Unia Europejska

Niekorzystne przepisy o lepszej żywności

Fotorzepa, ms Michał Sadowski
Polscy konsumenci stracą na nowych przepisach żywnościowych, bo przestają one preferować produkty wyższej jakości. Wszystko przez otwarcie rynku na produkty z Unii Europejskiej
Jeśli w jakimś państwie Unii Europejskiej ktoś wyprodukuje żywność gorszej jakości niż w Polsce, ale spełniającą normy unijne, to może sprzedawać ją nad Wisłą. Tak wynika z projektu noweli [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=638F93CB2771A8B84D12B5A8D69F00D1?id=183399]ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia[/link]. Projekt przygotowało Ministerstwo Zdrowia, ale otwarcie rynku nie jest pomysłem naszych urzędników.
– Nowela to dostosowanie do aktualnego stanu prawa unijnego – mówi Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności. [srodtytul]Wolny rynek nadchodzi[/srodtytul]
Unijna tendencja (zapoczątkowana orzeczeniem Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości z 1979 r. w sprawie Cassis de Dijon) to otwieranie rynku. Towar legalnie wyprodukowany w jednym państwie unijnym – nie wykluczając żywności – trzeba dopuścić na rynki pozostałych. Dlatego art. 6 ustawy ma zawierać tzw. klauzulę wzajemnego uznania środków. Pozwala wprowadzić do obrotu w naszym kraju większe ilości żywności. „Możliwość taka odnosi się do żywności, dla której wymagania zdrowotne nie zostały zharmonizowane z prawem wspólnotowym, oraz dla żywności, która została wprowadzona do obrotu w innych państwach członkowskich UE” – czytamy w uzasadnieniu projektu. Teraz zdarza się, że polskie normy stawiają żywności wyższe wymagania niż te narzucone przez prawo europejskie. [srodtytul]Spokój w branży [/srodtytul] Z noweli wynika, że gdy w innym kraju unijnym wyprodukuje się żywność zgodną z europejskimi normami, ale np. zbyt zanieczyszczoną według polskich przepisów, to i tak można nią będzie handlować w naszym kraju. Nie będzie też kontrolowana na granicach. – Kontrola dotyczy tylko zewnętrznych granic Unii – mówi Julita Dąbrowska z Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych. W branży spożywczej nie ma paniki. – Nie ma obaw, że nagle zaleje nas żywność z innych krajów UE, bo Polska więcej eksportuje do krajów unijnych, niż stamtąd importuje – mówi Gantner. Nowela to dobry argument dla rolników i ministra Marka Sawickiego, aby zlikwidować zbyt surowe standardy zawartości np. pestycydów i zanieczyszczeń w żywności i paszach. Zwolennicy liberalizacji tłumaczą, że surowe przepisy obniżają konkurencyjność polskiego przemysłu żywnościowego, generując dodatkowe sztuczne koszty. [srodtytul]Świadomi konsumenci[/srodtytul] Urzędnicy będą badać towary z UE. Kontrole nie zajmują się jednak porównywaniem, czy ten sam produkt spożywczy sprzedawany w Polsce jest lepszy bądź gorszy od tego za granicą. – Kawa nie jest taka sama w Polsce jak w Niemczech. My sprawdzamy tylko, czy kiedy do nas trafi niemiecka kawa, to informacje np. o jej składzie znajdują potwierdzenie w rzeczywistości – mówi Małgorzata Cieloch z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Nie będzie też przeszkód, aby handlować w Polsce żywnością z organizmami genetycznie modyfikowanymi (GMO). – Nie ma zakazu handlu żywnością wytworzoną z użyciem surowców uzyskanych z odmian GMO dopuszczonych przez Komisję Europejską. Muszą być tylko odpowiednio oznakowane, tak aby konsumenci wiedzieli, co kupują – tłumaczy Gantner.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL