fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Prywatyzacja za miliard złotych

Przejmując Eneę, Vattenfall zwiększy udział w rynku do 12 proc. Poznańska grupa to właściciel elektrowni Kozienice.
Rzeczpospolita
Vattenfall odkupi akcje dwóch spółek. Sprzedaż Szwedom Enei jednak wciąż nie jest przesądzona
Vattenfall, który jest jednym z największych inwestorów w polskiej energetyce, najwyraźniej zawarł rozejm z resortem skarbu. Po trwających pół roku dyskusjach ostatecznie obie strony uzgodniły warunki sprzedaży tzw. resztówek, czyli mniejszościowych pakietów akcji elektrociepłowni warszawskich i spółki sprzedającej energię na Górnym Śląsku (dawniej GZE). Szwedzka firma może zapłacić za nie ok. miliarda złotych, a jutro rząd ma dać zielone światło ministrowi skarbu na sprzedaż.
Transakcja była zaplanowana na koniec ubiegłego roku, ale wtedy przedstawiciele Vattenfalla ostro skrytykowali politykę rządu w odniesieniu do sektora – zwłaszcza wstrzymanie decyzji o uwolnieniu cen energii dla gospodarstw domowych. A prezes Vattenfalla Poland Torbjorn Wahlborg mówił, że to działanie na szkodę firm, w tym poznańskiej grupy Enea, w której jesienią ub.r. koncern kupił w ofercie publicznej ok. 18 proc. akcji. Zdaniem firm z branży musiały one dużo dopłacać do energii sprzedawanej konsumentom.
Sytuacja się zmieniła, gdy wraz ze spadkiem popytu na energię spadły też ceny na rynku hurtowym i dla odbiorców.
Vattenfall i MSP mają też wspólną negatywną opinię na temat planów zarządu Enei dotyczących kupna kopalni Silesia. Poznańska grupa ma jednak alternatywę – zakup akcji kopalni Bogdanka w ofercie publicznej. Torbjorn Wahlborg, prezes Vattenfalla Poland, również i tę inwestycję uważa za ryzykowną.
Wiceminister skarbu Jan Bury przyznaje, że zakup kopalni Silesia nie jest konieczny, by Enea miała węgiel dla elektrowni w Kozienicach. – Dla energetyki najważniejsze są wieloletnie umowy z producentami węgla gwarantujące dostawy po przewidywalnych cenach. Energetyka powinna skupić się na podstawowej działalności – mówi „Rz” wiceminister Bury. To może oznaczać, że władze Enei będą musiały zrewidować swoje plany inwestycyjne.
Trudno przewidzieć, czy zgoda między Vattenfallem a Skarbem Państwa potrwa na tyle długo, by szwedzki koncern został głównym właścicielem poznańskiej Enei. Przetarg ma być rozstrzygnięty jesienią.
[ramka]Chcemy mieć 20 proc. polskiego rynku produkcji energii
[i]Torbjorn Wahlborg, prezes Vattenfall Poland[/i]
[b]Rz: Czy w Enei trzeba zweryfikować strategię inwestycyjną?[/b]
Torbjorn Wahlborg: To wydaje się konieczne i logiczne, skoro mamy kryzys finansowy, spada zużycie energii elektrycznej i jej ceny na rynku. Plany zamieszczone w prospekcie emisyjnym Enei, przygotowanym praktycznie rok temu, trzeba więc zaktualizować. Wszystkie firmy to robią.
[b]Czy zatem ujęta w prospekcie idea budowania tzw. łańcucha wartości, czyli rozszerzenia działalności o górnictwo, nie ma sensu?[/b]
Skoro ktoś nie zna się na górnictwie, a Enea nie ma doświadczenia w tym zakresie, to nie powinien się angażować. I to odnosi się zarówno do planu zakupu kopalni Silesia, wymagającej kosztownych inwestycji, jak i akcji kopalni Bogdanka w ofercie publicznej. To najgorszy moment, by kupować kopalnie. Obie te inwestycje, gdyby Enea się na nie zdecydowała, po prostu obniżą jej wartość, straci zatem na tym Skarb Państwa.
[b]Ale bez względu na te decyzje inwestycyjne Vattenfall nadal chce dokupić akcje Enei?[/b]
Tak. Chcemy rozszerzać naszą działalność w Polsce. Czekamy na ogłoszenie przetargu. Rozważamy też inne projekty, ale nasz udział w prywatyzacji zależy od tego, czy będziemy mogli nabyć pakiet kontrolny firmy. Nie interesuje nas bycie mniejszościowym udziałowcem.
[b]Jak duży udział w polskim rynku zamierza zdobyć Vattenfall?[/b]
Za satysfakcjonujący można uznać 15 – 20-proc. udział w rynku produkcji energii. I sądzę, że możemy go osiągnąć w ciągu pięciu lat.
[i]rozm. a.ła[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA