Sport

Oby wygrał lepszy

Krzysztof Włodarczyk
Fotorzepa, Piotr Nowak PN Piotr Nowak
W sobotę wieczorem w Gran Teatro w Rzymie poznamy mistrza świata WBC w wadze junior ciężkiej. Zmierzą się Krzysztof Włodarczyk i Giacobbe Fragomeni. Tytułu broni 40-letni Włoch
Fiodor Łapin, urodzony w Archangielsku trener naszego pięściarza, mówi, że gdyby pojedynek rozgrywany był w Polsce, spałby spokojnie. – Krzysztof jest młodszy, szybszy i mocniej bije. Fragomeni najlepsze lata ma już za sobą, ale w Rzymie możliwy jest każdy scenariusz i tego się obawiam – mówi Łapin, który mieszka w Polsce od 1991 roku.
Rosyjski trener nie ma wątpliwości, że najważniejsza w tym pojedynku będzie głowa. – Ona zadecyduje, kto wygra w rzymskim teatrze. Włodarczyk zawsze był odporny psychicznie, ale rewanż z Amerykaninem Steve’em Cunninghamem w Katowicach pokazał, że czasami też ulega emocjom. Przez pierwsze sześć rund był w szoku, poza walką. Mówiłem, że go poddam, ale nie reagował. Spoliczkowałem go w przerwie przed siódmą rundą i dopiero wtedy znów był sobą. Mam nadzieję, że teraz nie będzie to konieczne.
Dariusz Nowicki, doświadczony psycholog, który pracuje od niedawna z Włodarczykiem, twierdzi, że jeśli „Diablo” potrafi zachować chłodną głowę, wszystko będzie dobrze. – To wrażliwy, inteligentny człowiek, ale nigdy nie wiadomo, jak się zachowa. Jeśli jednak zrobi to, co potrafi, Fragomeni nie ma szans. Jestem o tym przekonany – twierdzi Nowicki. Fragomeni w 1998 roku wygrał mistrzostwa Europy amatorów. W półfinale pokonał Jewgienija Makarenkę z Rosji, a w finale Białorusina Siergieja Dyczkowa. Ci, którzy byli wtedy w Mińsku, nie zapomną ich pojedynku. Przypominał on wojnę – stali na środku ringu i od pierwszego do końcowego gongu okładali się potężnymi ciosami. Włoski bokser urodził się w Mediolanie, karierę amatorską rozpoczął dopiero w wieku 22 lat. Po roku był już wicemistrzem kraju w wadze ciężkiej. W karierze amatorskiej stoczył 160 walk, z czego 29 przegrał, m.in. z Kubańczykiem Felixem Savonem dwukrotnie, Turkiem Sinanem Samil Samem, Rosjaninem Aleksandrem Powietkinem i Wojciechem Bartnikiem, który pokonał go w trzech z czterech walk. W mistrzostwach świata i igrzyskach olimpijskich Fragomeni sukcesów nie odniósł. W Budapeszcie (1997) przegrał w ćwierćfinale z Rusłanem Czagajewem, ale kiedy następnie Uzbeka zdyskwalifikowano, zdobył brązowy medal. Dwa lata później w Houston już w eliminacjach pokonał go Anglik Kevin Evans, a w Sydney na igrzyskach, gdzie walczył w kategorii półciężkiej, przegrał z Kubańczykiem Isaelem Alvarezem. Karierę zawodową Fragomeni rozpoczął 19 maja 2001 r. w Mediolanie, wygrywając na punkty z Henry Kolle Niume. 17 listopada 2006 r. doznał jedynej porażki, przegrywając w dziewiątej rundzie z Anglikiem Davidem Haye’em w walce, której stawką było mistrzostwo Europy w wadze junior ciężkiej. 24 października ubiegłego roku wygrał z Czechem Rudolfem Krajem w Mediolanie i zdobył wakujący tytuł mistrza świata organizacji WBC. To był bardzo dziwny pojedynek. Przerwano go po ósmej rundzie z powodu kontuzji Fragomeniego, w momencie gdy Włoch zaczął tracić siły. Wygrał na punkty, ale niesmak pozostał, bo decyzja była wątpliwa. Trenerzy Włodarczyka Fiodor Łapin i Paweł Skrzecz oraz promotor Andrzej Wasilewski boją się, że sytuacja może się powtórzyć. Fragomeni wprawdzie zapewnia, że walka będzie uczciwa i wygra lepszy, ale on nie będzie miał w tej sprawie najwięcej do powiedzenia. [ramka][b]Nieudane negocjacje z gwiazdami [/b] Nie Roy Jones Junior, nie Bernard Hopkins, tylko Amerykanin Matt Godfrey będzie rywalem Tomasza Adamka w walce o mistrzostwo świata organizacji IBF w wadze junior ciężkiej, która odbędzie się 10 lipca w Newark (New Jersey). Negocjacje z gwiazdami trwały długo i nie zakończyły się powodzeniem. Hopkins ponoć był zbyt pazerny, a Jonesa nie chciała telewizja HBO. Szkoda, że nie dogadano się z Glenem Johnsonem. Godfrey to rywal niebezpieczny, choć znacznie mniej znany. Walka będzie trudna, bo Amerykanin nie ma nic do stracenia. Adamek będzie faworytem, ale takie walki są bardzo trudne dla mistrzów. Polak zapewne już myśli o milionowych kontraktach, ale one mogą przyjść dopiero późną jesienią, gdy dojdą do skutku walki z największymi gwiazdami zawodowego boksu. [i]—j.p.[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL