Świat

Koniec wojny na Sri Lance

Mieszkańcy Sri Lanki świętują na ulicach stolicy
AFP
Trwająca od ponad ćwierć wieku rebelia Tamilskich Tygrysów dobiegła końca. Okrążeni rebelianci złożyli broń
Ofensywa wojsk rządowych nabrała podczas weekendu tempa. Oddziały armii dokonały manewru oskrzydlającego i odcięły Tamilskich Tygrysów od ostatniego skrawka wybrzeża Oceanu Indyjskiego, jaki znajdował się pod ich kontrolą. Rebelianci znaleźli się w okrążeniu. Ich ostatnim bastionem stał się skrawek dżungli o powierzchni 1,5 kilometra kwadratowego.
Teren ten był celem zmasowanego ostrzału z ziemi, morza i powietrza. W niedzielę duża grupa Tygrysów w geście rozpaczy przebiła się do wybrzeża i próbowała wydostać z okrążenia na sześciu motorówkach. Armia Sri Lanki nie dała im jednak najmniejszych szans. 70 bojowników zostało zabitych, a ich łodzie zniszczone. W tej sytuacji przywódcy Tamilskich Tygrysów uznali, że dalszy opór nie ma sensu.„Ta bitwa dobiegła końca. Pozostaje nam tylko jedno. Pozbawimy przeciwnika ostatniego pretekstu do zabijania [cywilnych] przedstawicieli naszego narodu. Nasze karabiny zamilkły” – napisał w oświadczeniu rzecznik Tygrysów Selvarajah Pathmanathan.
W chwili, gdy zamykaliśmy to wydanie „Rz”, wojska rządowe wciąż bombardowały i ostrzeliwały ostatni bastion partyzantów. Prezydent Sri Lanki Mahinda Rajapakse uroczyście ogłosił jednak, że wojna dobiegła końca. – Chciałbym z dumą ogłosić, że mój rząd i nasze siły zbrojne w tej bezprecedensowej humanitarnej operacji ostatecznie pokonały Tamilskich Tygrysów – powiedział. Zapewnienia o „humanitarnej operacji” lankijskiej armii budzą jednak wątpliwości. Według Tygrysów tylko w ciągu ostatnich 24 godzin żołnierze zabili 3 tysiące cywilów. Kolejnych 25 tysięcy odniosło obrażenia. Obserwatorzy ONZ mówią o tragicznej sytuacji, w jakiej znalazła się tamilska ludność cywilna uciekająca z rejonu walk. Według szacunków z domów musiało uciec około 200 tysię-cy ludzi. Uchodźcy kierowani są do specjalnych obozów przejściowych zorganizowanych przez rząd. Panujące w nich warunki pozostawiają jednak wiele do życzenia. Według zachodnich obserwatorów ludzie trafiający do obozów są na skraju śmierci głodowej. Od stycznia w wyniku walk zginęło około 7 tysięcy ludzi. Największą zagadką jest los legendarnego przywódcy Tamilskich Tygrysów Velupillaia Prabhakarana. Według jednych źródeł zginął w walce, według innych popełnił samobójstwo (zawsze nosił na szyi kapsułkę z cyjankiem). Jeszcze inna wieść głosi, że wraz z zaufanymi ludźmi uciekł i za kilka lat znowu będzie próbował wzniecić tamilską rebelię. – Jedno jest pewne. Prabhakaran się nie podda. Niewola byłaby ostatecznym upokorzeniem dla człowieka, który rzucił wyzwanie Sri Lance. Człowieka, który chciał ją rozbić i stworzyć niepodległe państwo Tamilów. Już to, że nie udało się tego zrealizować, jest dla niego wystarczającą porażką – powiedział znany ekspert ds. Tamilskich Tygrysów Narayan Swamy. [srodtytul]Dzieje wojny domowej[/srodtytul] Rebelia Tamilskich Tygrysów wybuchła w 1976 roku. Organizacja uznała, że mieszkający na północy i wschodzie wyspy Tamilowie są gnębieni przez stanowiących większość Syngalezów. Celem było stworze- nie państwa Tamilów. W 1993 r. rebelianci zabili prezydenta Ranasingha Premadasę, a w 2001 r. zniszczyli na lotnisku połowę lankijskiego lotnictwa.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL