fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Obama chce, by sądzono terrorystów przed komisjami wojskowymi

Barack Obama
AFP
Prezydent USA zamierza odwiesić działanie trybunałów wojskowych wprowadzonych przez poprzednika
Podczas kampanii wyborczej Barack Obama ostro krytykował istnienie specjalnych trybunałów wojskowych, ustanowionych do sądzenia terrorystów z al Kaidy. Twierdził, że są niezgodne z międzynarodowymi i amerykańskimi normami prawnymi.
Gdy po dojściu do władzy podpisał serię rozporządzeń mających na celu zamknięcie więzienia w Guantanamo, wielu obserwatorów sądziło, iż oznacza to również koniec trybunałów. Teraz okazuje się, że nowy gospodarz Białego Domu najpierw je zawiesił, a teraz zamierza z nich korzystać. „Im dłużej przyglądali się sprawie, tym lepszym rozwiązaniem zaczęły się wydawać te komisje” – powiedział jeden z przedstawicieli administracji dziennikowi „New York Times”.
Działanie trybunałów ma być wstrzymane na dalsze cztery miesiące, by w tym czasie władze mogły dopracować nowe przepisy. Mają one dać oskarżonym nieco większe niż dotychczas prawa: mają między innymi zakazywać używania informacji uzyskanych w wyniku stosowania brutalnych metod przesłuchiwania. Podsądni będą mieli też większą swobodę wyboru adwokata i prawo do odmowy składania zeznań.
Zdaniem prezydenta USA trybunały w nowym kształcie „są najlepszym sposobem ochrony naszego kraju, przy jednoczesnym przestrzeganiu naszych głęboko zakorzenionych zasad i wartości”.
Nie wszyscy zgadzają się z tą oceną. – Tym posunięciem Obama łamie swą obietnicę wyborczą, że zmieni sposób, w jaki Ameryka walczy z terroryzmem. Poświęca szacunek dla prawa dla doraźnych celów politycznych – powiedział działacz Amnesty International Larry Cox amerykańskiemu dziennikowi „USA Today”. Jego zdaniem nawet po proponowanych przez Obamę zmianach w procedurze oskarżony będzie miał przed komisją wojskową mniejsze prawa niż w normalnym sądzie cywilnym w USA. Decyzję Obamy chwalą za to republikanie.
Trybunały wojskowe powstały po 11 września 2001 roku. Od początku budziły kontrowersje. Ich działalność dotyczy jednak zaledwie garstki więźniów przetrzymywanych w amerykańskiej bazie na Kubie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA