Styl życia

Zrobię pani kapelusz z włosów

ROL
Antoine Cierplikowski - podbił Paryż i Hollywood, dla wyzwolenia kobiet zrobił tyle, co Coco Chanel
W lipcu 1931 roku „Express Łódzki” opublikował doniesienia korespondenta, który odwiedził głośny Institut de Beaute przy ulicy Cambon numer 5. „W bramie starego zniszczonego domu ujrzałem szyldzik instytutu piękności, który mieścił się na pierwszym piętrze. W poczekalni tłoczyły się tłumy”. To nie tylko najmodniejszy w Paryżu salon fryzjerski – donosi reporter – tu się rozdaje młodość.
Mówiono o Cierplikowskim: dyktator, Chopin damskich fryzur. Zrewolucjonizował fryzjerstwo. Wraz z Chanel i Poiretem stworzył wizerunek kobiety nowoczesnej. Miał może dziesięć lat, gdy uformował siostrze włosy w kombinację loków. Ale nie chciały się trzymać. Zanurzył grzebień w słoiku miodu i... „wynalazł” lakier do włosów. Rodzice posłali go na nauki do sieradzkiego golibrody, potem terminował u wuja cyrulika w Łodzi. Żonę bogatego fabrykanta uczesał tak, że krzyknęła z zachwytu: „Panie Antku, pana miejsce jest Paryżu!”. Uwierzył i w 1902 r. ruszył nad Sekwanę.
Wspominał po latach: „Z błogosławieństwem matki i jej łzami ruszyłem do tajemniczego miasta. Na dworcu paryskim chciało mi się płakać. Miałem wtedy 17 lat, 5 rubli i grzebień”. Długie godziny spędzał w suterenie pod zakładem fryzjerskim, robiąc peruki. „Zarabiałem dwa franki dziennie, pracując po dziesięć godzin” – mówił. Z mroków podziemia się wydostał, bo właściciel nie radził sobie z ilością klientek. Wkrótce panie zaczęły pytać o tego małego Rosjanina Antoine’a (Polski wówczas na mapie nie było). W 1909 r. wzięta, choć niemłoda już aktorka Eva Lavaliere otrzymała kłopotliwą propozycję. Miała zagrać uroczego podlotka. Antoine ściął jej włosy a la garconne. Sensacyjną fryzurę wkrótce nosiły szykowne paryżanki, a Amerykanie oferowali 6 mln franków w złocie, by ściągnąć go za ocean. Pojechał tam dopiero po wybuchu II wojny. Na zlecenie Metro Goldwyn Mayer czesał sławy filmu. Stał się wyzwolicielem kobiet. „Moją intencją było dodanie im wiary w siebie (...). Surowa obyczajowość mieszczańska kształtowała modę w sposób purytański. Gorsety i tiurniury szczelnie osłaniające ciało, długie włosy zwijane w kok lub spływające w warkoczu czyniły z kobiet matrony, postarzały je”. Według anegdoty zrozpaczonej arystokratce, która zapomniała na bal kapelusza, ułożył włosy w nakrycie głowy. Poza lakierami wypromował farby do włosów, jako pierwszy zamontował w salonie suszarkę. W kolejce do jego zakładu, projektu przyjaciela, Xawerego Dunikowskiego, czekały znakomitości. Z „Expressu Łódzkiego”: „Wśród swych klientek może on wymienić sześć koronowanych głów, legiony kobiet z arystokracji”. Były wśród nich królowa Elżbieta II i egipska królowa Nazari, Marlena Dietrich, Josephine Baker i Greta Garbo. Mawiał, że strzyżenie jest najmniej ważne – liczy się rozmowa, bo fryzjer to dla kobiety psycholog, przyjaciel, nawet ojciec. Na tej filozofii zbił fortunę: miał światową sieć salonów i firmę kosmetyczną, drogie samochody, własną awionetkę. Nosił błękitne fraki, przyjaźnił się z Picassem, Modiglianim, Jeanem Cocteau. Przyjmował ich w domu, który kazał wybudować niedaleko Trocadero – cały ze szkła i stali, z widokiem na cmentarz. Wykupił tam kwaterę i umieścił pomnik zamówiony u Dunikowskiego. Podobno sypiał w szklanej trumnie. Umarł w małym domku w Sieradzu w 1976 r. Tęsknił za Polską, przyjeżdżał regularnie, wzbudzając wrzawę w prasie. Nocował w Europejskim, a z samolotu krążącego nad Sieradzem zrzucał białe kwiaty.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL