fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

„S”: to szantaż premiera

Rocznica wyborów 4 czerwca. Rząd rozważa odwołanie uroczystości, jeśli związkowcy nie zrezygnują tego dnia z protestów
Czy 4 czerwca dojdzie w Gdańsku do spotkania przywódców państw Europy Środkowej i Wschodniej przed pomnikiem poległych stoczniowców? Premier Donald Tusk zasugerował, że może zostać odwołane z powodu planowanych w tym miejscu protestów związkowców z „Solidarności”.
– Dziś trzeba postawić znak zapytania nad sensem takiej uroczystości, gdyby miała być zakłócona – mówił premier w poniedziałkowym programie „Tomasz Lis na żywo”. – Lepiej je odwołać, niż pokazać Europie, że świętujemy 4 czerwca, to wielkie pokojowe zwycięstwo, przy akompaniamencie gwizdów i płonących opon.
Spotkanie ma być głównym punktem obchodów 20. rocznicy upadku komunizmu w Europie Środkowo-Wschodniej. Mają w nim wziąć udział politycy z państw, które wyzwoliły się z jarzma komunizmu. Swój udział zapowiedziała też kanclerz Niemiec Angela Merkel.
Były przywódca „S” Lech Wałęsa namawia premiera, by obchody odwołał. – Ponieważ taką anarchię zasiał Kaczyński, polityk Rydzyk, że tu rzeczywiście może dojść do tragedii – mówił były prezydent. – Musimy się umówić, czy walczymy na kamienie czy walczymy inaczej. Jeśli na kamienie, to musimy wezwać do tego drugą stronę i (...) zobaczymy, kto tu zwycięży.
Jednak wicepremier Grzegorz Schetyna zadeklarował wczoraj w programie „Kropka nad i”: – Rząd nie stchórzy i nie odwoła obchodów. Obchody odbędą się w takim stylu, żebyśmy byli z nich dumni. Ale nie ma jeszcze decyzji, gdzie.
Związkowcy też nie zamierzają się uginać. – Nie damy się szantażować. Jak premier chce, to niech odwołuje obchody – mówi „Rz” wiceprzewodniczący Zarządu Regionu Gdańskiego „S” Roman Kuzimski. – Decyzja o tym, czy protesty się odbędą czy nie, zapadnie 11 maja i zapowiedzi polityków nie będą miały na nią żadnego wpływu – zapewnia.
Premiera za słowa o odwołaniu uroczystości krytykują PiS i Lewica. – Donald Tusk powinien rozmawiać ze społeczeństwem, aby uniknąć konfliktów – uważa Wojciech Olejniczak (SLD).
– Co mają w tej sytuacji zrobić robotnicy? Ustawić się i klaskać? – pyta Joachim Brudziński. Jego zdaniem „świętym prawem strony społecznej” jest, żeby przypominać o swoich postulatach.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA