Ekonomia

Atom jest bezpieczny

Fotorzepa, Szymon Łaszewski Szymon Łaszewski
- Potrzebujemy energetyki atomowej, aby zaspokoić potrzeby energetyczne dużego kraju z perspektywą dynamicznego rozwoju gospodarczego - przekonuje Hanna Trojanowska, wiceminister gospodarki
[b]"Rz":[/b] Po co Polsce elektrownia atomowa?
[b]Hanna Trojanowska:[/b] Energetyka jądrowa oferuje energię tanią i czystą. Dzięki niej możliwe jest zaspokojenie zapotrzebowania na energię po racjonalnych kosztach i z uwzględnieniem wymagań związanych z zaostrzającymi się standardami ochrony środowiska. W dodatku jest bezpieczna, co stało się m.in. również dzięki głosom jej twardych oponentów, którzy wymusili poprawę standardów w tym względzie. Energetyka jądrowa pozwoli wreszcie na dywersyfikację źródeł zaopatrzenia kraju w energię elektryczną. W tej chwili nasz system elektroenergetyczny jest ewenementem na skalę europejską, bo przy tak dużych rozmiarach jest w praktyce uzależniony od jednego rodzaju paliwa. Elektrownie jądrowe byłyby zatem istotnym elementem poprawy bezpieczeństwa energetycznego kraju. [b]Skoro jest tak świetna, czemu nie cieszy się poparciem Komisji Europejskiej?[/b]
Nie wiem. Natomiast w tej kwestii we władzach Unii zdania są podzielone. Parlament europejski wyraźnie sygnalizuje w swoich rezolucjach, że energetyka jądrowa jest ważnym elementem przyszłości energetyki europejskiej. Zresztą sama Komisja Europejska daje w tej kwestii krajom członkowskim wolny wybór — one same decydują z jakich źródeł chcą korzystać. [b]Z drugiej strony kosztem ogromnych subsydiów Bruksela wspiera np. elektrownie wiatrowe, a energetyki atomowej — nie.[/b] Energetyka jądrowa jest w stanie poradzić sobie sama — jest ekonomicznie uzasadniona i broni swojej pozycji na rynku energii elektrycznej. W Szwecji na przykład energetyka atomowa dotuje produkcję na farmach wiatrowych. [b]Czy coś takiego możliwe jest w Polsce? Zapewne przekonałoby to część osób niechętnych energetyce jądrowej.[/b] Takie deklaracje z mojej strony byłyby populizmem. Nie budujemy elektrowni atomowych w celu wspierania energii odnawialnej. Potrzebujemy energetyki atomowej, aby zaspokoić potrzeby energetyczne dużego kraju z perspektywą dynamicznego rozwoju gospodarczego. Odnawialne źródła energii ani teraz, ani w dającej się przewidzieć przyszłości, nie będą alternatywą czy substytutem dla dużych źródeł systemowych, zapewniających pewność i stabilność pracy systemu elektroenergetycznego. [b]Jak Polska poradzi sobie z budową elektrowni atomowej w ciągu 10 lat, skoro nawet w tak doświadczonych krajach jak Francja czy Finlandia kolejne inwestycje realizowane są z dużym opóźnieniem?[/b] Nasz program jest faktycznie bardzo ambitny, ale termin uruchomienia pierwszej elektrowni jest podyktowany koniecznością i wyzwaniami sektora. Nasza energetyka ze starzejącym się majątkiem wytwórczym, oparta na węglu, będzie musiała kupować pozwolenia na emisję CO[sub]2[/sub]. Eksperci faktycznie podają okres 10-15 lat na przygotowanie i budowę elektrowni atomowej. Poruszamy się zatem wokół najkrótszych terminów. Finowie mają 3-letnie opóźnienie w budowie, ale trzeba pamiętać, że to pierwszy reaktor nowego typu budowany w Europie. We Francji najpewniej uda się już uniknąć tych problemów. [b]Czy w tym roku będzie wiadomo, ile elektrowni atomowych i o jakiej mocy wybudujemy?[/b] Do końca roku ma być gotowa analiza mówiąca o pożądanym rozwoju i o udziale energii atomowej w bilansie energetycznym. Równocześnie nasze analizy wskażą na te elementy w całym łańcuchu wartości energetyki atomowej, które powinny zaktywizować krajowy przemysł. Myślę tu o dostawach konkretnych elementów i komponentów dla elektrowni atomowych, co może być naszym atutem przy wyborze dostawcy technologii. Ustalenie, ile bloków wybudujemy i w jakiej technologii, będzie zależało od inwestora i uzgodnień z dostawcami technologii. [b] Prezes Polskiej Grupy Energetycznej, która będzie głównym inwestorem projektu, mówił o budowie 6 tys. megawatów. Czy to realna zapowiedź?[/b] Tak. Budowa elektrowni atomowych o takiej mocy wydaje się jak najbardziej zasadna ze względu na potrzeby naszej energetyki. Nie wyobrażam sobie, że ten program ograniczymy jedynie do budowy jednej lub dwóch elektrowni, ze względu na koszty infrastruktury organizacyjno-prawnej, instytucjonalnej, w tym koszty rozwoju zaplecza naukowo- badawczego i szkolenia kadr. [b] Ile nas to będzie kosztować? Czy jedna polska firma jest w stanie zrealizować taki projekt, skoro za jeden megawat mocy trzeba będzie zapłacić 4,5 mln euro?[/b] Te 6 tys. megawatów stanowiłoby już znaczący udział procentowy w majątku wytwórczym PGE. Koszty budowy są faktycznie wysokie, ale kompensowane niskimi kosztami wytwarzania energii. Energetyka atomowa ma dużą przewagę konkurencyjną. Uważam, że PGE sobie poradzi z finansowaniem, zwłaszcza, że zamierza utworzyć konsorcjum z partnerem lub partnerami zagranicznymi, doświadczonymi w realizacji tego typu projektu. W żadnym kraju UE energetyka atomowa nie jest finansowana przez rząd. W warunkach polskich, z uwagi na rozmiary tych inwestycji, być może wymagane będą stosowne gwarancje rządowe. [b] W jakiej formie polski rząd miałby udzielić gwarancji?[/b] Wszystko zależeć będzie od efektów konsultacji ze wspomnianym konsorcjum, które będzie inwestorem. Takie konsorcjum ma powstać w drugiej połowie przyszłego roku. Wtedy będziemy mogli rozmawiać także o gwarancjach, jeśli problem taki zostanie zaanonsowany. [b]Pani twierdzi, że energia z atomu jest konkurencyjna wobec innych źródeł wytwarzania. Ile zatem będzie kosztować? Niektórzy eksperci przewidują, że ze względu na wysoki koszt samej budowy ta energia będzie droższa i to znacząco od wytwarzanej na węglu i gazie.[/b] Dysponuję analizami, z których wynika, że przy wykorzystaniu technologii dostępnych u progu trzeciej dekady koszt wytworzenia energii z elektrowni atomowej będzie o 20 proc. niższy niż z węglowej i o ok. połowę mniejszy niż w elektrowni gazowej. I to przy uwzględnieniu średniej ceny pozwoleń na emisję dwutlenku węgla, prognozowanej przez Komisję Europejską, czyli ok. 40 euro za tonę. [b] W jaki sposób PGE powinno wybierać partnera do projektu? Czy wszystkie firmy mające doświadczenie atomowe będą brane pod uwagę, czy tylko te z Unii Europejskiej?[/b] Jeśli chodzi o wybór samej technologii — to powinny być dopuszczone wszystkie firmy, bez ograniczeń. Podstawowe kryteria są takie, by ta technologia była sprawdzona komercyjnie, nowoczesna i bezpieczna. Przygotowujemy specjalne regulacje prawne w tej kwestii. A przy wyborze partnera — jak sądzę — zarząd PGE będzie kierować się również interesem narodowym, bo to projekt który ma wpływ na rozwój gospodarczy kraju. To nie tylko kwestia czysto biznesowa. [b]Czy nie obawia się pani, że regulacje i kryteria dotyczące technologii zostaną tak określone, aby mogła je spełnić tylko jedna firma?[/b] Opracowując te regulacje musimy brać pod uwagę normy międzynarodowe, wymagania Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej oraz praktyki stosowane w innych krajach europejskich. Spodziewam się żywej dyskusji merytorycznej podczas konsultacji w tym zakresie. [b] Kiedy PGE powinno wybrać partnera do pierwszej inwestycji? [/b] Przewidujemy, że w drugiej połowie 2010 r. będzie już znany partner, czy partnerzy do konsorcjum z polską firmą. A wcześniej — na początku przyszłego roku — chcemy zaprosić firmy do przedstawienia ofert dotyczących technologii. Zapoznanie się z tą dokumentacją pozwoli nam ocenić, czy spełnione są warunki bezpieczeństwa. [b]We wstępnym harmonogramie realizacji naszego planu atomowego przewidziano, że od 2011 r. zaczną obowiązywać już odpowiednie przepisy prawne. Czy to realne, skoro przyszły rok jest rokiem wyborczym, a program atomowy może stać się elementem targów politycznych?[/b] Takie ryzyko istnieje faktycznie. Ale zakładam, że skoro program ma charakter narodowy, zatem i proces przyjmowania tej legislacji powinien być sprawny. [b]A jeśli Parlament nie zatwierdzi przepisów i dyskusja przedłuży się jeszcze na 2011 r.?[/b] To będzie duże zagrożenie dla realizacji naszego celu, czyli uruchomienia pierwszej elektrowni atomowej w 2020 r. [b]Co Polska zrobi z odpadami radioaktywnymi?[/b] Polska, jako sygnatariusz stosownych umów międzynarodowych zobowiązała się do recyklingu wypalonego paliwa, co w efekcie prowadzi do zmniejszenia ilości składowanych odpadów. Ale nie zwalnia nas to od obowiązku myślenia o składowisku pozostałości z przerobu wypalonego paliwa w perspektywie kilkudziesięciu lat. Nie będziemy budować takiego zakładu przerobu wypalonego paliwa w Polsce. Elektrownia bierze odpowiedzialność za paliwo wypalone i jego składowanie oraz przez cały okres swojej działalności zbiera na to pieniądze. Od czasu uruchomienia elektrowni atomowej będzie trzeba tworzyć odpis na jej likwidację i składowanie odpadów. Koszty te są uwzględnione w kosztach energii elektrycznej.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL