Telewizja

Kiedy szczyt jest na dnie

Jerzy Błaszczyk należy do najlepszych nurków świata. Film opowiada historię wyprawy, podczas której pobił rekord Polski, schodząc na głębokość 231 metrów
Z zawodu jest informatykiem, ma 39 lat i świetnie płatną pracę. A przy okazji – stałą potrzebę podwyższania adrenaliny, której nie da się zaspokoić w codziennym życiu. – Zaczęła mnie wciągać głębia, bo to pozwala na podnoszenie sobie poprzeczki – coraz głębiej, coraz dłużej – opowiada w filmie Jacka Szymczaka.
Na bezdechu potrafi zejść na 60 metrów, ale fascynują go większe głębokości. – Wszystko rozumiem, podporządkowałeś życie swojej pasji. Jak cię zapytali, czy można z niej wyżyć, powiedziałeś: „Nie, ale jest mi wesoło”. A mnie wesoło nie jest, bo ja nie mogę się pozbyć lęku – buntuje się mama Błaszczyka. Celem wyprawy, w czasie której bił rekord świata, była Blue Hole znajdująca się przy podwodnej ścianie The Bells w Dahab na półwyspie Synaj. Zginęło tam ponad 200 płetwonurków, wśród których byli też Polacy. Upamiętniają ich przytwierdzone do skały tabliczki. Do eskapady, która odbyła się w czerwcu 2007 roku, Błaszczyk przygotowywał się przez cztery miesiące. Tyle czasu zajęło mu skompletowanie ekipy i sprzętu. Dokument pokazuje kolejne etapy przygotowań, od wizyty w warszawskim mieszkaniu nurka blisko miesiąc przed wyprawą aż do wyjazdu i najważniejszej próby.
Cztery dni przed głównym nurkowaniem kilkuosobowa ekipa wspierająca Błaszczyka miała ręce pełne roboty. Przygotowanie odpowiedniej liczby butli z gazem pochłaniało mnóstwo czasu. Na 230 metrach głębokości człowiek zużywa 25 razy więcej gazu niż na powierzchni. Żeby spędzić minutę na dnie, potrzebny jest co najmniej ośmiobutlowy zestaw ważący ponad 150 kg. Polskiemu płetwonurkowi towarzyszył w czasie zanurzenia Leigh Cunningham – Anglik, rekordzista świata w nurkowaniu wrakowym. W sztabie odbywały są nieustanne narady i precyzyjne ustalenia kolejnych etapów podwodnej wyprawy Błaszczyka. To bardzo ważne, bo nawet drobny błąd może w warunkach ekstremalnego zanurzenia, w kompletnych ciemnościach toni wodnej, kosztować życie. Kilka godzin przed akcją mama przysłała Jerzemu esemes: „Bądź rozważny”. W ekipie wyczuwało się coraz większe napięcie. Jeden z jej członków przyznał, że przyglądając się Jerzemu schodzącemu pod wodę, pomyślał, że być może widzi go po raz ostatni... Co działo się pod wodą, zobaczą widzowie dzięki kamerom zamontowanym na kombinezonach Błaszczyka i Cunninghama. Emocji nie brak aż do końca. Nie wszystko odbyło się według zaplanowanego harmonogramu. To kapitalnie opowiedziana historia, w której widzowie odnajdą echa pięknego filmu Luca Bessona „Wielki błękit”. [i]Pod ciśnieniem | 13.25 | TVP 2 | środa[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL