Warszawa

Z Brooklynu prosto nad Wisłę

Luc Venezia, czyli Drop The Lime, zwrócił na siebie uwagę, remiksując kawałki Robyn, popowej wokalistki ze Szwecji
Materiały Promocyjne
Słynny Fatboy Slim powinien się coraz częściej oglądać za siebie. Dlaczego? Bo jego następców jest cała armia. Jak Drop The Lime, didżej z Brooklynu. Slim pewnie czuje już jego oddech na plecach.
Drop The Lime to absolutnie rozrywkowy człowiek. Nie dość, że miksuje, to jeszcze sam śpiewa. Szczególnie dba o prezencję. Aby być bardziej rozpoznawalnym, wzorem Rosjan, wstawił sobie złoty ząb. I z upodobaniem błyszczy nim na zdjęciach. Jego nienagannie ułożona fryzura a la chłopiec z lat 50. nawet podczas szalonych imprez pozostaje nienaruszona.
W piątek Drop gra w londyńskim Fabric. W sobotę ma się zaprezentować w naszym klubie 55 na zaproszenie rozrywkowego kolektywu Hungry Hungry Models. A ponieważ po raz pierwszy będzie bawił nad Wisłą, warto zajrzeć na YouTube, by zobaczyć 10-minutową relację z jego zeszłorocznych popisów w Tel Awiwie. Ludzie szczelnie wypełniający klub byli w absolutnej ekstazie. Didżej sprawił to takimi kawałkami jak energetyczne „Shake That Ass” (remiks kompozycji didżeja Armanda Van Heldena) czy „Little Boots New In Town”.
Luc Venezia, czyli Drop The Lime, zwrócił na siebie uwagę, remiksując kawałki Robyn, popowej wokalistki ze Szwecji. Potem w kolejce po remiksy stanęli m.in. sam Moby czy Armand Van Helden. W przyszłym roku Luc wydaje swój kolejny album. [i] „Hungry Hungry Models Nite”: DJ Drop The Lime, Klub 55, PKiN, pl. Defilad 1, bilety: 30 zł, sobota (25.07), godz. 22[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL