Film

Wrocławski maraton

„Biała wstążka” przypomina atmosferą „Miasteczko Twin Peaks”
Monolith films
Era Nowe Horyzonty. Na otwarcie zdobywca Złotej Palmy festiwalu canneńskiego – „Biała wstążka” Michaela Hanekego. Znakomity, niepokojący film o narodzinach terroryzmu
Festiwal zacznie się pojutrze we Wrocławiu. Roman Gutek, jego inicjator i dyrektor, stawia sobie szczytne zadanie – w konkursie głównym pokazuje filmy oryginalne, których autorzy szukają nowego języka i świeżego spojrzenia na świat.
Dlatego często trafiają tu obrazy debiutanckie i niszowe. Ale jednocześnie można w czasie wrocławskiej imprezy obejrzeć kino mistrzów. A na inaugurację Gutek zwykle szykuje wydarzenie – głośny film, którego jeszcze polscy widzowie nie mieli okazji zobaczyć. W tym roku będzie to „Biała wstążka” nagrodzona Złotą Palmą festiwalu canneńskiego. Film Michaela Hanekego wygrał w bardzo silnej konkurencji. Pokonał obrazy Pedro Almodovara, Quentina Tarantino,
Jane Campion, Larsa von Triera. I nikt nie miał wątpliwości, że była to słuszna decyzja jury. [srodtytul]Narodziny przemocy[/srodtytul] Austriak zawsze wyczulony był na gwałt we współczesnym świecie. W „Funny Games”,„Kod nieznany”, „Czas wilka”, „Ukrytych” proponował widzom okrutne i niepokojące studia przemocy. Tym razem przeniósł ich na spokojną, niemiecką wieś tuż przed wybuchem I wojny światowej. Jednak monotonia życia i pozorna sielskość otoczenia nie powinny nikogo zmylić. „Biała wstążka” jest czymś w rodzaju „Twin Peaks” sprzed wieku, wieś kryje bowiem wiele tajemnic. Zdarzają się w niej dziwne pożary i wypadki, ktoś zostaje okaleczony, ktoś inny znika. Gdzieś czai się zło, do którego nikt głośno nie chce się przyznać. Po wiejskiej drodze kroczą całą grupą miejscowe dzieci. Grzeczne i potulne, a jednak z każdą chwilą wydają się groźniejsze. – Pracowałem nad tym projektem ponad dziesięć lat – mówi Michael Haneke. – Chciałem pokazać, jak na osobowość dziecięcą wpływa atmosfera ideologicznego terroru. Haneke przypomina, że nazizm nie narodził się w 1933 roku, że musiał trafić na podatny grunt. System wychowania, emocjonalny chłód, dystans, bezwarunkowe wpajanie zasad – wszystko kształtuje charakter człowieka i narodu. Bardzo łatwo sobie wyobrazić, że za ileś lat dzieci z „Białej wstążki” podniosą w górę ręce w geście „Heil, Hitler”. „Jest oczywiste – pisał recenzent „The Hollywood Reporter” – że ten portret chorego społeczeństwa wyjaśnia częściowo genezę wojny, która miała wkrótce nastąpić, i narodziny faszyzmu”. Ale tak naprawdę film Hanekego jest bardziej uniwersalny – mówi o społecznych podstawach każdego terroryzmu i o wynaturzeniu idei. [srodtytul]Surowy film o surowym wychowaniu[/srodtytul] „Biała wstążka” powstała na czarno-białej taśmie. – Wiek XVII czy XVIII kojarzy się nam z kolorem, ponieważ znamy je z malarstwa – mówi Haneke.– Przełom XIX i XX widzimy na ogół w czarno-białych odcieniach, bo to czas fotografii i początków filmu. Dlatego oddając nastrój tamtego czasu, postanowiłem zrezygnować z koloru. Uczyniłem to zresztą chętnie, wykorzystując okazję, by zaproponować widzom obraz skromny i szlachetny zarazem. Film jest starannie wyreżyserowany i dobrze zagrany. – Szukałem twarzy, które pasowałyby do surowej atmosfery filmu – przyznaje reżyser. – Zdjęcia próbne do „Białej wstążki” trwały sześć miesięcy. Spotkałem się w tym czasie z ponad 7 tysiącami dzieci. Wybrałem kilkanaścioro. W rolach dorosłych obsadziłem w większości aktorów, z którymi już kiedyś pracowałem lub których dobrze znałem z innych filmów lub teatru. To był trudny film, nie mogłem eksperymentować, musiałem stworzyć sobie pewien komfort pracy. „Biała wstążka” – surowa i wyciszona – należy do tych filmów, które niepokoją i na długo zapadają w pamięć. Świetny początek festiwalu.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL