Służba zdrowia

Prezydent podpisał, PO ma problem

Minister zdrowia Ewa Kopacz zapowiada, że pacjenci będą mieli taki sam dostęp do usług medycznych jak do tej pory
Fotorzepa, Seweryn Sołtys
Ewa Kopacz albo zrezygnuje z reformy, albo zaszkodzi partii w kampanii prezydenckiej
Lech Kaczyński, podpisując niedawno rządową ustawę o koszyku świadczeń zdrowotnych, wywołał konsternację w Platformie. – Byliśmy przekonani, że będzie weto – mówi „Rz” polityk PO. – A tu nagle prezydent powiedział „sprawdzam”, ja podpisuję, a wy się teraz wykażcie.
Polityk z otoczenia premiera dodaje: – Najwyraźniej kalkulacja Pałacu była taka: z koszyka świadczeń i tak nikt nigdy nie jest zadowolony. A jeśli rząd dokładnie powie, co w nim będzie, to sam wsadzi się na minę – rozważa i przyznaje: – Boję się, że tak się może stać. I to w roku wyborów prezydenckich. Koszyk będzie określał, do jakich zabiegów mamy prawo w zamian za płaconą składkę zdrowotną. Dzięki temu PO planowała wprowadzenie ubezpieczeń dodatkowych – w ich ramach byłyby wykonywane świadczenia, które w takim wypadku muszą zostać z koszyka wyłączone.
Decyzja, że za jakieś zabiegi pacjent musiałby płacić, jest dla rządu szczególnie niewygodna w roku wyborów prezydenckich. Dlatego minister zdrowia Ewa Kopacz deklaruje, że wszyscy pacjenci będą mieli takie same prawa jak do tej pory. To stawia pod znakiem zapytania sens nowej ustawy. – Zapewne dopiero w przyszłości minister zdrowia, wspierana opiniami ekspertów, będzie zmieniać wykaz świadczeń – tłumaczy Jarosław Katulski, poseł PO. Ministerstwo jest w trudnej sytuacji. Nie będzie mogło się zasłaniać prezydenckim wetem, tłumacząc, dlaczego nie reformuje służby zdrowia. A prezydent będzie patrzył Ewie Kopacz na ręce. – Minister zdrowia i rząd ponoszą odpowiedzialność za to, by nie ograniczać uprawnień pacjentów. Będziemy bardzo pilnie studiować projekty rozporządzeń, które będą trafiać do nas z Ministerstwa Zdrowia – deklaruje doradca prezydenta Tomasz Zdrojewski. – Gdyby prezydent zapytał mnie, jak zaszkodzić minister Kopacz, to doradziłbym mu przewrotnie podpisanie tej ustawy – komentuje Marek Balicki, lewicowy poseł. – Już za kilka miesięcy się okaże, że król jest nagi. Koszyk musi być opracowany do września. Pacjenci zauważą, że wbrew zapowiedziom nic pozytywnego w ich życie nie wnosi. Z taką oceną zgadza się Bartłomiej Biskup, politolog z UW: – Prezydent sprytnie wystawił Platformę na próbę. Teraz minister ma dwa wyjścia: może odpowiedzialnie realizować zapowiadane zmiany, ale gdy zaczną odczuwać je obywatele, Platforma będzie miała problemy w kampanii wyborczej. Albo postąpić populistycznie i nic nie zmieniać, tylko wtedy to służba zdrowia może mieć coraz większe problemy. Sytuacja jest tym bardziej skomplikowana, że pozycja minister zdrowia ostatnio słabła. – Reform nie ma, od dwóch lat stoimy w miejscu – mówi poseł PO. – Nie da się zmienić niczego na lepsze w służbie zdrowia bez radykalnych, odważnych decyzji. A minister do tej pory nie chciała ich podejmować. W kręgach politycznych fatalnie odebrano też negatywną ocenę budżetu ministerstwa przez NIK. masz pytanie, wyślij e-mail do autorek [mail=s.szparkowska@rp.pl]s.szparkowska@rp.pl[/mail][mail=d.kolakowska@rp.pl]d.kolakowska@rp.pl[/mail]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL