Mniejszości

Mniejszość narodowa czy grupa etniczna

Piotr Małoszewski
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
W Niemczech mieszka na stałe ponad 1,5 miliona osób posiadających polskie obywatelstwo oraz pół miliona osób wywodzących się z Polski i mających tylko obywatelstwo niemieckie.
Wydawać by się mogło, że mając blisko dwumilionową Polonię, czyli potencjalnych ambasadorów sprawy polskiej w Niemczech, władze polskie będą żywo zainteresowane podtrzymaniem i rozwojem tożsamości tej grupy, a przede wszystkim utrzymaniem przez dzieci znajomości języka polskiego.
Troska państwa polskiego o swoich obywateli, którzy wyemigrowali na stałe do Niemiec, znalazła odbicie w podpisanym 17 czerwca 1991 r. polsko-niemieckim traktacie o dobrosąsiedzkich stosunkach i wzajemnej współpracy. W traktacie obywatelom niemieckim wywodzącym się z Polski (nazwanym polską grupą etniczną) oraz Polakom mieszkającym na stałe w Niemczech (wspomnianym w załączniku do traktatu, tzw. liście intencyjnym) przyznano takie sama prawa jak mniejszości niemieckiej w Polsce. Niestety, strona niemiecka do dzisiaj nie akceptuje tego faktu, podkreślając, że wprawdzie w traktacie polska grupa etniczna jest postawiona na równi z mniejszością niemiecką, jednak nie jest, prawnie rzecz biorąc, mniejszością narodową, więc nie może otrzymać takich samych praw jak mniejszości w Niemczech. Tak więc od 1991 roku wytworzyła się absolutnie nienormalna sytuacja. Z jednej strony jest traktat dwustronny, który obie strony podpisały i zobowiązały się realizować, a z drugiej istnieje oczywisty fakt, że jedna ze stron części zapisów traktatu nie akceptuje. Należy przypomnieć, że prawa mniejszości narodowych są chronione prawem międzynarodowym, natomiast prawa grupy etnicznej przede wszystkim prawem narodowym. W tej sytuacji obowiązek kontroli realizacji zapisów traktatowych spada na rząd polski jako stronę, która traktat podpisała. Niestety, poza okresem rządów PiS w latach 2005 – 2007 nasz rząd niewiele zrobił, by doprowadzić do realizacji przez stronę niemiecką zapisów dotyczących polskiej grupy etnicznej.
W traktacie z 1991 r. prawo do zachowania i pielęgnowania własnej tożsamości narodowej, kulturowej czy religijnej, z którego dostęp do nauczania języka kraju pochodzenia jest niewątpliwie elementem najważniejszym, zostało dość jasno i wyraźnie uwzględnione (art. 21 punkt 1. i 2. oraz art. 25 punkt 1. i 3.). Nasz kraj natychmiast po podpisaniu traktatu przystąpił do realizacji jego zapisów. W konsekwencji państwo polskie przekazuje dziś na rzecz mniejszości niemieckiej kwotę rzędu 13,5 miliona euro rocznie, w tym około 13 milionów euro na szkolnictwo mniejszości niemieckiej. Organizacje mniejszości niemieckiej mogą ponadto ubiegać się o dodatkowe, i to niemałe, środki finansowe w Ministerstwie Kultury oraz Ministerstwie Edukacji Narodowej. W rezultacie takiej pomocy finansowej blisko 80 proc. dzieci mniejszości niemieckiej uczy się języka niemieckiego jako ojczystego. Ta forma nauki obejmuje ponad 32 tysiące dzieci i prowadzona jest w ponad 320 placówkach. Nauczaniem zajmuje się odpłatnie ponad 500 nauczycieli, a tygodniowy wymiar godzin nauczania języka niemieckiego jako ojczystego wynosi średnio cztery godziny. W Niemczech, sumując bardzo optymistycznie wszystkie środki przeznaczane przez stronę niemiecką na naukę języka polskiego jako języka ojczystego, osiągnie się kwotę rzędu 200 tysięcy euro rocznie. W liczbach absolutnych jest to około 65 razy mniej od kwoty, jaką przeznacza strona polska na mniejszość niemiecką, a efektywnie blisko 650 razy mniej, bo mniejszość niemiecka jest dziesięciokrotnie razy mniejsza od polskiej grupy etnicznej. Przy takiej dysproporcji środków należy podziwiać, że w Niemczech uczy się języka polskiego jako ojczystego w sumie 8,5 tysiąca dzieci, co stanowi około 2,5 proc. dzieci z polskiej grupy etnicznej. Języka polskiego jako ojczystego dzieci uczą się w szkołach działających w organizacjach polonijnych (ponad 4200), w systemie niemieckich szkół publicznych (blisko 3000) oraz w punktach konsultacyjnych MEN (około tysiąca). Jak widać, nauczanie języka polskiego jako ojczystego jest prowadzone przede wszystkim przez organizacje polonijne (4200 dzieci, 200 nauczycieli, 300 grup lekcyjnych), z których największe to Chrześcijańskie Centrum Krzewienia Kultury, Tradycji i Języka Polskiego w Niemczech T.z. działające w strukturach Polskiej Misji Katolickiej (3500 dzieci); Polska Macierz Szkolna w Nadrenii Północnej Westfalii (360 dzieci) oraz Polskie Towarzystwo Szkolne Oświata w Berlinie (330 dzieci). Ta forma nauczania praktycznie egzystuje tylko dzięki społecznemu zaangażowaniu nauczycieli, duszpasterzy i rodziców dzieci. Chrześcijańskie Centrum nie otrzymuje w ogóle pomocy od strony niemieckiej, natomiast Polska Macierz Szkolna i Towarzystwo Szkolne Oświata otrzymują łączną pomoc poniżej 20 tysięcy euro rocznie. Zakres nauki języka polskiego w wymienionych stowarzyszeniach obejmuje około dwóch – trzech godzin lekcyjnych tygodniowo. W Niemczech szkolnictwo leży w gestii krajów związkowych (landów) i wszelkie rozmowy o polskim szkolnictwie na szczeblu federalnym są natychmiast blokowane. Wyjątkiem od tej reguły są mniejszości narodowe, nad którymi opiekę sprawuje Federalne Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, tylko że Polacy w Niemczech nie są traktowani jako mniejszość narodowa (mimo zapisów traktatowych), są więc odsyłani do landów. Jednak przez 18 lat traktat polsko-niemiecki nie dotarł w pełni do krajów związkowych. W szkołach publicznych często brak jest sprzyjającej atmosfery do wprowadzania nauki języka polskiego jako ojczystego, konieczne jest pokonywanie barier biurokratycznych, a w niektórych krajach związkowych niechęć władz do tej formy nauki stanowi barierę nie do przeskoczenia. W landach brak jest przepisów wykonawczych i brak pełnomocników landowych wyposażonych w środki finansowe na wspieranie nauczania języka polskiego jako ojczystego w stowarzyszeniach polonijnych (częściowy wyjątek stanowi Nadrenia Północna-Westfalia). Jest to moim zdaniem rezultat braku zainteresowania władz niemieckich prowadzeniem nauki języka polskiego w ogóle oraz wieloletniej pasywnej postawy kolejnych władz polskich. Dopominanie się o te sprawy przez rząd PiS było traktowane jako wyjątkowe szkodzenie „dobrym” stosunkom polsko-niemieckim. Niestety, w tej sytuacji szczególnie bolesne jest to, że ze strony władz polskich, a przede wszystkim MEN, brak jest chęci do choćby częściowego wspierania nauki języka ojczystego w stowarzyszeniach polonijnych, a szczególnie wynagradzania nauczycieli polonijnych. Gdyby polski rząd przeznaczył na nauczanie języka polskiego jako ojczystego tylko 1 proc. tego, co przekazuje na potrzeby mniejszości niemieckiej, to sytuacja polonijnych stowarzyszeń prowadzących nauczanie języka polskiego uległaby zdecydowanej poprawie. [i]Autor jest profesorem, wicedyrektorem Instytutu Ekologii Wód Gruntowych w Monachium[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL