Historia

Na trakcie I Rzeczypospolitej

Msza święta dziękczynna pod Ostrą Bramą 27 kwietnia 1919 roku, kiedy wzruszenie wycisnęło łzy z oczu Komendanta, Rydza–Śmigłego i Beliny–Prażmowskiego
Rzeczpospolita, MS Marek Szyszko
Wedle Józefa Piłsudskiego odrodzona Rzeczpospolita powinna kontynuować tradycję unii polsko-litewskiej. Federalizm dla Piłsudskiego był osią myślenia o polityce już od przełomu stuleci.
Na łamach „Przedświtu”, a jeszcze częściej „Robotnika”, przywoływał unię i federację jako najskuteczniejszą metodę obrony przed agresywnością Rosji. U progu niepodległości zmagaliśmy się z dwugłową Rosją. Przy tym ani „biała”, ani „czerwona” nie chciały pogodzić się z restytucją Rzeczypospolitej i z jej programem terytorialnym.
Piłsudski zaczął od próby restytucji unii czy jakiejś formy bliższych związków z Litwą. Gdy dwa podejścia do Litwy w kwietniu i sierpniu 1919 roku nie powiodły się – zwrócił się ku Ukrainie. W tymże 1919 roku doprowadził do poważnych rozmów o sojuszu polityczno-wojskowym z Ukraińską Republiką Ludową. Oferta federacji z tym państwem została zbrojnie poparta wyprawą kijowską w kwietniu 1920 roku, ale, niestety, wskutek zmęczenia społeczeństwa Ukrainy i odwrócenia wojennej fortuny została przekreślona. Gdy na obu skrzydłach, a więc na północy i na południu, próba federacji się załamała, Piłsudski postawił na najmniej co prawda przygotowaną, ale potencjalnie nośną kwestię białoruską. Nośną dlatego, że posiadając Mińsk i Wilno oraz znaczną część terytorium byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego, dzierżyć mógł klucz do restytucji unii polsko-litewskiej.
Jak zauważył Michał Romer, Piłsudski dążył do zbudowania polskiego imperium dominiów. Możliwe, że jest to określenie na wyrost. Możemy natomiast zgodzić się z politykiem łotewskim Alfredem Bilmanisem, który dyskutował z Piłsudskim i dla którego projekt federacji był najbardziej śmiałą próbą przebudowy wschodniej części kontynentu. „Ideą jego było stworzenie federacji państw wschodnioeuropejskich, obejmującej Polskę, Ukrainę, Białoruś i kraje bałtyckie. Rosja pozbawiona Ukrainy i Białorusi nie mogłaby, zdaniem Komendanta, zagrażać tak pojętej i silnej federacji. Plany Piłsudskiego stanowiły kontynuację idei jagiellońskiej i polityki Stefana Batorego. [ramka]DAR SWOBODY Polska idzie wszędzie z hasłem swobody, Polska idzie nie z chęcią ucisku brutalnym butem żołnierskim, nie z chęcią narzucenia komukolwiek stosowania się do jej praw. Będę dumny z Polski, będę dumny ze swoich żołnierzy, będę dumny wreszcie z siebie samego, jeżeli będę mógł tej nieszczęsnej ziemi dać najcenniejszy dar boży – dar swobody. 19 września 1919 roku. Przemówienie do delegacji ludności w Mińsku Litewskim[/ramka] [A. Bilmanis, „Marszałek Piłsudski, bohater Polski i Łotwy”, „Nowy Świat”, nr 130, Nowy Jork, 11 maja 1941 r.] Konflikt z Rosją aż do walnej rozprawy w 1920 roku toczony był jakby zaocznie. Do lata 1920 roku były to raczej starania o pozyskanie Litwinów, Ukraińców i Białorusinów. Już w grudniu 1918 roku polski rząd zwrócił się do Litwinów z propozycją współdziałania przeciwko bolszewikom. Litwini wysunęli jednak warunek uznania Wilna jako stolicy odrodzonego państwa litewskiego. Na to Polacy nie chcieli się zgodzić – w mieście i okolicy ogromną przewagę miał element polski. Poza tym Litwini nie mieli sił, aby wyprzeć z miasta Niemców. Gdy ostatni wyszli z Wilna, opanowała je po kilkudniowych walkach z komunistami Samoobrona gen. Władysława Wejtki. 1 stycznia 1919 r. weszła do miasta. Ale już 5 stycznia Polacy wycofali się przed siłami bolszewickimi do Łap i Grodna. Wkrótce ustalił się front polsko-bolszewicki na linii Szawle – Możejki – Kowno – Olita – Grodno – Prużany – Kobryń. [srodtytul]Nie chciał zaboru litewskich ziem[/srodtytul] Sprawę należało rozwiązać wojskowo i politycznie. Przygotowując ofensywę mającą uwolnić Wilno, Piłsudski myślał o federacji. Chciał odbudowania historycznego związku z Litwą. W marcu 1919 r. mówił do Jerzego Osmołowskiego, swego bliskiego współpracownika, a później komisarza cywilnego ziem wschodnich, że najlepszym rozwiązaniem byłoby reaktywowanie związku federacyjnego Polski z Litwą i Białorusią, co zadowoliłoby dążenia narodowościowe Białorusinów. Inne możliwości, na przykład inkorporacja, nie spełniłyby aspiracji narodowych i wywołałyby rozliczne komplikacje. Z kolei podział Białorusi przez Polskę i Rosję sowiecką doprowadziłby do szerokiego oporu, wreszcie połączenie Białorusi z Sowietami byłoby najgorszym z polskiego punktu widzenia rozwiązaniem. [J. Osmołowski, „Wspomnienia z lat 1914 – 1921”, Biblioteka Narodowa, Warszawa, rps, akc. 6798, 522 – 525] Rozwinął swe tezy 6 kwietnia 1919 r. u Aleksandra Prystora wobec Witolda Abramowicza, Michała Romera, swego brata Jana i Kazimierza Świtalskiego. Wyjawił, że ostatecznym terminem wkroczenia do Wilna jest Wielka Sobota, która wypadała 19 kwietnia. Po zajęciu miasta ogłoszona zostanie proklamacja, która zabezpieczy prawo do swobodnego określenia politycznego losu tych ziem i formę związku z Rzecząpospolitą. Piłsudski naszkicował też odezwę rządu litewskiego, który miał się ujawnić po opanowaniu miasta. Podstawowym jego zadaniem miało być zwołanie Konstytuanty. Obawiał się, że przy braku zgody na federację ze strony Litwinów przewagę zdobędzie tendencja podziału terytorium narodowego i inkorporacji ziem o charakterze katolickim do Polski. [ramka]GWAŁT I SWOBODA Polska, której mam zaszczyt być przedstawicielem, polskie wojsko, któremu mam honor przewodzić, z chwilą uzyskania swej własnej swobody, z chwilą możliwości oddychania pełną piersią, postanowiła przeciwstawić systemowi gwałtu i przemocy system swobody. 19 września 1919 roku. Przemówienie do delegacji ludności w Mińsku Litewskim [/ramka] [M. Romer, Biblioteka Litewskiej Akademii Nauk w Wilnie, F. 138–2252, zapis z 8 kwietnia 1919 r.] A więc nie prosta akcja wojskowa zorientowana na zajęcie terytorium, ale uniknięcie inkorporacji oraz podziału terytorium. Raczej próba wciągnięcia Litwy do pozytywnej przebudowy układu sił. Udział Michała Romera, wybitnego działacza polsko-litewskiego i profesora, w tych naradach miał miejsce, dlatego przewidywano go do objęcia funkcji premiera w nowym rządzie litewskim. Po wspomnianej konferencji Romer wyjechał do Kowna (dotarł tam 15 kwietnia) i podjął rozmowy z politykami litewskimi, ale bez rezultatu. Próba budowy propolskiego rządu przed wkroczeniem Piłsudskiego do Wilna się nie powiodła. [P. Łossowski, „Konflikt polsko-litewski 1918 – 1920”, Warszawa 1996, s. 40 – 41] Na Kasztance pod Ostrą Bramę Ziszczenie osobistych marzeń Piłsudskiego o zajęciu Wilna nastąpiło 19 kwietnia. On sam wjechał na swej Kasztance w poniedziałek wielkanocny, 21 kwietnia, witany wśród powszechnego wzruszenia, szalonej radości i błogosławieństwa tłumów. Chwile te tak wspomina Rydz-Śmigły: „Naczelny wódz przybył. Jedziemy konno od dworca, pod Ostrą Bramę do miasta. Tłumy śmiejące się, płaczące, rzucające kwiaty, dzieci wbiegające między konie, które denerwują się i ślizgają na nierównym bruku. Spojrzenia nabrzmiałe łzą i pieszczotą, gdyby mogli, rzucaliby serca pod kopyta końskie. Jesteśmy dla nich uosobieniem siły, polotu, dobroci, piękna – wszystko, co jest nasze, jest śliczne”. [M. Jabłonowski, P. Stawecki, „Następca Komendanta. Edward Rydz-Śmigły. Materiały do biografii”, Pułtusk 1998, s. 244.] Była więc baza do federacji, była przychylność dla Rzeczypospolitej i jej wodza. 22 kwietnia zrealizował swą najważniejszą zapowiedź, zawartą w jednym z najdonioślejszych dokumentów swej politycznej kariery – odezwie „Do mieszkańców byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego”. Sam podyktował jej treść, którą polecił wydrukować w językach: polskim, litewskim, białoruskim i żydowskim, ze świadomym pominięciem rosyjskiego. Zaznaczył w niej, że od stu kilkudziesięciu lat kraj ten nie zna swobody. Ten stan raz wreszcie musi być zmieniony i „na tej ziemi, jakby przez Boga zapomnianej, musi zapanować swoboda… Wojsko polskie niesie wam wszystkim wolność i swobodę. Chcę dać wam możność rozwiązania spraw wewnętrznych, narodowościowych i wyznaniowych tak, jak sami sobie tego życzyć będziecie…”. Dlatego nie wprowadza tu zarządu wojskowego, lecz cywilny, który ułatwi ludności wypowiedzenie się co do losu i potrzeb przez swobodnie wybranych przedstawicieli. Wybory odbędą się na podstawie tajnego, powszechnego, bezpośredniego, bez różnicy płci, głosowania. [W. Suleja, Geneza odezwy naczelnika państwa do mieszkańców byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego z kwietnia 1919 r., „Niepodległość”, t. XXV, Nowy Jork 1992.] Belina beczał po prostu jak smarkacz… Piłsudski nie był cynicznym politykiem, zapowiedzi odezwy dyktowała mu tradycja polsko-litewskiego współdziałania, której był dziedzicem, a także cechującego go romantyzmu. Atmosferę tych dni dobrze oddają wydarzenia z 26 kwietnia 1919 r., w których uczestniczył. O godzinie 21 wilnianie urządzili swemu oswobodzicielowi „Wieczór hołdu” w Sali Miejskiej przy ulicy Ostrobramskiej, którego inscenizacja i organizacja spoczywały w rękach Ferdynanda Ruszczyca. Obecny tam Władysław Zahorski zanotował: „Wieczorem w sali miejskiej odbył się raut na cześć Piłsudskiego (…). O godzinie 8 sala przybrana w barwy narodowe była zapełniona przez publiczność. Przez środek dziewczynki i chłopcy tworzyli szpaler. Na gustownie przybranej estradzie, na tle chorągwi polskiej z Orłem i Pogonią, i portretem naczelnika, oczekiwał chór dziewcząt w strojach ludowych. […] Przemawiali burmistrz, biskup i inni, po czym chór dziewczynek odśpiewał „Boże coś Polskę”, „Rotę” i inne pieśni. W czasie tej uroczystości naczelnikowi ofiarowano klucze Wilna pomysłu Ruszczyca – w postaci rysunku wykonanego przez artystę”. Do rysunku dołączony był „adres” napisany także przez Ruszczyca, który oddaje nastrój tych dni: „Ziemia ojczysta, kraj, który Cię wydał, składa Ci dziękczynienie serc braci Twoich za to, żeś przyszedł wybawić ich z mroków wiekowej niewoli, że zwycięskim swym mieczem rozcinasz to pasmo udręczeń, żeś podniósł wieko trumny, którym byliśmy przywaleni i do nowego przywołujesz nas życia. Przyszedłeś w chwili, kiedy cierpienia nasze doszły do szczytu. W tym dniu Zmartwychwstania wskrzesiłeś hasła nieskalane ojców naszych. W imię tej najdroższej spuścizny przywołujesz ludy zamieszkujące tę ziemię do tworzenia wspólnej rodziny, do łączenia się wolnych z wolnymi. Szczytne przymierze miłości, przed pół tysiącem lat w Horodle zawarte (1413), ofiarą krwi żołnierza polskiego zostało na nowo przypieczętowane. Chcielibyśmy w uścisku bratnim wylać bezmiar uczucia naszego dla poświęcenia i męstwa wybawców naszych. Błogosławiąc imię Polski, błogosławiąc zwiastunów nowego życia w nierozerwalnym związku braterstwa i wolności, pragniemy złożyć Tobie, Wodzu i Opiekunie nasz, wiadomy znak cudu, który się stał. W stolicy Jagiellonów, której bramy Ci się otwarły, przyjm te klucze, a z nimi klucze serc naszych”. Wręczenie srebrnych kluczy Wilna, wykonanych wedle tego projektu, nastąpiło 18 kwietnia 1922 roku. [ramka] DLA DOBRA LUDZKOŚCI Polska wdzięczna i wierna swym przymierzom i związkom przyjaźni weźmie udział, według swych najlepszych sił, w pracy utrwalenia pokoju i będzie współdziałać dla dobra ludzkości ze wszystkimi narodami cywilizowanemi. 1 stycznia 1920 roku. Odpowiedź na życzenia nuncjusza Achille Ratti – późniejszego papieża Piusa Xl[/ramka] [W. Zahorski, Dziennik z lat 1915 – 1922, cyt w: F. Ruszczyc, Dziennik, część pierwsza, Ku Wilnu 1894 – 1919, Warszawa 1994, s. 367–368] 27 kwietnia Piłsudski złożył hołd w Ostrej Bramie. Tadeusz Święcicki w niewydanych swych wspomnieniach opisuje, że stał na tym nabożeństwie o kilka kroków od Piłsudskiego. Ks. Oleszczuk, wikary ostrobramski, przemawiał z balkonu. „Z dołu odpowiadał mu tylko wielki szloch tego tłumu, klęczącego na ulicy. Spojrzałem na Komendanta. Stał twarzą zwróconą do obrazu, oparty na szabli, nasrożony i… spod nasrożonych brwi ciężka łza spływała mu na wąsy. Śmigły za nim miał jakby jakiś nerwowy tik w twarzy. Twarz drgała i też łzy ciekły mu po twarzy. A Belina beczał po prostu jak smarkacz…”. [K. Okulicz, Brzask, dzień i zmierzch na ziemiach Litwy historycznej, „Pamiętnik Wileński”, Londyn 1972, s. 53.] Do Francuzów, Amerykanów i Anglików O federacji mówił też dla zagranicy. Tuż po wejściu do Wilna polecił rozpropagowanie odezwy wśród polityków w Paryżu, a 2 maja udzielił wywiadu korespondentowi paryskiego „Journal des Débats”. Piłsudski podkreślił zasadę, że ludność powinna sama stanowić o swoim losie. Zasadę tę przyjął i Sejm (uchwałą z 4 kwietnia). Jest to zasada wolności. Dlatego zamiast zarządu wojskowego wprowadził na tych ziemiach zarząd cywilny. Na uwagę korespondenta, że idealnym rozwiązaniem dla Polski byłaby unia z całą Litwą historyczną, Piłsudski odpowiedział, że do tego należy dążyć. Z Białorusinami Polacy porozumieliby się łatwo, z Litwą sprawa jest trudniejsza. W razie unii Polska zgodziłaby się na pozostawienie przy Litwie obszarów polskich z Wilnem. Wilna chcą wszyscy, Piłsudski chce uczynić miasto łącznikiem, a nie przedmiotem sporu. Dalej omówił rolę misji francuskiej w stosunku do armii gen. Hallera. Dzięki gen. Henrysowi doszło do całkowitego porozumienia. Piłsudski chwalił nadzwyczajny takt generała. [Pisma Zbiorowe, t. V, 78–79.] Podobne poglądy przekazał 9 maja 1919 r. posłowi Stanów Zjednoczonych Hugh Gibsonowi. Ciekawy jest komentarz Piłsudskiego do pytania o zasięg jego ambicji na Wschodzie. Odpowiadając Gibsonowi, stwierdził, że chodzi mu o osiągnięcie psychologicznej linii dzielącej Europę od Wschodu. Zachód zdefiniował jako obszar, na którym dominuje indywidualna własność ziemi, Wschód rozpościera się tam, gdzie dominuje własność komunalna, czyli obszczyna. Trudno o lepszą definicję zasięgu zachodniej cywilizacji. Piłsudski stwierdził ponadto, iż nie jest zwolennikiem aneksji zbyt wielu obszarów, jako że Polska nie byłaby w stanie ich zasymilować. [ramka]PUNKT HONORU Przyniesienie wolności ludom z nami sąsiadującym będzie punktem honoru mego życia, jako męża stanu i żołnierza. Oswobadzając tych uciśnionych, chcę tem samem zetrzeć ostatnie ślady rozbioru. Przywiązać ich do Polski pod grozą bata – nigdy w życiu. Byłaby to odpowiedź udzielona gwałtem teraźniejszości na gwałty przeszłości.12 lutego 1920 roku. Wywiad dla korespondenta prasy francuskiej[/ramka] [H. Gibson do sekretarza stanu, 9.05.1919, Records of the Department of State Relating to Internal Affairs of Poland, 1916–1944, Decimal file 860c, Archiwum Narodowe Stanów Zjednoczonych, College Park, mikr. MI 197, roll 7, klatka 429–435.] Gdy w połowie czerwca 1919 r. posłem do Wielkiej Brytanii został mianowany książę Eustachy Sapieha, otrzymał od Piłsudskiego następujące instrukcje: 1) parowanie wpływów Rosji i pracę przeciw tendencjom sięgania do linii Bugu; 2) popieranie dążności wszystkich krajów i ludów będących między Polską a właściwą Rosją do złączenia się z Polską na zasadach federacji; 3) zmniejszenie sympatii u angielskich czynników lewicowych dla Niemiec i Rosji; 4) ekonomiczne zainteresowanie Anglii w sprawach Polski. Dając te instrukcje, Piłsudski stwierdził, że będą one niełatwe do wykonania. [M. Nowak-Kiełbikowa, „Polska – Wielka Brytania w latach 1918 – 1923”, Warszawa 1975, s. 104.] [srodtytul]Pogoda dla Białorusinów[/srodtytul] Sprawy litewskie powiązane były ściśle z białoruskimi. Białorusini nie byli jeszcze w stanie budować samodzielnie państwa, ale dla Piłsudskiego ważne było pozyskanie ich współdziałania na ziemiach byłego Wielkiego Księstwa. Stąd liczne kontakty z politykami białoruskimi. 20 czerwca do Warszawy przybyła delegacja z Janem Łuckiewiczem, Klaudiuszem Duszewskim i Pawłem Aleksiukiem. W rozmowie z naczelnikiem wyraziła ona pragnienie przyłączenia całej Białorusi do Polski, apelowała jednak o zachowanie integralności ziem białoruskich. [„Gazeta Poranna”, nr 167 (2389); „Kurier Polski”, nr 156, 22 czerwca 1919; O. Łatyszonek, Białoruskie formacje wojskowe 1917–1923, Białystok 1995, s. 121.] Kolejne rozmowy odbyły się po zajęciu Mińska przez wojska polskie 8 sierpnia 1919 roku. 16 sierpnia Piłsudski przyjął prezesa Komitetu Obrony Kresów Wschodnich Wacława Wasilewskiego oraz członków prezydium rad narodowych polskich Białorusi i Inflant, Hieronima Kieniewicza i Ignacego Porębskiego. Omawiano sprawy dotyczące kresów białoruskich wobec zajęcia Mińska i Słucka. 1 września rozmawiał z bardzo wówczas aktywnym Antonim Łuckiewiczem. Stwierdził, że najkorzystniejszym rozwiązaniem byłoby przyznanie Polsce granicy z 1772 roku, w której znalazłaby się większość Białorusinów. Rozwiązanie problemu białoruskiego musiało być, jego zdaniem, połączone z kwestią ukraińską. Na państwo białoruskie nie zgodzi się także koalicja. [K. Gomółka, Polskie ugrupowania polityczne wobec kwestii białoruskiej 1918 – 1922, Warszawa 1989, s. 74.] Lato 1919 r. okazało się pogodne dla sprawy białoruskiej. 19 września Piłsudski przybył do Mińska, gdzie wziął udział w uroczystościach związanych z zajęciem Mińska. Olbrzymie tłumy zaległy ulice i place. Mszę w kościele odprawił biskup Łoziński, w soborze prawosławnym przyjął Piłsudskiego arcybiskup Melchizedek. Po paradzie wojskowej odbyło się przyjęcie 44 delegacji w Domu Szlacheckim, w obecności komisarza Jerzego Osmołowskiego, biskupów, przedstawiciela muzułmanów Murzy Murzicza. Po hebrajsku przemawiał reprezentant społeczności żydowskiej, po białorusku prezes Narodowego Komitetu Białoruskiego A. Pruszyński, który wezwał naczelnika do wyzwolenia spod bolszewickiego jarzma reszty Białorusi, z Mohylewem, Witebskiem i Smoleńskiem. Na to ostatnie przemówienie Piłsudski odpowiedział po białorusku. Obiecał Białorusinom szeroką swobodę rozwoju kultury narodowej, mówił o autonomii i żądał lojalności wobec Rzeczypospolitej. Piłsudski odwiedził też kilka białoruskich instytucji kulturalno-oświatowych i wysłuchał koncertu białoruskiego chóru. [K. Rdułtowski, „J. Piłsudski w Mińsku”, „Zeszyty Historyczne”, nr 22, Paryż 1972.] W swym głównym przemówieniu Piłsudski podkreślił, że jest synem tej samej ziemi i dlatego lepiej odczuwa wszystkie nieszczęścia, które były jej udziałem. W tej wojnie raz jeszcze ta ziemia doświadczyła przemocy i gwałtu, idącego ze Wschodu i w imię najszczytniejszych ideałów braterstwa wprowadzającego terror. Polska i jej wojsko postanowiły przeciwstawić systemowi gwałtu i przemocy system swobody. „Ziemia ta sama rozstrzygnie, jak żyć ma, jakim prawem ma się rządzić… Będę dumny z Polski, będę dumny ze swoich żołnierzy, będę dumny wreszcie z samego siebie, jeżeli będę mógł tej nieszczęsnej ziemi dać najcenniejszy dar Boży – dar swobody”. [Pisma Zbiorowe, t. V, 106 – 107] [srodtytul]Pomagać Denikinowi nie chce[/srodtytul] W sierpniu nie udał się plan propolskiego przewrotu w Kownie, który miał otworzyć drogę do uznania odezwy z 22 kwietnia jako podstawy rozwiązania we wzajemnych stosunkach. Rozmowy z Białorusinami kontynuował także i po nieudanym, sierpniowym planie zamachu stanu w Kownie. Przygotowywano go w oparciu o tamtejszą POW, a celem było wykreowanie propolskiego rządu, który podjąłby sprawy federacji czy unii z Polską. W tym horyzoncie rozpatrywać należy ciągłą dbałość Piłsudskiego o podtrzymanie kontaktów z Białorusinami. 22 października rozmawiał z Antonim Łuckiewiczem. Oznajmił mu, iż dekret o organizacji oddziałów białoruskich jest już przygotowany. Ponadto Łuckiewicz relacjonował: „Piłsudskiemu przekazałem szczegółowo to, o czym rozmawialiśmy z Paderewskim. On w czasie mojego wykładu robił uwagi wskazujące, że ta kwestia go zainteresowała, a kiedy doszedłem do miejsca o walce zbrojnej o ziemie białoruskie, znajdujące się pod władzą Rosji Sowieckiej, dorzucił z wyrazem głębokiej nienawiści: „O byle dalej od tej przeklętej Moskwy!”. Piłsudski pomyślawszy, oznajmił, że od razu trudno mu dać konkretną odpowiedź. Koniunktura teraz taka, że na niego bardzo mocno naciska ententa, aby Polska okazała zbrojną pomoc Denikinowi w jego walce z bolszewikami. Lecz Piłsudski pomagać Denikinowi nie chce. Uważa on, że bolszewicy dla Polski to mniejsza groźba niż białogwardyjska Rosja, która bez wątpienia w jak najkrótszym czasie wystąpiłaby przeciw Polsce. Niech Denikin i bolszewicy wykrwawią się w zbrojnej walce między sobą. W tym czasie Polska zorganizuje się, stworzy siłę zbrojną i będzie mogła w przyszłości nie bać się Moskwy”. Rzeczywiście, jeszcze 22 października ukazał się dekret naczelnika o organizacji białoruskiego wojska. Piłsudski polecał w nim formowanie ochotniczych oddziałów w sile dwóch batalionów pod dowództwem płk. H. Konopackiego, zatwierdził też skład Białoruskiego Komitetu Wojskowego i wyznaczył miejsce jego urzędowania w Mińsku. Można te usiłowania, o bardzo ograniczonych efektach, tłumaczyć przygotowywaniem gruntu pod korzystniejszą koniunkturę. Po pierwsze chodziło mu o uzyskanie współpracy z Litwą kowieńską, po drugie z Ukraińcami, bo jak sam zaznaczał, zawiązanie planu federacyjnego wymaga kompleksowego rozwiązania na wszystkich rubieżach kresowych. [srodtytul]Ataman zrozumiał Komendanta[/srodtytul] Niepowodzenie na odcinku litewskim i niedojrzałość kwestii białoruskiej zwróciły oczy Piłsudskiego w kierunku ziem ukraińskich. Po odsieczy Lwowa, tej pierwszej z listopada 1918 i marcowej 1919 roku, wciąż otwarta pozostawała kwestia zasięgu polskich granic. Tym bardziej że nacjonalistyczna Ukraina z Ewhenem Petruszewiczem traktowała Polskę jako głównego wroga. Polska myślała o linii Zbrucza jako dogodnej militarnie i uzasadnionej politycznie, także ze względu na kompozycję etniczną zamieszkującej ów obszar ludności. Po podpisaniu traktatu wersalskiego i powrocie Armii Błękitnej Piłsudski miał rozwiązane ręce do śmielszego wystąpienia. 28 czerwca rozpoczęło się główne polskie natarcie, które w ciągu kilku dni złamało opór Ukraińców i zmusiło ich do odwrotu. 29 czerwca Piłsudski był w Złoczowie. Oddziały polskie zajęły Narajów, Czyżów, Pomorzany, Brzeżany. Wkrótce osiągnęły linię Zbrucza. Dla Ukraińców sytuacja była krytyczna. Rosja „biała” nie uznawała niepodległościowych aspiracji Ukrainy, bolszewicka w równym stopniu dążyła do opanowania tych terenów. Kijów był od sierpnia 1919 roku zajęty przez wojska Denikina. Niepodległość oddalała się od Ukrainy. Uratować mógł ją tylko Piłsudski. Jego plan federacji, nie wykluczał niepodległości. Piłsudskiemu chodziło o antyrosyjski sojusz skierowany przeciwko agresywności Rosji – „białej” czy „czerwonej”. Pierwszy zrozumiał to Semen Petlura, ataman Ukraińskiej Republiki Ludowej. 3 października wyruszyła z Kamieńca Podolskiego do Warszawy delegacja, na której czele stał Leonid Michajłow. Wysłannicy mieli pełnomocnictwa Petlury. Po przybyciu na miejsce rozpoczęły się rozmowy z udziałem Piłsudskiego. 30 października doszło do dłuższej audiencji Andrija Liwyckiego, który zastąpił w międzyczasie Michajłowa. Piłsudski stwierdził, że konieczne jest ustanowienie jak najbardziej przyjaznych stosunków pomiędzy Polską a Ukrainą, gdyż „dany moment i wymogi chwili nie pozwalają na stratę czasu”. Mówiono o współpracy wojskowej przeciwko Rosji i wielu zagadnieniach wiążących się z tą sprawą. Jak zanotował adiutant Petlury: „Jeszcze w miesiąc po audiencji Liwyckij opowiadał wszystkim i każdemu z osobna o swoim oczarowaniu osobą Komendanta”. [Docenko, Litopis Ukrainskoj Rewolucji. Materiały i dokumenti do istorii ukraińskoj rewolucji, t. II, kniga 5, 1917 – 1923, Tarnów–Lwów 1924, s. 36 – 37; R. Galuba, Niech nas rozsądzi miecz i krew..., Poznań 2004, s. 266 – 267] [srodtytul]Sojusz polsko-ukraiński[/srodtytul] Otwarto tym samym pole do budowy sojuszu. Ceną ze strony ukraińskiej było uznanie linii Zbrucza jako granicy pomiędzy oboma państwami. Z dzisiejszego punktu widzenia wydaje się to cena duża, ale Ukraina jako niepodległe państwo do tego czasu nie istniała. Mogła więc mieć jedynie „pretensje”, my mieliśmy „prawa” sięgające I Rzeczypospolitej. Sprawy dojrzewały szybko. Petlura znalazł w sobie sporo dojrzałości i siły, by podjąć szybkie decyzje. 2 grudnia ukazała się deklaracja o współdziałaniu z Polską, a 7 grudnia ataman główny przybył do Warszawy. Długa debata z Piłsudskim odbyła się 9 grudnia w Belwederze, bez świadków, i trwała od 20.30 aż do 5 rano. Echo podjętych wówczas ustaleń można odnaleźć w powołaniu Sekcji Wojskowej przy Misji Dyplomatycznej URL w Warszawie i memoriałach kierowanych do Piłsudskiego, Naczelnego Dowództwa, Ministerstwa Spraw Wojskowych i Zagranicznych. Dotyczyły one budowy i zaopatrzenia armii ukraińskiej przez Rzeczpospolitą. Przygotowywano także konwencję wojskową i układ polityczny. Ich podpisanie nastąpiło tuż przed wyprawą kijowską w kwietniu 1920 roku, ale podwaliny położono z dala od dyplomacji Francji, Anglii i ententy już w roku 1919. [A. Docenko, Litopis Ukrainskoj Rewolucji. Materiały i dokumenti do istorii ukrainskoj rewolucji 1917 – 1923, t. II, kniga 5, Tarnów – Lwów 1924, s. 76 – 79; J. J. Bruski, Petlurowcy. Centrum Państwowe Ukraińskiej Republiki Ludowej na Wychodźstwie (1921 – 1924), Kraków 2004, s. 99 nn.] [srodtytul]Linia Curzona i imperializm Rosji[/srodtytul] 8 grudnia 1919 roku Rada Najwyższa Głównych Mocarstw Sprzymierzonych i Stowarzyszonych wydała deklarację w sprawie ziem wschodnich Polski i wyznaczyła prowizoryczną linię graniczną, która biegła od północnej części Suwalszczyzny wzdłuż wschodniej granicy Białostockiego i wzdłuż Bugu do dawnej granicy Królestwa Polskiego i Galicji, nie wchodząc na teren Małopolski. Do tej linii uzasadniano polską administrację, choć uchwała ta nie odmawiała Polsce prawa do roszczeń terytorialnych na wschód od niej. Wkrótce, bo w sierpniu 1920 roku, linia ta otrzymała nazwę linii Curzona. [K. Smogorzewski, About the Curzon line and other lines, „Free Europe Pamphlet”, no 7, 1945; W. Sworakowski, An Error regarding Eastern Galicia in Curzon’s Note to the Soviet Government, „Journal of Central European Affairs”, Vol. 4, no 1, 1944.] Była ona jak najbardziej odległa od oczekiwań. Polacy w 1918 roku nie znali innej linii granicznej jak ta z 1772 roku. Wszystkie wytyczane po tej dacie były pogwałceniem polskiego stanu posiadania. I wreszcie kto w Paryżu czy Londynie chciał, a tym bardziej mógł precyzyjnie określić uzasadniony zasięg polskich czy rosyjskich aspiracji? Dla Polaków granica na Bugu była jak sznur zaciśnięty na szyi, ale dla Rosjan nie była wcale niezbędna. To, co niekoniecznie, czy nie w 100 proc. etnicznie polskie, nie stawało się automatycznie rosyjskie. A tak, niestety, pojmowano to w gabinetach dyplomatycznych i kancelariach europejskich stolic. Piłsudski chciał się temu rozumnie przeciwstawić. Podnosząc wilsonowskie prawo do samostanowienia narodów, chciał oddalić pretensje rosyjskie do panowania nad tymi ziemiami. Rosja zresztą nie była w stanie Polski przelicytować, nie mogła narodom kresowym obiecać więcej. Stąd strach w Moskwie przed programem federacji i unii. Już 16 marca 1919 r. w wywiadzie dla dziennika „Le Petit Parisien” Piłsudski wyraził pogląd, że Rosja będzie usiłowała zaatakować Polskę. „Bez względu na to, jaki będzie jej rząd, Rosja jest zaciekle imperialistyczna. Jest to zasadniczy rys jej charakteru politycznego… Polska stanowi zaporę przeciwko imperializmowi słowiańskiemu, bez względu na to, czy jest carski czy bolszewicki”. [Pisma Zbiorowe, t. V, 65–67.] Program federacji należy więc traktować jako odpowiedź na imperializm Rosji. Politycznie dojrzały, idący z duchem czasu, oferował mniejszym narodom kresowym porękę ich wolności. Bo gdy Polska jest wolna, wolne są też inne narody tego regionu. Przez cały 1919 rok trwały więc przygotowania do jego wdrożenia, w drodze politycznej i wojskowej. Była to „zaoczna” wojna z Rosją, w której Armia Czerwona nie była jeszcze zasadniczym przeciwnikiem. Do tego dojdzie w 1920 roku, kiedy to po klęsce planu federacji polsko-litewskiej Piłsudski usiłował uruchomić polityczno-wojskowy sojusz z Ukrainą. A to oznaczało walną rozprawę z Rosją. [ramka][b]Janusz Cisek[/b] [link=http://www.januszcisek.pl" target="_blank]www.januszcisek.pl[/link] [mail=jcisek@muzeumwp.pl]jcisek@muzeumwp.pl[/mail] dyrektor Muzeum Wojska Polskiego. W latach 90. dyrektor Instytutu Józefa Piłsudskiego w Nowym Jorku. Autor m.in. „Kalendarium życia Józefa Piłsudskiego (wspólnie z Wacławem Jędrzejewiczem) oraz albumu „Józef Piłsudski”. Profesor w Instytucie Europeistyki UJ[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL