Nieruchomości

Sery Bułgarów i monumentalne gmachy w ofertach sprzedaży

Niektórzy, by przyciągnąć kupujących, podają nieprawdziwe informacje o mieszkaniu. Inni piszą o wszystkim w okolicy, tylko nie o oferowanym lokalu
W portalu Gratka.pl zamieszczono ogłoszenie o sprzedaży kawalerki w Śródmieściu za... 130 tys. zł. Wygląda na okazję, więc nic dziwnego, że wiele osób zainteresuje się ofertą i sprawdzi, że to mieszkanie w rzeczywistości znajduje się w... Żyrardowie.
Z kolei w Szybko.pl pojawiła się oferta sprzedaży dwóch pokoi na Białołęce przez cesję praw. W takiej sytuacji trudno oczywiście dokładnie opisać lokum, jednak adnotacja o tym, że „Białołęka pozostaje jedną z najbardziej dynamicznie rozwijających się dzielnic Warszawy, w której za rozwojem budownictwa mieszkaniowego podąża rozbudowa infrastruktury rekreacyjnej, handlowej, edukacyjnej i komunikacyjnej...”, niewiele nam powie o ofercie. Sprzedawcy proponują również „kawalerki dla dwojga” i „dwupokojowe mieszkanie dla pięciorga”. Aby zaimponować ewentualnym nabywcom, do opisu dwupokojowego lokum na Muranowie sprzedający dodaje wykład z historii architektury: „kamienica usytuowana (...) nieopodal monumentalnego gmachu sądów na Lesznie zaprojektowanego przez wybitnego architekta Bohdana Pniewskiego. Po unicestwieniu tej części Śródmieścia podczas drugiej wojny światowej...”.
A tekst: „Bułgarom jednak lepiej wychodzą wina, pomidory, kozie sery, kożuchy i olejek różany niż cyrki” – to fragment ogłoszenia z Szybko.pl reklamującego trzypokojowe lokum za 1,5 mln zł w ekskluzywnym budynku na Powiślu. [srodtytul]Konkretne parametry[/srodtytul] Co jednak najbardziej interesuje kupców? Marcin Drogomirecki z portalu Oferty.net podkreśla, że warto w ogłoszeniu podawać nie tylko ulicę czy numer budynku, jego powierzchnię, liczbę pokoi czy cenę. Według niego w dalszej kolejności kupiec oczekuje informacji o piętrze, na którym lokal się znajduje, ile w ogóle jest kondygnacji w budynku, z czego budynek powstał i w którym roku. Istotne są też takie informacje, jak strony świata, na które wychodzą okna. – Ważna dla potencjalnego nabywcy jest wiadomość, czy w lokum można od razu zamieszkać czy też najpierw trzeba je wyremontować, jaki jest standard wykończenia i stan ewentualnego wyposażenia – mówi Drogomirecki. Marta Kosińska z portalu Szybko.pl zauważa, że błędy w opisywaniu nieruchomości najczęściej popełniają osoby prywatne. – Zwykle tacy oferenci zamieszczają zbyt małą ilość informacji: dają za mało zdjęć, zbyt krótki opis, brakuje lokalizacji na mapie – mówi. Warto też wziąć pod uwagę, że część opisów dodatkowych nie musi być zgodna z prawdą. – Zdarzają się subiektywne, wynikające z emocjonalnej więzi właściciela z nieruchomością, stwierdzenia typu: „piękna, wyremontowana łazienka”, która w rzeczywistości jest drogim kiczem; dla potencjalnego kupca może się to wiązać z perspektywą przeprowadzenia kapitalnego remontu – opowiada Marcin Drogomirecki. [srodtytul]Wyraźne fotografie[/srodtytul] Dobrze opisaną ofertę mogą osłabić źle wykonane zdjęcia. Bywa też przeciwnie: lakoniczny opis może wzbudzić zaciekawienie, jeśli zostanie wzmocniony fotografią, która dostarcza wielu informacji. Jak sugeruje Marta Kosińska, najlepiej jest sfotografować wszystkie pomieszczenia mieszkania. Warto również zamieścić zdjęcie klatki schodowej oraz całego budynku. – Lepiej się sprawdzają i prezentują zdjęcia mieszkań umeblowanych, z elementami dekoracyjnymi – podkreśla Marta Kosińska. Marcin Drogomirecki dodaje, że zdjęcia niedoświetlone, nieostre albo np. z błyskiem flesza odbitym w lustrze nie są dobrą reklamą oferty. Podkreśla, że ze szczególną dbałością o treść i estetykę powinny być przygotowane oferty sprzedaży luksusowych apartamentów. – Takie ogłoszenia muszą też być opatrzone wyjątkowej jakości zdjęciami, najlepiej zrobionymi przez profesjonalnego fotografa – mówi Drogomirecki.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL