Telewizja

Odrobina szaleństwa przed śmiercią nie zawadzi

HBO
We współczesnej popkulturze nie ma już żadnego tabu, więc i umieranie na raka może być tematem komedii. Przynajmniej twórcy „Choć goni nas czas” tak właśnie uważali.
„Uwielbiam zapach chemii o świcie” – wisielczo żartuje jeden z bohaterów. Scenarzysta Justin Zackham ostro pojechał po bandzie, a reżyser Rob Reiner próbował z niej nie spaść.
Edward (Jack Nicholson) jest miliarderem, właścicielem sieci szpitali, agresywnym, cynicznym hedonistą czerpiącym z życia jego najlepsze smaki. Carter (Morgan Freeman) to mechanik samochodowy, ale także niespełniony inteligent, człowiek wyrozumiały, dobrotliwie traktujący bliźnich, kochający i kochany mąż, ojciec i dziadek. Tych dwóch krańcowo różnych mężczyzn połączył wspólny pokój w należącym do Edwarda szpitalu i podobna diagnoza, brzmiąca jak wyrok: rak i pół, może rok życia. Początkowo wrodzy i nieufni, zbliżają się do siebie i decydują się wcielić w życie szalony pomysł Edwarda. Zrobić to, co wcześniej wydawało im się niemożliwe. Na ten czas zapominają o kroplówkach, sączkach, wymiotach, trepanacjach czaszek. Ale rak nie zapomniał...
[i]Niedziela | Choć goni nas czas 888 20.10 | HBO | Komediodramat. USA 2007[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL