Historia

Pasy tysiąca węzłów

Pilot bombowca nurkującego japońskiego lotnictwa morskiego, uzbrojony w pistolet Nambu M 1914
Rzeczpospolita, MS Marek Szyszko
Zarówno w lotnictwie armii, jak i floty japońscy piloci używali dwóch podstawowych typów kombinezonów: letniego i zimowego.
Ten pierwszy był dwuczęściowy, wykonywano go z mocnej bawełnianej tkaniny koloru khaki. Wersja zimowa miała przede wszystkim pełne futrzane podbicie i obszerny, futrzany, wykładany kołnierz.
Kombinezon był jednoczęściowy, zapinany na zamek błyskawiczny; posiadał dwie wewnętrzne kieszenie na wysokości piersi zapinane na suwak i dwie zewnętrzne na nogawkach spodni, w talii znajdował się integralny pasek. Z czasem zaczęto stosować także kombinezony elektrycznie ogrzewane; używali ich m.in. piloci myśliwców, którzy na bardzo dużym pułapie zwalczać musieli amerykańskie B-29. Stosowano wysokie buty z naturalnej brązowej skóry. Niezwykle oryginalna była kamizelka ratunkowa, którą, w przeciwieństwie do amerykańskich kapoków, wypełniano nie powietrzem, lecz nasionami drzewa puchowca pięciopręcikowego, posiadającymi znakomite właściwości pławne. Dość często spotykanym elementem ubioru japońskich żołnierzy były tzw. pasy tysiąca węzłów – senninbari – które według dawnej tradycji zapewniały noszącemu go mężczyźnie szczęście na wojnie i chroniły przed niebezpieczeństwami. Pasy te wykonywane były wyłącznie przez kobiety. Żona, matka lub siostra żołnierza zgodnie ze zwyczajem wręczała innym kobietom pas, na którym każda wykonywała jeden węzeł; powinno ich być tysiąc. Pasy były najczęściej białe, natomiast węzły wykonywano zazwyczaj nicią czerwoną. Układały się one w rzędy lub też np. przedstawiały postać tygrysa. Pasy noszono zwykle pod ubraniem, ale bardzo często zakładano je też na wierzch, na wysokości pasa lub na głowę (zamiast czapek lub hełmofonów) itp. Jednym z najbardziej efektywnych samolotów początkowej fazy wojny na Pacyfiku był pokładowy, dwuosobowy bombowiec nurkujący Aichi D3A1. Do 1942 roku odnosił oszałamiające sukcesy i miał na swoim koncie najwięcej zatopionych jednostek wroga spośród wszystkich cesarskich maszyn. Podstawowe uzbrojenie stanowiły bomby – jedna 250-kg pod kadłubem i dwie 60-kg pod skrzydłami. Samolot wykonywał lot nurkujący pod kątem powyżej 80 stopni, a dzięki automatycznemu hamulcowi pneumatycznemu zachowywał odpowiednią prędkość umożliwiającą swobodne wyjście z lotu nurkującego po zrzuceniu bomb. Maszyna napędzana była silnikiem Kinsei 43 o mocy 1000 KM. Podczas ataku na Pearl Harbor Japończycy stracili w dwóch atakach 15 Aichi D3A1.
[i]Michał Mackiewicz - pracownik naukowy Muzeum Wojska Polskiego[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL