Samorząd

Handlujący nielegalnie stracą swoje towary

Fotorzepa, Seweryn Sołtys
Policja i straż miejska będą zatrzymywać towar sprzedającym na dziko na poczet przyszłych kar. Ma to umożliwić skuteczną walkę z tym procederem
Teraz handlarzy straszą mandatami strażnicy i policjanci, ale jest to mało skuteczne, bo sprzedawcy niewielkie grzywny mają wkalkulowane w ryzyko swojej działalności. Po odejściu mundurowych handlują nadal, tym bardziej że nie można zabrać im towaru. Wyjątkiem są podróbki. Handel nimi to przestępstwo. Towar taki można wprawdzie zatrzymać, ale procedury w tym względzie wcale nie są łatwe.
Sytuacja handlarzy ma się zmienić po nowelizacji kodeksu wykroczeń. Pojawi się w nim nowy art. 603. – Zapłata niskiego mandatu stanowi dla nich w zasadzie koszt działalności. Jest demoralizujące, bo najczęściej zyski z nielegalnego handlu wielokrotnie przekraczają koszty kar – mówi poseł Hanna Zdanowska (PO).
Projekt nowelizacji prawdopodobnie już w czwartek zatwierdzi sejmowa komisja „Przyjazne państwo”. – Chcemy jeszcze wysłuchać opinii prawników i biura ekspertyz sądowych. Chodzi o rozwianie wątpliwości, czy nasz pomysł jest zgodny z konstytucją – podkreśla Zdanowska, która jest jednym z pomysłodawców zmian. Zaznacza, że nie jest to zresztą jedyna inicjatywa komisji, aby poprawić porządek w polskich miastach (patrz ramka). Poparcie dla inicjatywy legislacyjnej komisji zapowiedział podczas ubiegłotygodniowej wizyty na Pomorzu wiceminister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski. Ma nadzieję, że nowe przepisy weszłyby w życie jeszcze w tym roku. [srodtytul]Co ma się zmienić[/srodtytul] Obecnie handlarzom grożą jedynie niskie grzywny za rozkładanie swoich stoisk w miejscach, które nie są do tego przystosowane, albo gdzie wprost jest to zakazane. Mimo wystawiania mandatów przez strażników miejskich lub policjantów handlarze nadal działają, bo mundurowi nie mogą im zabrać towaru. Nie ma możliwości tymczasowego zajęcia go na poczet grzywny. Takiego rozwiązania nie przewidują bowiem ani art. 54, ani art. 90 kodeksu wykroczeń, najczęściej stosowane do dyscyplinowania sprzedawców. Przepisy o wykroczeniach ograniczają bowiem dopuszczalność zajęcia i zabezpieczenia przedmiotów tylko do tych przypadków, gdy można orzec ich przepadek. Przykładowo, art. 54 k.w. nakazuje karać za naruszenie gminnych przepisów porządkowych. Samorządy nie mogą jednak w swoich uchwałach wprowadzać osobnych kar (w tym np. przepadku mienia), jeśli nie przewiduje ich kodeks wykroczeń. To poważnie utrudnia zwalczanie handlujących na chodnikach, trawnikach i przy ulicach. [srodtytul]Ostrzejsze przepisy[/srodtytul] Komisyjna propozycja zakłada, że kto handluje, utrudniając ruch lub postój pojazdów lub pieszych, albo poza miejscami przeznaczonymi do tego przez właściciela bądź zarządcę terenu, ten dostanie grzywnę, areszt bądź karę ograniczenia wolności. Co istotne, w razie popełnienia takiego wykroczenia sąd będzie mógł orzec przepadek towarów przeznaczonych do sprzedaży, nawet wtedy, gdy nie stanowią własności handlarza. Dzięki takiemu zapisowi policjanci i strażnicy gminni mogą zatrzymać towar sprzedawcy. – To już samo w sobie dotkliwa kara – mówi Mirosław Kędziorski, komendant straży miejskiej w Kołobrzegu, który przeżywa inwazję nielegalnego handlu, zwłaszcza w sezonie wakacyjnym. – Wiele lat próbowałem zainteresować decydentów tym tematem, wreszcie się udało – cieszy się Kędziorski. – Nowe przepisy ułatwią też ściganie np. handlujących papierosami bez akcyzy. [ramka][srodtytul]Latarnie to nie słupy ogłoszeniowe[/srodtytul] Komisja „Przyjazne państwo” przygotowała też dwie inne nowelizacje kodeksu wykroczeń. - Celem pierwszej jest ograniczenie wykorzystania latarni, przystanków i innych miejsc do naklejania ogłoszeń. Za nielegalne umieszczanie ogłoszeń odpowiedzą nie tylko sprawcy tych czynów, ale i osoby, które je do tego skierowały, zleciły im wykonanie itp. Dzięki temu można karać zleceniodawców tych ogłoszeń, a nie tylko rozklejających je uczniów czy studentów. - Drugi projekt przewiduje, że można będzie zgodnie z prawem rekreacyjnie korzystać z miejskich trawników. To zwyczaj znany w wielu krajach, coraz modniejszy także w Polsce, ale teraz karalny. Posłowie chcą, aby wylegiwanie się na trawie było możliwe w wyznaczonych przez samorządy strefach, np. na terenie parków.[/ramka] [i]masz pytanie, wyślij e-mail do autora [mail=m.kosiarski@rp.pl]m.kosiarski@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL