Dyplomacja

Polaka ratować nie warto

Talibowie przetrzymywali Piotra Stańczaka na terytoriach plemiennych, które są poza kontrolą władz. Kilka razy zmieniali kryjówki, aby utrudnić ewentualny pościg.
Rzeczpospolita
Kulisy uprowadzenia inżyniera. Dlaczego Pakistan dopiero w czerwcu dał zgodę na przesłuchanie kluczowego świadka
Piotr Stańczak trafił w ręce talibów we wrześniu 2008 r. Polskie służby ustaliły jedno z miejsc, w których był przetrzymywany, i odkryły istnienie jedynego świadka jego uprowadzenia. Już w listopadzie Polacy przekazali wszystkie informacje stronie pakistańskiej i Amerykanom. Ale pomoc nie nadeszła.
– Zapewniali nas, że robią, co mogą, by uwolnić Stańczaka. Były to jednak ruchy pozorowane, bo sprawa nie posuwała się naprzód – mówi informator „Rz”. – Inaczej było w przypadku porwanych Amerykanów – zarzuca. W uwolnienie porwanego 2 lutego 2009 roku szefa Biura Wysokiego Komisarza ONZ do spraw Uchodźców (UNHCR) Johna Soleckiego włączył się prezydent Pakistanu Asif ali Zardari. Akcja zakończyła się sukcesem. Ekstremiści uwolnili Amerykanina. Inny przykład? W sierpniu 2008 roku w prowincji Dir talibowie porwali dwóch chińskich inżynierów. W październiku zakładnicy podjęli próbę ucieczki, ale tylko jednemu udało się zbiec z niewoli. 15 lutego ekstremiści wypuścili drugiego zakładnika. Eksperci podkreślali wówczas, że Pakistan musi się liczyć z Chinami, które są jego najważniejszym sojusznikiem w regionie.
Polskie służby od października 2008 r. próbowały uzyskać od Pakistanu pomoc w przesłuchaniu świadka porwania. Strona pakistańska odpowiedziała dopiero w czerwcu. Kilka dni temu prokuratorzy przesłuchali w końcu Pakistańczyka, który widział porwanie Polaka. Dlaczego na pomoc zdecydowano się dopiero wtedy, gdy polski inżynier już nie żył (zamordowano go w lutym 2009 r.)? – Pakistańskie władze mają ograniczone środki w walce z terroryzmem. Zapewne dokonały chłodnej kalkulacji: czy przesuwać je na uwalnianie zakładników z krajów, które są liczącym się sojusznikiem, czy z Polski, która jest nisko na liście priorytetów – komentuje Leslie Edwards, Brytyjczyk, który od 10 lat zajmuje się uwalnianiem zakładników. Skutecznie działał w Afganistanie, Iraku i Somalii. – Z mojego doświadczenia wiem, że obcy wywiad nie udzieli pomocy, jeśli musiałby narazić swoich ludzi na niebezpieczeństwo i jeśli jego kraj nie ma interesu w uwolnieniu czyjegoś zakładnika. Taka jest okrutna prawda. Dr Rashid Ahmad Khan z Islamabad Policy Research Institute podaje jeszcze inną przyczynę zwłoki. – Pakistański kontrwywiad ISI utrzymuje kontakty z talibami. Niektórzy z nimi sympatyzują, ale wywiad przede wszystkim infiltruje ekstremistów i stara się ich kontrolować. Służby są bardzo wpływowe i trudno je skłonić do działania i zrobienia czegoś, czego nie uznają za swój priorytet. Za prezydenta Muszarrafa to było państwo w państwie i nie da się tego szybko zmienić. Nasi informatorzy dodają, że polska administracja, nie mając dobrego kontaktu z Pakistańczykami, za bardzo zaufała Amerykanom. – Liczono, że pomogą, bo mają dobre kontakty w Pakistanie. Ale Amerykanie rozgrywają tam własne interesy. Nasz rodak nie był dla nich najważniejszy, my sami zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy – mówi osoba znająca kulisy sprawy. Polska prokuratura niebawem wystawi list gończy za mordercami Piotra Stańczaka. [ramka] Kalendarium [srodtytul]Cztery miesiące dramatu[/srodtytul] [b]28 września 2008 roku[/b] talibowie porywają Piotra Stańczaka [b]6 października 2008 roku[/b] premier Donald Tusk prosi o pomoc w uwolnieniu zakładnika szefa pakistańskiego rządu [b]14 października 2008 roku[/b] do mediów trafia nagranie wideo, na którym Polak prosi władze o spełnienie żądań talibów [b]25 października 2008 roku[/b] Donald Tusk spotyka się w Pekinie z prezydentem Pakistanu [b]30 stycznia 2009 roku[/b] talibowie dają władzom czas do 4 lutego na spełnienie ich żądań [b]4 lutego 2009 roku[/b] do Pakistanu jedzie negocjator MSZ Zenon Kuchciak [b]7 lutego 2009 roku[/b] ekstremiści bestialsko mordują zakładnika[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL