Opinie

Romans tysiąclecia, czyli od Homera do premiera

Maciej Rybiński
Fotorzepa, Darek Golik
Dziś o miłości nie decydują celne strzały Amora, a o zdradzie – podszepty i namowy centaurów. Z całego boskiego areopagu pozostała przy życiu i cieszy się dobrym zdrowiem jedna jedyna tylko bogini: pomsty dziejowej, Nemezis
Rozgrywa się przed naszymi oczyma istna historia trojańska. Piękna Katarzyna Hejke, dziennikarka „Gazety Polskiej” (księżniczki na ogół lądują teraz w mediach), poślubiła Krzysztofa Hejkego, który za czasów Homera byłby niewątpliwie następcą tronu w Sparcie albo i gdzie indziej. Ale w sielankę wtrąciły się trzy boginie i obiecały Katarzynę księciu IPN Januszowi Kurtyce. Książę uwiódł piękną Katarzynę teczkami i porwał ją do archiwów IPN, ku podziwowi i oburzeniu świata cywilizowanego.
Takie akty gwałtu są dobre między barbarzyńcami, nic dziwnego, że nawet Niebianie z wysokości Olimpu Wyborczego zatrzęśli się z oburzenia. No dobrze, ale co dalej? Za czasów przedhomeryckich mąż zdradzony zorganizowałby był huf zbrojny i przystąpił do oblężenia IPN. Po dziesięciu latach szturmów na mury, po krwawych starciach i hekatombie kwiatu rycerstwa antylustracyjnego (niewykluczone, że poległby nawet najdzielniejszy z dzielnych, Wojciech Czuchnowski, trafiony strzałą w piętę), oblegającym udałoby się było wprowadzić za mury profesora Andrzeja Friszke, przebranego za konia, mimo kasandrycznych ostrzeżeń Piotra Gontarczyka. IPN byłby padł i rozsypał się w gruzy, spoczywając przez kilka następnych tysięcy lat w oczekiwaniu na swego Schliemanna.
[srodtytul]Donos prozą [/srodtytul] Ale dziś nikt nie ma tyle czasu. Dziś, do rozstrzygania losów ludzkich nie są potrzebni bogowie olimpijscy, jabłka Hesperyd, Parki przędące nici życia i cały ten mitologiczny i bajkowy kram. Dziś o miłości nie decydują celne strzały Amora, a o zdradzie podszepty i namowy centaurów. Z całego boskiego areopagu pozostała przy życiu i cieszy się dobrym zdrowiem jedna tylko, jedyna bogini – Nemezis, bogini pomsty dziejowej, córka Nocy, nieubłagana w karaniu butnych i zuchwałych.  Jedna bogini, gdyby nawet była sprawna, to za mało, by powstawały homeryckie poematy o miłości, zdradzie i zemście. Toteż zamiast poematu epickiego, jak u Homera, pan profesor Krzysztof Hejke, świadomy przemian cywilizacyjnych, jakie dokonały się od czasów Heleny i Parysa, usiadł i napisał zwykły donos prozą do prokuratury, że prezes IPN Janusz Kurtyka uwiódł mu żonę mamiąc ją, jak dawniej mamiło się klejnotami, dostępem do teczek stanowiących tajemnicę państwową, a słaba kobieta uległa.  [srodtytul]W poszukiwaniu rogów[/srodtytul] I teraz mamy następującą sytuację prawną: prokuratura prowadzi śledztwo przeciwko uwodzicielowi, we wtorek romansem ma się zająć Kolegium IPN, a całej sprawie gorliwie kibicują wcale nie tabloidy – co byłoby nawet normalne – tylko najpoważniejsze gazety, niosące na swych spracowanych barkach już od 20 lat losy ojczyzny, oraz telewizje informacyjne, oglądane także przez nieletnich. Prokuratura będzie musiała najpierw ustalić stan faktyczny, to znaczy stwierdzić, czy miał miejsce akt zdrady. Nie wiem, jak się to robi dziś. Z opowieści z czasów stalinowskich wiem, że kiedy para dziennikarzy (para składała się w tych czasach z dwojga osobników różnej płci) gazety „Głos Pracy” pojechała do Łodzi opisać wytężony trud tamtejszych włókniarek przy budowie lepszego jutra, powstało podejrzenie, że być może złamała przy okazji moralność socjalistyczną za pomocą stosunków pozamałżeńskich. [wyimek]W całej tej zabawie polityków w IPN o to tylko chodzi, że z kolejną zmianą rządu zmienia się hierarchia teczek[/wyimek] Wydelegowano do Łodzi speckomisję, która miała ustalić fakty. Śledczy tej komisji powrócili z wypiekami na twarzy, przywożąc poważne poszlaki – podejrzani wprawdzie mieli w hotelu osobne pokoje, ale wedle zeznań pokojówek w jednym z nich pościel była nienaruszona. Egzekutywa już miała orzec karę partyjną, kiedy sprowadził ją na ziemię zalany w pestkę uczestnik narady pytaniem: czy komisja wąchała prześcieradło z tego drugiego pokoju. Nie wiem, co będzie wąchać i gdzie węszyć prokuratura i Kolegium IPN. Być może ograniczy się do obejrzenia – w poszukiwaniu rogów – głowy prof. Hejkego, który przy tej okazji mógłby zacytować Wergiliusza: „Oby z kości naszych powstał mściciel”, na co mógłby mu odpowiedzieć Kurtyka Juwenalem: „Zemsta jest zawsze rozkoszą miernych, słabych i małostkowych umysłów”. Mógłby z tego wyniknąć całkiem ładny turniej poetycki, ale pewnie wyniknie akt oskarżenia – Kurtyka pójdzie siedzieć za niemoralność, a na jego miejsce przyjdzie ktoś mniej jurny, za to bardziej spolegliwy. Taki, który wie, czyje teczki należy ujawniać, a czyje utajniać. W końcu w całej zabawie polityków w IPN o to tylko chodzi, że z kolejną zmianą rządu zmienia się hierarchia teczek. [srodtytul]Prawo szarijatu nad Wisłą[/srodtytul] Być może ta idiotyczna historia jest tylko grą operacyjną jakichś służb specjalnych, które nie mają nic lepszego do roboty, jak tylko rozprowadzać IPN przy pomocy narzędzia tak elastycznego, jak ego prof. Hejke. Każdy facet to ma. Dwie wódki, trochę perswazji i każdy rogacz zapłacze, choć nie każdy napisze list ze skargą na kochanka żony do prezydenta państwa.  Jesteśmy poważnym krajem, toteż intrygi polityczne są u nas również poważne, tyle tylko, że ludzie są nieuważni i często tego nie dostrzegają, pukając się w czoło. Oczywiście, najlepiej by było, gdyby obowiązywało u nas prawo szarijatu. Wtedy zamiast bawić się w prokuratorskie śledztwa i kolegialne narady, wyprowadzono by oboje winowajców, Katarzynę Hejke i Janusza Kurtykę, za rogatki w towarzystwie wrzeszczącego i podnieconego tłumu dziennikarzy i tam ukamienowano. Ciekaw jestem tylko, kto miałby prawo rzucić pierwszy kamieniem – zdradzony mąż czy premier rządu, który to wszystko w końcu, z własną wiedzą lub bez, firmuje. [i]Autor jest publicystą i felietonistą dziennika „Fakt”[/i] [ramka]Skomentuj [link=http://blog.rp.pl/rybinski/2009/05/11/romans-tysiaclecia-czyli-od-homera-do-premiera/]na blogu[/link][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL