Budżet i Podatki

Reformy uzdrowią finanse

Fotorzepa, MW Michał Walczak
Podatki nie powinny rosnąć. Gospodarce potrzebne są inne działania
Byli ministrowie finansów jak nikt inny rozumieją obecną, trudną sytuację budżetu państwa. Mimo to niechętnie zgadzają się na podniesienie podatków, co zapowiada od przyszłego roku rząd. Niektórzy z nich kategorycznie twierdzą wręcz, że nie należy ich ruszać.
Wzrost obciążeń może zniechęcić Polaków do zakupów – a tylko w miarę wysokie spożycie indywidualne może nas uchronić przed recesją. W przypadku przedsiębiorstw jeszcze bardziej ograniczy ich możliwości i chęci do rozpoczynania nowych inwestycji. Są też inne negatywne skutki wzrostu podatków pośrednich – rozrost szarej strefy. Jeśli ceny towarów na półkach gwałtownie pójdą w górę, wzrośnie przemyt tańszych odpowiedników z zagranicy, a także pojawią się próby wytwarzania podróbek. Tylko w przypadku podniesienia akcyzy na paliwa takiego niebezpieczeństwa nie ma, istnieje natomiast groźba skoku inflacji. Jako możliwe posunięcia rządu byli ministrowie finansów wymieniają też przywrócenie najwyższej stawki PIT, choć zaznaczają, że dużo wyższych wpływów z tego tytułu raczej nie będzie. Mimo całej listy argumentów za niepodnoszeniem podatków, prawie wszyscy są zgodni, że pewnie nie da się tego uniknąć w 2010 roku. Mamy bowiem zbyt wysoki poziom wydatków sztywnych w budżecie. Nie oznacza to jednak, że nie ma sposobów, aby uchronić finanse publiczne przed katastrofą i nie narażać gospodarki na jeszcze większe turbulencje. Marek Borowski uważa, że w tej sytuacji trzeba się zgodzić na przejściowo wyższy deficyt, Jarosław Bauc (obecnie prezes Polkomtelu) proponuje sięgnąć po pieniądze do sfer jeszcze nieopodatkowanych, a wszyscy byli szefowie resortu finansów zalecają podjęcie reform.
Tego jednak – jak podkreśla Halina Wasilewska-Trenkner (obecnie członek RPP) – nie da się zrobić od ręki, nie da się też uniknąć dyskusji z tym związanej. Mimo to powinna pojawić się wola polityczna, aby wreszcie przeprowadzić reformę finansów publicznych, uelastycznić i unowocześnić wydatki państwa i zdjąć z niego część ciężaru, jaki obecnie dźwiga. [ramka][b]Mirosław Gronicki, minister finansów w rządzie Marka Belki:[/b] W czasach poprzedniego kryzysu 2001 – 2003 zwiększono deficyt, inaczej rozłożono wydatki i podniesiono podatki – m.in. akcyzę na energię i składkę na NFZ. Teraz, po szybkim narastaniu wydatków do maja, rząd chce je ograniczyć, to jednak nie wystarczy. Trzeba podnieść podatki. Dopóki nie przeprowadzi się reformy wydatków, innego wyjścia nie ma. Nie znaczy to, że reformy należy odkładać. Podniesienie podatków nie zwolni od konieczności zreformowania KRUS i dokończenia reformy emerytalnej.[/ramka] [ramka][b]Jerzy Osiatyński, minister w rządach Tadeusza Mazowieckiego i Hanny Suchockiej: [/b] Trzeba ustalić, co państwo ma finansować i w zależności od tego tak ustalić podatki, aby zabezpieczały te wydatki. Dla ministra problemem są wysokie – 80 proc.– wydatki sztywne. Szybko nie da się ich obniżyć i aby je sfinansować, trzeba ruszyć podatki. Które? To zależy od tego, kto ma zapłacić za kryzys. Jeśli najbiedniejsi, to podwyższone będą podatki pośrednie, jeśli najbogatsi, to przywrócona zostanie najwyższa stawka PIT. Ale akcyza nie powinna rosnąć bardziej niż dochody nominalne, bo inaczej szybko poszerzy się szara strefa.[/ramka] [ramka] [b]Marek Borowski, minister w rządzie Waldemara Pawlaka: [/b] W czasach kryzysu ludzie ograniczają zakupy, firmy mniej produkują, zwalniają ludzi. To powoduje spadek wpływów podatkowych do budżetu. Jak temu zaradzić? Podnieść podatki, zmniejszyć wydatki i podnieść deficyt. Pierwsze posunięcie grozi zmniejszeniem popytu i zwiększeniem niechęci do inwestowania. Drugie zmniejszy popyt wytwarzany przez budżet, trzecie zwiększy zadłużenie. Nie ma więc dobrego rozwiązania. Jednak, aby szybko wrócić na ścieżkę wzrostu, przejściowo trzeba się pogodzić ze zwiększonym deficytem.[/ramka] [ramka][b]Halina Wasilewska-Trenkner, minister finansów w rządzie Jerzego Buzka:[/b] Nie ma rozwiązania, które byłoby dobre na krótką i długą metę. Trzeba zdobyć dodatkowe dochody i obciąć wydatki, a w krótkim okresie nie da się tego skutecznie zrobić. Pamiętajmy, że aby obniżyć wydatki, także potrzebne jest przyjęcie określonych ustaw. Póki co one nadal będą narastać, bo przybywa emerytów i dzieci, na które przysługują odpisy. Zmiany wymagają dyskusji i woli politycznej. Na dłuższą metę konieczne są reformy.[/ramka] [ramka][b]Jarosław Bauc, minister finansów w rządzie Jerzego Buzka [/b] Podatki powinny zostać niezmienione. Oczywiście im będą one niższe, tym lepiej, choć w obecnej sytuacji budżetowej obniżki są niestety niemożliwe. Byłbym jednak daleki od ich podnoszenia. Nie oznacza to oczywiście, że nie należy podatków porządkować. Należy zlikwidować luki i ulgi w PIT. Poza tym trzeba objąć podatkami obszar rolnictwa, który jest poza systemem podatkowym.[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL