Literatura

Miłość do książek mimo czasu kryzysu

Wojciech Cejrowski
Fotorzepa, dp Dominik Pisarek
Recesja wymusza nowe sposoby reklamy i dystrybucji literatury. Nie wpływa natomiast na frekwencję
Najwięksi wystawcy – wśród nich Świat Książki – zarobili podczas 54. Międzynarodowych Targów Książki kwoty porównywalne z tymi z poprzednich lat. Kolejki do kas były rekordowo długie, a warszawiaków od wzięcia udziału w kiermaszu nie był w stanie odwieść nawet ulewny deszcz. Pałac Kultury odwiedziły 52 tys. ludzi, o sześć tysięcy więcej niż rok temu. Nie znaczy to jednak, że kryzys nie dotknął największej imprezy księgarskiej w kraju.
- Mniejsze oficyny mają tylko dwa sposoby na przetrwanie trudnego czasu – powiedział "Rz" Roman Czejarek, rzecznik Międzynarodowych Targów Książki. – Albo wydać murowany bestseller, który sam przyciągnie czytelników, albo wymyślić zaskakującą reklamę. W tym roku wielu ciekawych autorów siedziało na stoiskach swych wydawnictw samotnie i bezczynnie. Tradycyjna formuła spotkań z pisarzem chyba już się wyczerpała. Znakomicie zrozumiało to wydawnictwo Picaresque. Na połowie wynajętej niewielkiej przestrzeni stworzono izbę ze średniowiecznego zamku. Tam powieści historyczno-awanturnicze z cyklu "Kroniki szalbierskie" promował Tomasz Łysiak. Obok w zaimprowizowanym saloniku, przy telebimie, na którym pokazywano fragmenty wywiadów, książkę "Zacisza gwiazd" podpisywała Magdalena Pawlicka. Stoisko wyróżniało się na tle pozostałych, bliźniaczo podobnych budek. – W zeszłym roku po raz pierwszy pojawił się na targach automat z audiobookami – mówi Czejarek. – Dziś nie zrobiłby już wrażenia. Uwagę zwracały bowiem wydawnictwa, które umożliwiały ściągnięcie audiobooka za pomocą systemu Bluetooth i zarejestrowanie nagrania w pamięci telefonu komórkowego. W czasach kryzysu takie nieszablonowe rozwiązania sprawdzają się najlepiej.
Przed rozpoczęciem targów mówiło się, że impreza po raz ostatni odbędzie się w Pałacu Kultury. Rosną ceny wynajmu, niektórzy wydawcy narzekają na złą organizację, kłopoty z kateringiem i brak klimatyzacji. Kolejek po bilety nie można rozładować przez otwarcie nowych kas, bo w korytarzach od wewnątrz powstałby kompletny zator. Nie ma jednak ani jednej sensownej kontrpropozycji. Wszystko wskazuje więc na to, że za rok pisarze znów rozdawać będą autografy w marmurowych wnętrzach Pałacu.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL