Sport

W ceglanym pyle

Od kwietnia czas na kortach płynie wolniej. Jest więcej długich wymian i typowego ślizgania, żeby odbić piłkę. Porsche Arena w Stuttgarcie, rzymskie Foro Italico, madrycka La Caja Magica, obiekt stołecznej Legii – wszędzie raj dla zmęczonych betonem stóp.
Od kilku dni, w Paryżu, mamy do czynienia z kulminacją wrażeń. Pod względem przygotowania do gry ceglanej płaszczyzny to lepszej technologii niż ta, jaką stosują od lat gospodarze Roland Garros, jeszcze na świecie nie wymyślono.
Co roku na specjalnym przekroju w alejkach turniejowego miasteczka Francuzi pokazują, z czego te swoje korty zbudowali. Kilka warstw – od grubego żwiru na spodzie po wyjątkowo cienko zmieloną mączkę ceglaną na wierzchu – tworzy na oko półmetrową konstrukcję. Musi ona zapewnić odpowiedni drenaż, czyli nie przepuszczać wody zbyt szybko, a jednocześnie przy dużych opadach chronić przed kałużami. Materiału wysypywanego na szczyt dostarczają od lat te same, sprawdzone cegielnie. Produkują cegły z niewielką domieszką gliny, czerwone raczej niż wyblakłe, mielą swój produkt na pył, który nie wymaga potem przesiewania.
Anglicy pytani o przepis na idealny kort trawiasty mówią, że kosić, polewać i wałować trzeba przynajmniej przez 100 lat. Kort ziemny też ma swoje wymagania. Obok jakości materiałów najważniejszy jest czas włożony w jego przygotowanie. Z lat juniorskich pamiętam, jak wiosną cała sekcja Warszawianki doprowadzała obiekt do stanu używalności. Pod czujnym okiem kortowych trzeba było zerwać i wywieźć starą nawierzchnię, wyrównać plac, wysypać nową, przesianą mączkę, a potem długo wałować i polewać na przemian. Pot wylany przy okazji poprawiał młodzieży kondycję, ale też gwarantował szacunek dla obiektu. W polskich klubach tenisowych stan kortów ziemnych rzadko dziś zadowala. Organizatorzy międzynarodowych imprez, by uniknąć kompromitacji, decydują się na remonty generalne i pomoc specjalistycznych firm. Codzienność to dziurawe nawierzchnie, kamienie albo kępki trawy widoczne gołym okiem, fatalnej jakości mączka. Najczęściej niezwiązana z podłożem, więc szybko wywiewa ją wiatr, a biegać trzeba potem po klepisku. Kortowi demontują po zimie balony i natychmiast wszystko jest gotowe do wznowienia działalności komercyjnej. W klubach bez przerwy łata się dziury w finansach, niestety, zaczyna też brakować pasjonatów, którzy się kiedyś starali, by to wszystko jednak jakoś wyglądało. Tenisowy komfort na twardo ubitej, ceglanej mączce stał się u nas bytem telewizyjnym. Oglądamy bez przerwy na ekranie, coraz rzadziej wiemy, jak to naprawdę smakuje… [i][link=http://blog.rp.pl/blog/2009/05/26/karol-stopa-w-ceglanym-pyle/]Skomentuj[/link][/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL