaży, a przynajmniej skłonić ich do zadbania o ubezpieczenie
Projekt ustawy, który przygotował szef dyplomacji Bernard Kouchner, przewiduje całkowity lub częściowy zwrot kosztów operacji ratunkowej za granicą.
„Chodzi o wyrobienie poczucia odpowiedzialności u obywateli francuskich, którzy bez powodu udają się w niebezpieczne rejony, chociaż zostali wcześniej ostrzeżeni o związanych z tym zagrożeniach” – głosi komunikat opublikowany po posiedzeniu rządu. Precyzuje, że o zwrot kosztów akcji ratunkowej będą proszeni nie tylko indywidualni ryzykanci, ale także firmy transportowe, biura turystyczne i towarzystwa ubezpieczeniowe, które wykażą się brakiem wyobraźni i odpowiedzialności. Ratowanie podróżników z najrozmaitszych opresji słono kosztuje francuskich podatników. Kiedy tajlandzcy demonstranci zablokowali w grudniu zeszłego roku lotnisko w Bangkoku, rząd musiał wyczarterować boeinga 747, by wywieźć stamtąd ponad 500 francuskich turystów. MSZ ocenia, że cała operacja kosztowała państwo kilkaset tysięcy euro.
To była spektakularna akcja, ale równie kosztowne bywa ratowanie jednej rodziny czy pojedynczego turysty. W maju Paryż musiał pospieszyć z pomocą 41-letniemu Francuzowi porwanemu w pakistańskim Beludżystanie, niedaleko granicy z Afganistanem, gdzie działają talibowie i al Kaida. W grupie sześciorga francuskich turystów, z którą podróżował, była kobieta i dwoje dzieci w wieku dwóch i sześciu lat, choć zarówno Paryż, jak i władze Pakistanu stanowczo odradzały zapuszczanie się w ten rejon. Pytany, czy każe zwracać zakładnikom zapłacony za nich okup, MSZ odpowiedział, że „oficjalnie Francja nie płaci okupów”. Somalijscy piraci dawno sieją postrach w Zatoce Adeńskiej, ale nie przeszkodziło to francuskiej rodzinie z Vannes zapuścić się tam jachtem. Podczas odbijania zakładników przez komandosów zginął 28- letni Florent Lemacon. Lemaconowie wybrali się w ten niebezpieczny rejs z trzyletnim synkiem. Już teraz istnieje we Francji prawo przewidujące zwrot kosztów za akcje ratownicze w górach, gdy turysta czy narciarz znalazł się w groźnej sytuacji z powodu własnej niefrasobliwości.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL