Kraj

Karnowski rządzi dalej

Według naszych ustaleń w głosowaniu wzięło udział prawie 13 tys. osób. To ok. 40 proc. uprawnionych. Za Karnowskim opowiedziało się ok. 62 proc. głosujących. Na zdjęciu prezydent Jacek Karnowski w lokalu referendalnym
Fotorzepa, Piotr Wittman Piotr Wittman
Mieszkańcy chcą, by miastem kierował podejrzany o korupcję Jacek Karnowski. Poparli go w głosowaniu. – Osoby obciążone prokuratorskimi zarzutami powinny być odsunięte od funkcji – wielokrotnie wcześniej przekonywał premier Donald Tusk
Referendum to efekt afery sopockiej, w wyniku której prokuratura postawiła Karnowskiemu osiem zarzutów. By było ważne, do urn musiało pójść co najmniej trzy piąte z tych, którzy wzięli udział w ostatnich wyborach samorządowych, czyli prawie 11 tys. sopocian z ponad 32 tys. uprawnionych do głosowania. Do chwili zamknięcia wydania „Rz” ostatecznych wyników nie było.
Według oficjalnych wyników podanych przez Miejską Komisję Wyborczą do urn wybrało się 13.020 mieszkańców kurortu. Frekwencja wyniosła 40,02 proc. Za tym, aby Karnowski pozostał na stanowisku prezydenta miasta, głosowało 8037 osób, przeciwko były 4892. Referendum przebiegało spokojnie. Rano i wczesnym popołudniem przed komisjami tłumów nie było. Ale późnym popołudniem nieoficjalne informacje mówiły, że frekwencja jest wystarczająca, by wyniki referendum były wiążące.
Jak decydowali mieszkańcy? Głosowanie przeciwko Karnowskiemu zapowiadał premier Donald Tusk. – Jestem za odwołaniem prezydenta Sopotu, bo dla mnie najważniejsze są standardy, według których osoby obciążone prokuratorskimi zarzutami powinny zostać odsunięte od pełnienia funkcji – zapewniał. Na referendum przybył z żoną i córką. – Z dwojga złego Karnowskiego – mówiło „Rz” starsze małżeństwo: 70-letnia pani Aleksandra i 75-letni pan Alojzy. Czemu wsparli prezydenta? – Nie chcemy tu PiS – tłumaczyli. – Mamy do niego zastrzeżenia, ale nie jest zły. Zdecydowanie za odwołaniem byli za to młodsi sopocianie, z którymi rozmawiała „Rz”. 24-letnia Agnieszka argumentowała: – Propozycja, którą złożył, była korupcyjna. Ale nie tylko młodzi mieszkańcy kurortu głosowali przeciwko prezydentowi. 52-letnia pani Gabriela poróżniła się w tej sprawie z mężem. – Niech się oczyści przed sądem z zarzutów, a jeśli to zrobi, powinien dalej rządzić – mówiła „Rz”. – Miasto pięknieje, ale to nie tylko jego zasługa. Kłopoty prezydenta zaczęły się w lipcu 2008 r., gdy „Rz” ujawniła, że miał on złożyć miejscowemu przedsiębiorcy Sławomirowi Julkemu propozycję korupcyjną. Julke, który chciał przebudować strych kamienicy w Sopocie, twierdził, że w marcu 2008 r. Karnowski zażądał od niego w zamian dwóch mieszkań, które miałyby na tym strychu powstać. Zdaniem biznesmena prezydent chciał dostać lokale jako zapłatę za pomoc w uzyskaniu od swoich urzędników koniecznych pozwoleń na przebudowę. Biznesmen dostarczył prokuraturze nagranie rozmowy z Karnowskim, która miała dowodzić winy prezydenta. Karnowski zrezygnował z członkostwa w PO. Pod koniec stycznia 2009 r. gdańskie biuro Prokuratury Krajowej postawiło Karnowskiemu osiem zarzutów. Jeden związany z korupcyjną propozycją złożoną Julkemu, inne m.in. z przyjęciem korzyści majątkowych w wysokości ponad 67 tys. zł od miejscowego dilera samochodów. Ostatni dotyczył przestępstwa przeciw wymiarowi sprawiedliwości. Pomysł, by to mieszkańcy kurortu zdecydowali o przyszłości prezydenta Sopotu, zgłosił sam Karnowski na początku lutego, gdy postawiono mu zarzuty. Referendum miało się odbyć z inicjatywy sopockich radnych PO, o co prosił ich premier. Większość nie posłuchała szefa swej partii. W efekcie Tusk opuścił sopockie koło Platformy.  Jak komentuje wyniki opozycja? Poseł PiS Zbigniew Kozak mówi: – 70 lat temu w USA ludzie dzięki radiu uwierzyli w inwazję Marsjan. Prezydent, mając poważne zarzuty, za pomocą przychylnych mediów przedstawił siebie jako ofiarę spisku. W ten sposób nabrał część sopocian, którzy go poparli. To też porażka najważniejszego mieszkańca miasta Donalda Tuska. Nie tylko nie przekonał sopocian, by głosowali za odwołaniem Karnowskiego, ale też nie przekonał działaczy PO. [ramka][srodtytul]Odwołani przy urnach[/srodtytul] Głosowanie w sprawie Jacka Karnowskiego jest trzecim z kolei, w którym odwoływano niedawno prezydenta miasta. Zenon Rzeźniczak, prezydent Zduńskiej Woli, został odwołany w październiku 2008 r., gdy prokuratura postawiła mu 20 zarzutów (m.in. przyjęcia łapówek w wysokości 200 tys. zł, przekroczenia uprawnień prezydenta miasta i nadużycia uprawnień podczas kampanii wyborczej przed wyborami samorządowymi). Rzeźniczak opuścił areszt po wpłaceniu 150 tys. zł kaucji. Czesław Małkowski oskarżany o zgwałcenie podwładnej i molestowanie urzędniczek przestał być prezydentem Olsztyna w listopadzie 2008 r. Za jego odwołaniem głosowało 25 tys. uprawnionych, przeciw – ponad 18 tys. Frekwencja wyniosła 32 proc. [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL