Koszykówka

Chcę przejść do historii

Marcin Gortat
AFP
Uważam, że jeśli wszyscy będziemy robić, co do nas należy, realizować schematy nakreślone przez naszego szkoleniowca, to zdobędziemy mistrzostwo NBA - mówi Marcin Gortat dla "Rz" po awansie do wielkiego finału NBA
[b]"Rz": Jak się Pan czuje jako finalista NBA? [/b]
[b]Marcin Gortat:[/b] Bardzo dobrze. Świadomość bycia pierwszym Polakiem w finale NBA jest ekscytująca i wyjątkowa. Cieszę się, że dostałem szansę gry i mogłem pomóc zespołowi w odniesieniu tego sukcesu. Miejmy nadzieję, że na samym finale się nie skończy. [b]Ma Pan świadomość, że tworzy w tym momencie historię polskiej koszykówki?[/b]
Jestem tego świadom, ale tworzenie historii byłoby jeszcze lepsze, gdybym mógł założyć pierścień mistrzowski. Szacunek do mojej osoby jako koszykarza wzrósłby jeszcze bardziej, bo w końcu niewielu zawodników dochodzi tak daleko. Ciężko na to wszystko pracowałem. Tytuł mistrzowski byłby wspaniałą nagrodą. Zawsze powtarzałem, że gram po to, aby zapisać się w historii. Po to, aby moje nazwisko zostało zapamiętane. [b]Już przed rozpoczęciem play-offs mówił Pan, że zagracie w finale. Przyznam jednak szczerze, że w to nie wierzyłem. Zresztą mało kto wierzył w Orlando Magic, powszechnie mówiło się, że możecie odpaść już w I rundzie z Philadelphia 76-ers... [/b] Takie opinie krążyły o nas od dłuższego czasu. Ludzie mówili, że nie jesteśmy gotowym zespołem, mamy wiele braków w grze... I niech mówią sobie, co chcą! W ten sposób tylko nam pomagają. Nie jesteśmy faworytem, ale konsekwentnie gramy naszą koszykówkę. Trener powtarza nam wielokrotnie, abyśmy nie słuchali, ani nie czytali artykułów ludzi, którzy nie mają zielonego pojęcia o tym, o czym piszą, a starają się być znawcami. Uważam, że jeśli wszyscy będziemy robić, co do nas należy, realizować schematy nakreślone przez naszego szkoleniowca, to zdobędziemy mistrzostwo NBA. [b]Jaki był przełomowy moment dla was w tegorocznych play-offs? Wygrana w meczu numer siedem w Bostonie? [/b] Na pewno. Wygrana w Bostonie dała nam wiele energii i pewności siebie. Cała seria z zespołem Celtics spowodowała, że bardziej w siebie uwierzyliśmy, wielu zawodników przełamało pewne bariery. Dlatego dziś mamy szanse gry o mistrzostwo. [b]Teraz zagracie z Los Angeles Lakers. Pokonaliście ich dwukrotnie w sezonie zasadniczym, ale w dużej mierze dzięki Jameerowi Nelsonowi, który w finale nie zagra z powodu kontuzji. [/b] Jameer będzie w finale dopingował nas z ławki, jego obecność ma dla nas wszystkich duże znaczenie. Jeżeli chodzi o jego następcę na parkiecie, to Rafer Alston gra fantastycznie. Z meczu na mecz prowadzi grę Magic coraz lepiej. Przede wszystkim jest większym obrońcą i tego będziemy w finale potrzebować. Jestem przekonany, że Rafer dobrze zastąpi Jameera. [b]Czy uważa Pan, że Kobe Bryant to najlepszy koszykarz na świecie? [/b] Na to pytanie odpowiem dopiero po finałach (śmiech). Wtedy będę mógł porównać Kobe do LeBrona Jamesa. [b]Lakers mają więcej klasowych graczy podkoszowych od Cavaliers. Jak nastawia się Pan na rywalizację z Pau Gasolem, Andrew Bynumem i Lamarem Odomem? [/b] Jestem przygotowany na to, aby z nimi walczyć. W końcu grałem już przeciwko bardzo mocnym rywalom w tych play-offs. Myślę, że każdy z wymienionych graczy jest wolniejszy od Dwighta Howarda, co daje nam przewagę. Będziemy szybsi, jeśli chodzi o grę z kontry i powroty do obrony. Wymienieni zawodnicy są albo wschodzącymi gwiazdami, albo weteranami - my mamy prawdziwą, wielką gwiazdę w osobie Dwighta. To oni muszą myśleć, jak nas zatrzymać i to oni mają problem z nami, a nie na odwrót. Dlatego jestem spokojny, jeśli chodzi o grę naszych wysokich zawodników. Każdy wykonuje to, co do niego należy. Rashard Lewis jest znakomity w ataku. Myślę, że żaden z graczy Lakers nie będzie w stanie go powstrzymać. Musimy tylko się zastanowić, jak ograniczyć Kobe Bryanta. To jest jedyny poważny kłopot... [b]Czy ma Pan świadomość, że Lakers są mocno zainteresowani Pana osobą w kontekście nadchodzącego lata. Zarówno trener Phil Jackson, jak i generalny menedżer Mitch Kupcham wypowiadają się o Panu bardzo ciepło. [/b] Cieszę się, że tak się wypowiadają. W końcu Phil Jackson to jeden z najlepszych trenerów świata. Muszę się jednak skoncentrować na grze w finale, a o mojej sytuacji kontraktowej i przyszłości w NBA będziemy rozmawiali w trakcie wakacji. [b]Co będzie kluczem do wygrania mistrzostwa? [/b] Przede wszystkim - koncentracja. Jeśli nie popełnimy typowych dla nas błędów, czyli gry na wysokim poziomie tylko przez jedną połowę albo trzy kwarty, to będziemy w stanie wygrać tę rywalizację. Musimy uwierzyć w to, że jesteśmy w stanie pokonać Lakers. Myślę, że wszystko się dobrze skończy. [b]Czy Lakers są bardziej wymagającym rywalem od Cavaliers? [/b] Myślę, że tak. Stwarzają zagrożenie na wielu pozycjach, mają lepszych, wysokich graczy. Dysponują także silniejszą ławką rezerwowych, co jest dla nich dużym atutem. Miejmy nadzieję, że wielu naszych zawodników stanie na wysokości zadania. Ja oczywiście będę starał się pomóc z ławki rezerwowych, na ile tylko będę mógł. Wszystko po to, abyśmy wygrali. Jeśli każdy z nas będzie maksymalnie przygotowany i będziemy się dobrze prowadzić przez najbliższe tygodnie, to powinniśmy odnieść sukces. [b]Jak spędzicie najbliższe dni przed czwartkowym meczem numer jeden finałów? [/b] Dostaliśmy jeden dzień odpoczynku, a później rozpoczynamy odprawy taktyczne i przygotowania do finału. Przed długim lotem do Los Angeles będziemy mieli jeszcze jeden trening w Orlando. Na pewno chcemy wygrać wszystkie mecze u siebie, ale oczywiście musimy ich także pokonać na wyjeździe. [b]Czy dotarło już do Pana, że zagra w finale NBA? [/b] Dociera, powoli... Tak na sto procent dotrze pewnie dopiero w najbliższych dniach, gdy będę się widział ze wszystkimi w Orlando, którzy będą mi o tym na bieżąco przypominać.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL