Historia

Rynsztunek przeciwników

Japoński żołnierz piechoty w hełmie stalowym z siatką maskującą wz. 1932, uzbrojony w karabin Arisaka 38
Rzeczpospolita, MS Marek Szyszko
[srodtytul]Broń solidna, wygodna i wytrzymała[/srodtytul]
Standardowym uzbrojeniem żołnierza piechoty cesarskiej był, podobnie jak w większości ówczesnych armii, powtarzalny karabin. Rozwój japońskiej broni strzeleckiej ściśle nawiązywał do zmian i innowacji zachodzących w Europie od drugiej połowy XIX wieku i można śmiało zaryzykować twierdzenie, iż rusznikarze z Kraju Kwitnącej Wiśni byli mało twórczy, poprzestając jedynie na kompilacji i dostosowywaniu pewnych rozwiązań konstrukcyjnych do możliwości własnego przemysłu i rodzimej specyfiki. Najliczniej występującym karabinem w początkowym okresie II wojny był Arisaka typ 38 (wprowadzony po wojnie rosyjsko-japońskiej); broń miała zamek ślizgowo-obrotowy, czterochwytowy, wzorowany na mauserowskim, i charakterystyczną blaszaną osłonę zamka (nie zawsze ją stosowano), która poruszała się razem z nim w trakcie przeładowywania broni. Karabin zasilany był z pudełkowego magazynka na pięć nabojów umieszczonych w łódce. Typ 38 dostosowany był do naboju 6,5 mm, który wprowadzono w Japonii pod koniec XIX wieku. Na wybór słabszego naboju wpływ mogło mieć kilka czynników, zarówno ekonomiczny (mniejsza materiałochłonność naboju), jak i praktyczny.
Otóż niezbyt postawnym Azjatom łatwiej było posługiwać się bronią o mniejszym odrzucie, a przy tym w warunkach walk na Dalekim Wschodzie siła naboju mogła się wydawać wystarczająca. Należy jednak pamiętać, iż 6,5-mm amunicja stanowiła standard także np. we Włoszech. Pocisk 9 g opuszczał lufę z prędkością 730 m/s. Z czasem nabój 6,5 mm uznano jednak za zbyt słaby i kolejny regulaminowy karabin – typ 99, dostosowano do naboju 7,7 mm. Karabiny typ 38 uchodzą za broń solidną, wygodną w użyciu (mimo 1,27 m długości), wytrzymałą w trudnych frontowych warunkach. Żołnierze piechoty mieli na pasie trzy ładownice, z przodu dwie, w których znajdowało się łącznie 60 nabojów, i jedną większą, zawieszoną centralnie z tyłu, z 60 nabojami. Słaby nabój w połączeniu z dość często podkreślanym bardzo kiepskim przygotowaniem strzeleckim japońskich żołnierzy powodował, iż ogień prowadzony z indywidual- nej broni był relatywnie mało efektywny. Do karabinów Arisaka stosowano długie bagnety sieczne o długości całkowitej 51 cm. Wiele archiwalnych zdjęć ukazuje żołnierzy cesarskiej armii z bagnetami w pozycji bojowej, co wyraźnie kontrastuje nie tylko z obrazem wojny toczonej na europejskim teatrze działań wojennych, ale nawet z wizerunkiem alianckich wojaków z Pacyfiku. Jednakże mimo wysokiego morale i ducha zaczepnego do walki wręcz dochodziło bardzo rzadko, a straty zadane przeciwnikowi (poza Chińczykami) bronią białą były nieznaczne. Podstawowym hełmem japońskim był wzór 1932; tłoczono go z molibdenowo-chromowej stali, kształtem nawiązywał nieco do francuskiego Adriana, chociaż był głębszy. Hełmy posiadały dość oryginalną podpinkę, którą zamiast pojedynczego paska tworzył system tasiemek. Na Pacyfiku standardem były płócienne pokrowce w kolorze khaki lub siatka maskująca. [srodtytul]Odchudzony znakomity karabin[/srodtytul] W początkowym okresie II wojny światowej zasadniczym uzbrojeniem żołnierzy Wspólnoty Brytyjskiej pozostawał karabin powtarzalny Lee-Enfield No. 1 Mk III. Armia angielska była pierwszą, która przyjęła na uzbrojenie uniwersalny karabin dla wszystkich rodzajów wojsk. Była to wypadkowa walk z Burami, kiedy to piechurzy mieli solidne, celne, ale długie i nieporęczne karabiny, a kawalerzyści krótkie karabinki o niezadowalającej mocy rażenia. W 1903 roku pojawił się Short Magazine Lee-Enfield (SMLE) Mk I, czyli krótki magazynkowy Lee-Enfield strzelający nabojem 7,7 mm, a po kilku latach doświadczeń SMLE Mk III. Broń długości 1132 mm i o wadze niecałych 4 kg strzelała nabojami 7,7 x 56 mm. Rozwiązania konstrukcyjne w tym karabinie dostosowano do nowej doktryny hołdującej szybkiemu i precyzyjnemu strzelaniu na różne odległości. Celownik znajdujący się na tylnej części lufy skalowany był od 200 do 2000 jardów, suwak ze szczerbinką przesuwany był na ramieniu co 25 jardów (1 jard = 0,91 m), a precyzyjnie za pomocą ślimakowej przekładni – co pięć; zapewniono ponadto możliwość regulacji bocznego przesuwu uwzględniającego wpływ wiatru. Dodatkowy celownik boczny, złożony z przeziernika na ruchomym ramieniu oraz kulkowej muszki, pozwalał na strzelanie na dystansie od 1700 do 2800 jardów. Łoże i kolba stanowiły oddzielne części, ta ostatnia występowała w trzech rozmiarach umożliwiających dostosowanie do konkretnego strzelca. Dużą zaletą był dziesięcionabojowy pudełkowy magazynek, który ładowano z pięcionabojowych ładowników (można było go także odczepić). Zamek ślizgowo-obrotowy czterochwytowy chodził niezwykle lekko i płynnie, pozwalając na szybkie przeładowanie; walki na froncie potwierdziły jego wysoką niezawodność nawet w trudnych warunkach. Ciekawym elementem była pozioma płytka na zawiasie zamykająca magazynek i umożliwiająca ładowanie karabinu pojedynczym nabojem, podczas gdy w magazynku znajdował się dziesięcionabojowy zapas; można go było wykorzystać w krytycznym momencie, oddając kilka szybkich strzałów. Do SMLE stosowano sieczny bagnet o długości 55 cm z jelcem zaopatrzonym w pierścień zapewniający solidne umocowanie na karabinie. Karabin był doskonały, ale w toku wojny nieco go odchudzono, rezygnując z bocznego celownika i urządzenia do ładowania pojedynczych nabojów. I tak od 1915 roku rozpoczęła się kariera jednego z najsłynniejszych karabinów świata, czyli SMLE No. 1 Mk III. W początkowym okresie wojny na Pacyfiku umundurowanie żołnierzy brytyjskich składało się z kompletu zwanego KD (khaki drill), czyli szortów, koszuli i getrów. Głowę chronił standardowy stalowy hełm Mk II albo hełm korkowy. Z czasem komplety KD jako mało praktyczne zarzucono, wprowadzając nowe umundurowanie w kolorze zielonym, znacznie praktyczniejsze w tropikalnej strefie klimatycznej. Upowszechniły się ponadto australijskie kapelusze. [i]Michał Mackiewicz - pracownik naukowy Muzeum Wojska Polskiego[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL