Finanse

Gminy nie ściągają podatków

Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
Nieprecyzyjne przepisy i opieszałość urzędników to, według Najwyższej Izby Kontroli, główne przyczyny niskiej skuteczności ściągania podatków lokalnych przez polskie miasta
Za taką sytuację odpowiedzialni są przede wszystkim prezydenci, którzy nie kontrolują ani stanu zaległości podatkowych, ani terminowości występowania upomnień. W rezultacie zamiast pęczniejących kas urzędów mamy wydłużające się listy dłużników, a zamiast sprawnych mechanizmów – kolejne obszary korupcyjne – ostrzega w opublikowanym w czerwcu raporcie Najwyższa Izba Kontroli. Sytuacji nie poprawia również to, że miasta stosują jedynie najprostsze środki egzekucji podatków, a nie te, które są efektywne.
[srodtytul]Liczby czasem kłamią[/srodtytul] Kontrola przeprowadzona przez NIK objęła 15 miast i 15 urzędów skarbowych odpowiedzialnych za ściąganie podatków i opłat, które ustala i pobiera prezydent miasta. Są to m.in. podatek od nieruchomości, opłata targowa, uzdrowiskowa czy parkingowa oraz podatek od środków transportowych. Dochody osiągane z tych danin stanowią pokaźną część miejskich budżetów (ok. 20 proc.). Mogłyby być większe, gdyby system ich ściągania działał prawidłowo.
W badanym przez NIK okresie – od 2006 r. do początku roku 2008 – ściągnięto aż 92 proc. liczby należności. To dużo, jednak – jak wynika z kontroli izby – stanowi to zaledwie 38 proc. ogólnej wartości zobowiązań. Jest to efektem tego, że najbardziej znacząca część należności nie została ściągnięta. [srodtytul]Warszawa też ma problemy[/srodtytul] Co prawda ogólna kwota zaległości, w porównaniu z 2005 r., zmalała. Jednak NIK ostrzega, że to tylko wartości średnie. Natomiast w wielu miastach obserwujemy zjawisko odwrotne – znaczący wzrost zaległości. W Dąbrowie Górniczej i Wrocławiu było to odpowiednio 3 i 6 proc., ale w Gdyni zaległości wzrosły już o 37 proc., a w Kaliszu o prawie 70 proc. Tymczasem prezydenci żadnego ze skontrolowanych miast nie przestrzegają obowiązku niezwłocznego wystawiania upomnień i tytułów wykonawczych. Brakuje bowiem przepisów określających terminy graniczne, w których upomnienia i tytuły wykonawcze powinny być wystawiane. „Terminowości sprzyjałyby na pewno wewnętrzne regulacje – tylko od woli prezydentów zależy ustalenie i wprowadzenie w urzędach jasnych procedur ściągania opłat, które pozwoliłyby rozliczać urzędników z wykonanej pracy według przejrzystych reguł. Jednak tylko kilku prezydentów korzysta z tego prawa – podobne regulacje wprowadzono zaledwie w trzech miastach (Kaliszu, Słupsku i Wrocławiu). Izba ostrzega, że brak uregulowań stwarza niebezpieczeństwo korupcji, bo zostawia urzędnikom wolną rękę i pozwala na subiektywną interpretację określenia »niezwłocznie«” – czytamy w raporcie. W konsekwencji aż połowa upomnień wystawianych jest po upływie 30 dni od upływu terminu płatności. W skrajnych przypadkach wystawiane są po upływie tysiąca dni, a nawet dopiero po pięciu latach. Tak jest np. w Warszawie, Zabrzu czy Płocku. [srodtytul]Dziurawy system[/srodtytul] Z raportu wynika również, że prezydenci miast nie wykorzystują wszystkich możliwości, które mogłyby zwiększyć ściągalność podatków i opłat. Zdarza się, że nie próbują nawet ustalić adresu dłużnika. W różnym stopniu korzystają z prawa do ustalenia majątku dłużnika i w efekcie umarzają postępowania, uzasadniając to brakiem majątku dłużnika lub nieściągalnością należności (np. w Dąbrowie Górniczej, Gdyni, Grudziądzu, Kielcach i Kaliszu). Sposoby egzekucji, jakie wykorzystują prezydenci, najczęściej ograniczają się do zajęcia części płac lub świadczeń emerytalno-rentowych. Rzadko sięgają oni natomiast po inne wierzytelności, ruchomości (np. środki transportu) i nieruchomości. Izba wskazuje ponadto, że chociaż niezbędne jest stałe kontrolowanie stanu zaległości, urzędy wykorzystują systemy informatyczne do ewidencjonowania należności jedynie w teorii. W dziesięciu z nich systemy nie zapewniają możliwości monitorowania stanu zaległości, przygotowywania i prowadzenia postępowań egzekucyjnych, uniemożliwiając wygenerowanie niezbędnych zestawień. Nawet w stolicy upomnienia wciąż wypisuje się ręcznie, bo nie ma systemu, który umożliwiłby automatyczne ich wystawianie z uwzględnieniem zaległości z poszczególnych dzielnic. Pełna treść raportu udostępniona jest w formie PDF na stronach internetowych izby pod adresem [link=http://www.nik.gov.pl]www.nik.gov.pl[/link]. [ramka] [b]Ważne[/b] Niemal 80 proc. nieściągniętych zobowiązań podatkowych to te największe, których wartość przekracza 10 tys. zł. Jak ustalili kontrolerzy, znaczna ich część to daniny od nieruchomości. Kontrolerów zaniepokoiło także to, że z roku na rok wydłużają się listy dłużników. Według stanu na koniec 2007 r. podatnicy są winni samorządom astronomiczną kwotę 683 mln zł. Najwyższa Izba Kontroli alarmuje, że kwoty 54,5 mln zł nikt nigdy nie próbował wyegzekwować. [b]Uwaga [/b] W niemal wszystkich kontrolowanych miastach (oprócz Płocka i Radomia) największe zobowiązania ulegają przedawnieniu – w badanym okresie na blisko 10 mln zł, przy czym aż 3/4 tej kwoty nie odzyskano w trzech miastach: Dąbrowie Górniczej, Łodzi i Wrocławiu.[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL