fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Rynsztunek przeciwników

Brytyjski bosman – artylerzysta z krążownika HMS „Ajax” – trzyma pocisk 152 mm
Rzeczpospolita, MS Marek Szyszko
Najbardziej charakterystycznym elementem stroju załóg okrętowych stała się granatowa bluza
Brytyjski ubiór marynarski stał się wzorcem dla wszystkich niemalże marynarek wojennych świata. Barwami dominującymi zostały granat i biel.
[srodtytul]Celowniczy His Mayesty’s Ship[/srodtytul]
Początki uniformizacji w angielskiej flocie sięgają XVIII wieku; powstał wówczas jednolity mundur dla oficerów. Marynarze doczekali się go jednakże dopiero w drugiej połowie XIX wieku i od tej pory przeszedł tylko nieznaczne modyfikacje. Wówczas właśnie najbardziej charakterystycznym elementem stroju załóg okrętowych stała się granatowa bluza wkładana przez głowę z obszernym, prostokątnym kołnierzem wykładanym na tył bluzy.
Szeregowcy i podoficerowie nosili komplet zwany square rig; składał się z białego, bawełnianego podkoszulka z prostokątnym wycięciem obwiedzionym ciemnoniebieską wypustką, marynarskiego granatowego kołnierza z trzema białymi obwódkami na krawędziach, wkładanej przez głowę granatowej bluzy (tzw. jumper) dość ściśle przylegającej do ciała, z trójkątnym wykrojem z przodu, oraz spodni. Kołnierz wyłożony był na wierzch bluzy. Z przodu, na wysokości wcięcia znajdował się węzeł czarnej szarfy (upinanej pod kołnierzem), przytrzymywanej za pomocą tasiemki do jumpera. Spodnie miały formę „dzwonów”, co miało zapewniać wygodę użytkownikowi i były, charakterystycznie pomarszczone, bowiem marynarze zwijali je często w „harmonijkę”.
Przyjęło się uważać (ponoć niesłusznie), iż trzy białe paski na kołnierzu nawiązują do trzech wielkich zwycięstw najsłynniejszego angielskiego admirała Horatio Nelsona, natomiast czarna szarfa do żałoby po jego śmierci w bitwie pod Trafalgarem w 1804 roku. Na jednym rękawie bluzy noszono oznaki rangi, na drugim zaś odznakę specjalności (marynarz na rysunku ma odznakę celowniczego 1 klasy). Nakryciem głowy była okrągła czapka bez daszka (granatowa lub biała), z czarnym otokiem. Co ciekawe pierwszymi, którzy zaadoptowali ją w takiej formie w marynarce wojennej, byli Francuzi. W okresie pokojowym otok przyozdobiony był wyszywanym, złotym napisem z nazwą okrętu.
Z chwilą wybuchu wojny nazwa jednostki zniknęła, pozostawiono jedynie litery HMS (His Mayesty’s Ship). Marynarze posiadali dwa komplety ubioru „square rig”: jeden na specjalne okazje (tzw. No. 1 Dress) i drugi roboczy (No. 3 Dress); w pierwszym przypadku oznaki i odznaki były koloru złotego, w wersji roboczej zaś czerwonego. Zasadnicze uzbrojenie lekkich krążowników HMS „Achilles” i HMS „Ajax” stanowiło osiem dział 152 mm, rozmieszczonych po dwa w czterech wieżach. Zasięg strzału wynosił 23 000 m, a pocisk ważący 50 kg (przeciwpancerny lub kruszący) dolatywał na tą odległość po ponad minucie.
Niemiecki mundur marynarski bazujący oczywiście na brytyjskim ukształtował się w czasach panowania cesarza Wilhelma II i do czasów II wojny nie zmienił się zasadniczo.
[srodtytul]Maat z Kriegsmarine[/srodtytul]
Najpopularniejszym marynarskim okryciem głowy podoficerów młodszych i szeregowców była okrągła czapka bez daszka (Manschaftsmütze). Otok przewiązany był czarną taśmą, na której w przypadku członków załóg okrętów znajdowała się wyhaftowana złotą nicią nazwa jednostki.
Podobnie jak w przypadku Brytyjczyków, w momencie wybuchu wojny zastąpiono ją po prostu nazwą Kriegsmarine. Czapki występowały w dwóch wersjach, z wierzchem granatowym lub białym, zależnie od pory roku i warunków atmosferycznych. Z przodu umieszczone były, wykonane z metalu, godło Trzeciej Rzeszy i kokarda w barwach narodowych.
W cieplejszej porze roku zasadniczym wierzchnim okryciem służbowym podoficerów młodszych i szeregowych były białe, szyte z tkaniny bawełnianej bluzy (w chłodniejsze dni stosowano sukienną bluzę w kolorze granatowym). Bluzę wkładało się przez głowę, na prawej piersi znajdowało się wyszywane niebieską nicią godło narodowe, mankiety rękawów zakończone były ciemnoniebieską wypustką. Do bluz noszono oczywiście prostokątny, ciemnoniebieski kołnierz z trzema białymi galonami. Pod kołnierzem wiązano chustę z czarnego jedwabiu. Na lewym rękawie bluzy umieszczane były oznaki korpusów osobowych wraz z rangą, a także odznaki wyszkolenia specjalistycznego (a więc odwrotnie jak u Brytyjczyków). Marynarz na rysunku ma haftowaną kotwicę, czyli oznakę Maata (podoficera) korpusu morskiego, a pod nią odznakę dowódcy wieży artyleryjskiej (artylerii głównej) w formie haftowanego, gorejącego granatu z literą T (Turm – wieża).
Okręt „Admiral Graf Spee” dysponował sześcioma armatami kalibru 280 mm umieszczonymi po trzy w dwóch wieżach – na dziobie i na rufie. Pocisk ważył 330 kg i wylatywał z lufy z prędkością 910 m/s na odległość niecałych 40 km, przy czym efektywny pojedynek ogniowy prowadzono na dystansie maksymalnym mniejszym niż 30 km. Szybkostrzelność teoretyczna wynosiła około trzech strzałów na minutę na jedną lufę, a zapas pocisków sięgał 120. Wieże oczywiście były w znacznej mierze zautomatyzowane, obsługa komunikowała się z centralą kierowania ogniem za pomocą radia. W przypadku utraty urządzeń centralnego punktu kierowania ogniem wykorzystującego radar i dwa dalmierze (jeden z nich został wydobyty z wraku i jest eksponowany w Montevideo) każda wieża dysponowała jeszcze swoim własnym dalmierzem, awaryjnym. Wliczając artylerię mniejszych kalibrów, salwa burtowa niemieckiego „kieszonkowca” wynosiła ponad 2000 kg
[i]Marek Szyszko - artysta plastyk, znawca stroju i oręża, ilustrator książek i czasopism[/i]
[i]Michał Mackiewicz - pracownik naukowy Muzeum Wojska Polskiego[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA