Ekonomia

Fiskalne zakręty na drodze do eurolandu

Kryzys gospodarczy obnaży słabość polskich finansów publicznych. Jeżeli prognozy Komisji Europejskiej się sprawdzą, euro opóźni się o wiele lat.
Rzeczpospolita
Spowolnienie gospodarcze może zdecydowanie utrudnić spełnienie wymaganych kryteriów związanych z przyjęciem wspólnej waluty w ciągu najbliższych lat
Szczególnie ważna może być kwestia kryterium fiskalnego. Odpowiednio niski deficyt sektora finansów publicznych i dług publiczny ułatwiają bowiem spełnienie kolejnych dwóch wymogów: stabilizacji kursu w trakcie pobytu waluty w mechanizmie ERM2, a także odpowiedniego poziomu długoterminowych stóp procentowych.
Tymczasem według najświeższych informacji przesłanych do Eurostatu deficyt sektora finansów publicznych w 2008 r. wyniósł 3,9 proc., a według prognoz rządowych w tym roku może wzrosnąć do 4,6 proc., choć przedstawiciele Ministerstwa Finansów twierdzą, że będą się starali, by nie przekroczył on poziomu z 2008 r. Rząd długo utrzymywał założenia mówiące o wzroście PKB na poziomie 3,7 proc. i ciągle zakłada, że deficyt budżetu w 2009 r. nie przekroczy
18,2 mld zł. Wraz z kryzysem i osłabieniem złotego wzrosną też koszty obsługi długu zagranicznego, których szacunki były dokonywane przy założeniu, że euro w 2009 r. będzie kosztowało średnio 3,35 zł, a dolar 2,21 zł. [srodtytul]Wpływ kryzysu [/srodtytul] Rząd pierwotnie chciał uzyskać z prywatyzacji 12 mld złotych, ale kryzys może pokrzyżować te plany, co także zmusi rząd do większego zadłużenia państwa. Obecne prognozy Komisji Europejskiej mówią o wzroście deficytu sektora finansów w tym roku do 6,6 proc. PKB, a więc ponaddwukrotnie wyższego poziomu niż wymagane w traktacie z Maastricht 3 proc. PKB. Warto przypomnieć, że według UE celem średniookresowym, jeżeli chodzi o deficyt sektora, jest poziom 1 proc. PKB. Zatem trzy czynniki mogą utrudnić spełnienie kryteriów fiskalnych. Po pierwsze osłabienie gospodarcze skutkujące mniejszymi dochodami budżetowymi, a dodatkowo większymi wydatkami. To z kolei zmusi do większego zadłużania się Skarbu Państwa i może prowadzić do tzw. efektu wypychania (banki wolą kupować bezpieczniejsze papiery skarbowe, niż przeznaczać środki na rozwój akcji kredytowej). Po drugie – wskutek kryzysu koszty pozyskania długu, a następnie jego obsługi, mogą wzrosnąć. Po trzecie – rosnące ryzyko kursowe może oznaczać wzrost długu Skarbu Państwa, który w jednej czwartej denominowany jest w walutach obcych. [srodtytul]Potrzebne zmiany[/srodtytul] I choć same zapowiedzi utrzymania deficytu na jak najniższym poziomie to dobry sygnał, może się to wiązać z konkretnymi kosztami dla gospodarki realnej. Widać tu wyraźnie trwające wiele lat zaniedbania w zakresie prób ograniczania deficytu strukturalnego, który przy odpowiednio niskim poziomie tworzyłby w okresie spowolnienia margines bezpieczeństwa. [i]Artykuły powstały na podstawie raportu NBP na temat pełnego uczestnictwa Polski w trzecim etapie Unii Gospodarczo-Walutowej www.nbp.pl[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL